STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / SKĄD PRZYSZŁA ZARAZA

Skąd przyszła zaraza



Przegląd najpopularniejszych teorii i krótka próba wyjaśnienia.


Pandemia, koronawirus – te słowa stają się powoli synonimem naszego zagubienia i bezradności. Spokojny rytm życia, ciepła woda w kranie sprawiły, ze nie byliśmy przygotowani na nagłą zmianę. Teraz, powoli, zdajemy sobie sprawę z faktu, że coś się trwale zmieniło, nic już nie będzie takie samo jak wcześniej. Nie będziemy już żyć w taki sam sposób jak wcześniej. Nigdy nie ma jednak dobrej pory na walkę z zagrożeniem – szczególnie jak to zagrożenie wisi jak ciemna chmura i jeszcze nie wiemy co na nas spadnie. Mnożą się więc fantastyczne teorie i wyjaśnienia. Spróbujmy przyjrzeć się temu nieco mniej rozemocjonowanym okiem.

Od nietoperzy do iluminatów

Internet dosłownie wrze od wyjaśnień i teorii
Przeprowadzam analizę internetowych teorii wyjaśniających źródła pochodzenia morderczego wirusa COVID – 19. Generalnie można je podzielić na kilka kategorii. Pierwsza z nich to wyjaśnienia mówiące o tym, że COVID – 19 powstał w wyniku samorzutnej aktywności natury i przeskoczył na człowieka z nietoperzy, bądź też z Łuskowców. Stało się to samorzutnie i jest nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności. Ta teoria wciąż ma wielu zwolenników i okraszana jest barwnymi opisami „zupek z nietoperzy”, które ponoć są przysmakiem mieszkańców chińskiej prowincji Wuhan. Słabość: trudny do wyjaśnienia jest samodzielny proces przechodzenia choroby z nietoperzy na ludzi. W tym wypadku barwny opis targu gdzieś tam w Wuhan jawi się jedynie jako nic nie wyjaśniający, fabularny ornament. Podobnie rzecz ma się z innymi „naturalnymi”, „ewolucyjnymi” teoriami.

Druga grupa teorii to już specjalność Alexa Jonesa, „Prison Planet” i wszystkich podobnie łączących fakty. Zwolennicy tych – nazwijmy to „ciężkospiskowych” – teorii twierdzą, że żadnej poważnej pandemii – epidemii jeszcze nie ma a sytuacja została wykorzystana do zamknięcia ludzi w mieszkaniach i przeprowadzenia machinacji giełdowych i gospodarczych, które jeszcze bardziej napełnia portfele ogólnoświatowym spekulantom. Tu ta grupa teorii rozpada się na kilka zdecydowanych nurtów. Jeden z nich twierdzi, że koronawirusowy impact skierowany był przeciwko chińskiej gospodarce, którą miał mocno spowolnić i osłabić. Zwolennicy tej teorii twierdzą, że przy okazji Włochy zostały „ukarane” za zawarcie niedawno chińsko – włoskiej umowy gospodarczej, która dawała Włochom znaczną przewagę konkurencyjną nad resztą Europy. Nie wnikam w szczegóły i nie oceniam. Inne grono zwolenników teorii „spiskowej” jest zdania, że „autorami” epidemii jest klub finansowej oligarchii świata, który od dawna ponoć dąży do nasilenia zjawisk depopulacyjnych w świecie. Epidemia – według nich – ma wyraźnie eutanazyjny charakter, gdyż najgroźniejsza ponoć jest dla osób w podeszłym wieku i słabszych, które nie są już aktywne na rynku pracy. I znów nie wdaje się w oceny a jedynie prezentuje ten – dość popularny w pewnych kręgach – kierunek myślenia. Trzeci nurt – jak przy większości kataklizmów – za sprawców uznaje tradycyjnie masonów i iluminatów. Jest jeszcze kilka innych konspiracyjnych „wyjaśnień”: USA walczą z Chinami, Chiny walczą z całym światem, świat walczy z Chinami. W tym wszystkim prawdziwym – bez wątpienia – wydaje się – raczej bierny – udział Chin w rozpowszechnieniu się koronawirusa COVID – 19 na cały świat. Teorie mówiące o tym, że teraz drastycznie zostaną ograniczone prawa obywatelskie oraz, że dojdzie do hiperinflacji, która drastycznie zuboży niemal wszystkich mieszkańców ziemi mają w sobie więcej ideologii niż – jak dotąd – podparcia w faktach. Szczególnie ciekawy jest nurt teorii „idealistycznych”, które głoszą, że oto rządy światowe porozumiały się przeciwko globalistom i globalnym korporacjom, a epidemia zostanie przez nich wykorzystana do aresztowania najbardziej zjadliwych globalistów i ponownego wprowadzenia złota jako parytetu rozliczeniowego za dolara. Właściwie można to potraktować jako nieszkodliwe, życzeniowe fantazje.

Wreszcie istnieje trzecia główna grupa teorii, które głoszą, że koronawirus COVID – 19 nie jest ani tworem ewolucyjnego kataklizmu, ani też wynikiem głębokiego spisku o eugenicznym, depopulacyjnym charakterze a jedynie wynikiem działalności człowieka. Tu teorie te dzielą się na dwie grupy. Jedna z nich utrzymuje, że wirus został wytworzony w laboratorium, a następnie – na skutek nieuwagi, czy też nieszczęśliwego wypadku – wymknął się spod kontroli i zaczął powszechnie infekować. Druga grupa tych teorii głosi, że wirus nie tylko że został „wyprodukowany” przez człowieka, ale także był testowany na ograniczonych grupach ludzi i dopiero później wymknął się spod kontroli.

Próba rzeczywistości

Każda z przedstawionych teorii ma swoje słabe i mocniejsze punkty. Wyjąwszy najbardziej spiskowe twierdzenia, które z natury są niemożliwe do empirycznego potwierdzenia, to w każdej z nich tkwi niepokojące podejrzenie. Co więcej wiele motywów zawartych w każdej z nich może swobodnie funkcjonować w innych i tworzyć całkiem spójne wyjaśnienie obecnej sytuacji oraz przewidywane scenariusze dalszego rozwoju wypadków. Trudno dziś uwierzyć w samoistne powstanie tej mutacji wirusa musiałoby bowiem dojść do bardzo wyspecjalizowanej modyfikacji dotychczas działających koronawirusów. Samorzutna modyfikacja, która w tak wyspecjalizowany sposób atakowałaby pewien szczególny receptor ludzkich komórek płuc, serca, nerek czy męskich jąder jest możliwa, ale prawdopodobieństwo jej spontanicznego wystąpienia jest mniejsze niż wygrana w ogólnoświatowej loterii. Moi znajomi, pracujący w najbardziej wyspecjalizowanych laboratoriach amerykańskich twierdzą wręcz, że obecna wersja koronawirusa jest dziełem ludzkiej modyfikacji, która sprawiła, że koronawirus znalazł sposób na neutralizację szczególnych receptorów komórkowych znanych pod nazwą ACE 2. Wirus potrafi prowokować receptor do bardzo niespecyficznej reakcji, która polega na wciągnięciu go do jadra komórki. Zaczyna ona wtedy reprodukować kod genetyczny wirusa całkowicie likwidując swój receptor ACE 2. Znalazłem nawet dokumenty badań naukowych, które opisywały właśnie takie wyniki badań oraz pokazywały jak można przełamać barierę przechodzenia wirusa pomiędzy nietoperzami a organizmem ludzkim. Nie będąc fachowcem pozostawiam te wyniki do głębszego zbadania. Utwierdzają one jednak w przekonaniu, że COVID – 19 – jego zjadliwa wobec ludzi modyfikacja – jest tworem ludzkich rąk i mózgów. Wysłałem nawet pierwsze zapytania – drogą email – do członków zespołu, który właśnie nad tym pracował. Jakie mogą być konsekwencje takiego wyjaśnienia – mówiąc krótko nieobliczalne…

Co dalej?

Pocieszającym wnioskiem jest fakt, ze naukowcy zdają sobie sprawę z tego czym w istocie jest COVID – 19 a więc droga do znalezienia neutralizującej jego działanie substancji jest otwarta. Do momentu wynalezienia lekarstwa należy sobie jednak zdać sprawę z faktu, ze nie mamy wcale do czynienia z mutacja grypy. To wyjątkowo niebezpieczny wirus, który doprowadza do niewydolności płuc, ataków serca, niewydolności nerek oraz bezpłodności mężczyzn. Wszystko przez zaatakowanie komórkowych receptorów ACE 2, które najliczniej występują właśnie w komórkach, z których zbudowane są te organy ciała. Wirus rozwija się zarówno w chłodnym jak i w ciepłym klimacie, a czym świadczy geografia zakażeń. Można się także spodziewać, ze obecna epidemia – pandemia nie jest zjawiskiem sezonowym i nie przeminie jak coroczne ataki grypy. Trzeba przygotować się zatem na życie w obliczu aktywnej epidemii. Będzie się to wiązało z radykalna zmiana codziennych obyczajów, zmiana przyzwyczajeń a kto wie czy w krótkim czasie nie zmieni także politycznego oblicza wielu krajów.