STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / „OD POWIETRZA, GŁODU, OGNIA I WOJNY…”

„Od powietrza, głodu, ognia i wojny…”



Jak zaraza przemienia nasze życie


Przymusowe zatrzymanie wielu funkcji życiowych świata jest spowodowane nie tylko pandemią SARS CoV2, ale także kilkoma czynnikami jej towarzyszącymi. Można nawet stwierdzić, że naraz mamy kilka epidemii: biologiczną związaną z zarazą z Wuhan, psychologiczną wywołana przez masową panikę, podsycaną przez kampanie medialne wszystkich największych mediów świata, ekonomiczną, która jest konsekwencją paniki i unieruchomienia milionów ludzi oraz z nierozpoznaną jeszcze chorobą świata, w który wejdziemy po ustaniu pandemii, a o którym niewiele jeszcze wiemy. Rodzi się oczywiście więcej pytań niż odpowiedzi. Spójrzmy zatem co się dzieje.

Izolacja

Europa i Stany Zjednoczone pogrążyły się w dobrowolnej kwarantannie i izolacji. Co prawda statystyczne porównania wciąż przekonują nas o tym, że od początku roku do 25 marca na tradycyjną (jak to brzmi) grypę zmarło cztery razy więcej osób niż na COVID 19, w wypadkach ulicznych śmierć poniosło dziesięć razy więcej osób. Jednak ostrzeżenia przed nowym wirusem nie są bagatelne. Według zebranych przeze mnie informacji ze świata wiemy już , że nowa choroba uszkadza nie tylko płuca, ale także serce, nerki i męskie jądra a badania profesora Yan Chao Li z chińskiego Uniwersytetu w Jilin przynoszą jeszcze bardziej stresujące rezultaty. Oto – badania na myszach – dowiodły że COVID 19 może atakować rdzeń przedłużony, gdzie znajdują się bardzo istotne funkcje sterujące działaniem autonomicznego układu nerwowego odpowiadającego m.in. za pracę płuc i serca. Wszystkie te informacje sprawiają, że reakcja rządów jest większa niż zdawałyby się tego wymagać liczby. Oczywiście, kiedy ludzie znaleźli się w izolacji natychmiast – jak z rogu obfitości – wysypały się teorie opisujące globalny spisek, który dzieje się w momencie gdy wszyscy przebywamy w domowych miejscach odosobnienia. Nie ma się co dziwić wszak mamy do czynienia z pierwszą światową epidemia telewizyjną. Tak jak kiedyś terroryzm nabrał nowego życia gdy działania „Czarnego Wrzesnia” w Monachium były transmitowane przez największe stacje telewizyjne, tak teraz COVID 19 stał się tematem numer jeden. Mikroskopijny wirus stał się „gwiazdorem” wszystkich stacji informacyjnych. Najciekawsza teoria (i najbardziej fantastyczna) – jaką dotychczas spotkałem – mówi, ze oto dokonuje się wielka rewolucja przeciwko tym, którzy dotąd sprawowali ponoć nieformalną władzę. FED przechodzi w ręce prezydenta USA, aresztowani są globalni przestępcy i spekulanci, służby dobierają się do wielkich siatek pedofilskich…słowem po przejściu pandemii czeka nas piękne przebudzenie, świat w którym dolar wróci do parytetu złota, a w polityce przestana się liczyć wielkie grupy kapitałowe. Legenda piękna, niestety nie znajduje odzwierciedlenia w realiach obserwowanych bez emocji i na trzeźwo. Owszem dokonują się wielkie operacje ale raczej polegające na tym, że pewne firmy tracą stabilność i pogrążają się w kryzysie i natychmiast znajdują się grupy spekulantów i fundusze inwestycyjne, które na tym korzystają i wykupują taniejące aktywa, aby dobrze zarobić w momencie gdy ludzie wrócą do pracy i skończy się przestój w produkcji.

Wychodząc wreszcie z domów na pewno natrafimy na świat w którym ruszą inflacja i recesja. Już dziś wiadomo, że na rynku pracy w Stanach Zjednoczonych pojawiło się właśnie prawie dziesięć milionów nowych bezrobotnych. Skurczy się też rynek usług i padnie wiele małych przedsiębiorstw co spowoduje znaczne skarlenie ledwie tworzącej się warstwy średniej w państwach takich jak Polska. W miarę jak będzie się przedłużało przymusowe odosobnienie coraz więcej ludzi zostanie także uzależnionych od państwa i racjonowanych przez nie dóbr. To sytuacja wymarzona dla totalitarystów, jednak jest koszmarnym wyobrażeniem dla wszelkich wolnościowców i zwolenników wolnego rynku. Tu jednak nie możemy liczyć na szczęście i pomyślny rozwój wypadków. Liczby są nieubłagane i pokazują, że z każdym tygodniem przestoju nasz dochód narodowy mocno spada, kruszy się baza produkcyjna a bezwzględne banki są w stanie zniszczyć już niemal każdego małego i średniego przedsiębiorcę.

Świat stanu nadzwyczajnego

Powoli zdajemy sobie sprawę z faktu, że znaleźliśmy się w sytuacji nieomal wojennej, gdzie bezpośrednio zagrożone jest nasze życie. Takie okresy zawsze zmieniają warunki gry. Spełnia się marzenie marksistowskiego teoretyka Ericha Fromma, który twierdził, że ludzie skłonni są poświęcić własną wolność na rzecz iluzji bezpieczeństwa.

Po pandemii wiele fortun upadnie a na ich gruzach wyrosną nowe, spekulacyjne fortuny, tych którzy wykorzystają sytuację. Warto jednak zauważyć fakt, że znaleźliśmy się w sytuacji globalnego eksperymentu psychologicznego. Philip Zimbardo – gdyby miał dziś siłę – byłby szczęśliwy – doświadczenie przeprowadzone na tak ogromnej próbie przyniosłoby ustalenia trudne do podważenia i zakwestionowania. Nadeszła sytuacja wielkiej zmiany i nic już nie będzie takie samo jak przed okresem pandemii. Ludzie usposobieni wolnościowo źle znoszą zmiany, które nastąpiły w świecie po 11 września 2001 roku, po uderzeniu w World Trade Center, Konsekwencja tych zdarzeń było wprowadzenie tzw „Patriot Acts”. Dziś już większość obywateli nie oburza się gdy na lotniskach i w różnych urzędach są traktowani jak potencjalni terroryści. Nie żyją, już, co prawda, Osama bin Ladin i Abu Bakr al. Baghdadi a jednak ograniczenia wolności zostały utrzymane. Jesteśmy powszechnie podglądani i rozpoznawani przez systemy monitoringu miejskiego. Jesteśmy poddani kompleksowym systemom monitorowania naszej aktywności w sieci internetowej oraz sieciach telefonii komórkowej. Trwa propaganda aby odejść od płatności gotówką. Te ograniczenia nie robią już na nas wrażenia, Właściwie nauczyliśmy się żyć w świecie gdzie trwa podwyższony alert antyterrorystyczny. Teraz spadły na nas ograniczenia wynikające z niekontrolowanego rozwoju pandemii nieznanego – wciąż – wirusa. Nie potrafimy nawet stwierdzić, czy powstał on wyniku naturalnej mutacji, jaka przebiega w naturze, czy też jest dziełem badaczy, którzy prowadzili niezwykle niebezpieczne badania. Nie wiemy też jakie stosować leki, jaka ma być terapia, w mediach mnożą się sprzeczne wiadomości i serwowana jest propaganda zagrożenia i strachu. Nasze ograniczenia dotyczą swobody poruszania się, konieczności zachowywania dystansu pomiędzy sobą, nie możemy korzystać z teatrów, kin, koncertów, ba zamknięte zostały restauracje i kawiarnie. Kilka tygodni przebywania w domach sprawiło, ze wiele rodzin zaczyna mieć problemy materialne. Niedogodności uwięzienia w czterech ścianach już zaczynają się odbijać na kondycji psychicznej wielu osób. Zachodzi więc pytanie, czy po ustąpieniu widma masowej zarazy zostaną cofnięte wszystkie przepisy wprowadzone w trakcie jej trwania. Istnieje wszak poważna obawa – wyrażana w wielu rozmowach – że zostaną wprowadzone obowiązkowe szczepienia, a nawet – jak proponuje Bill Gates – zostanie uruchomiona akcja masowego wszczepiania obywatelom znaczników mających transmitować dane o ich stanie zdrowia i procesach fizjologicznych. To brzmi niewiarygodnie, ale nikt obywateli nie uspokaja. Po raz pierwszy także, na tak masową skalę, rozpropagowano lęk człowieka przed drugim człowiekiem. Dziś każdy bliźni kojarzy się nam z potencjalnym źródłem zarażenia i choroby. To także może przynieść nieobliczalne zmiany w naszych stosunkach społecznych. Wyjście z pandemii to więc nie będzie jedynie zniesienie większości ograniczeń, ale także solidna terapia nad naszą zbiorową psychozą.

Kościół

Polska jest w nieco lepszej sytuacji niż kraje Europy Zachodniej. W chwilach zagrożenia Polacy zwykle gromadzą się przy kościele i księżach. Teraz zostało im to fizycznie uniemożliwione. Na nabożeństwach może bowiem przebywać nie więcej niż pięć osób. Ograniczono udzielanie Komunii Świętej. Jest jednak i tak o niebo lepiej niż w Europie, gdzie obywatele nie mają już nawet odruchu poszukiwania duchowego wsparcia. Powstało ciekawe zjawisko, które jest odnotowywane m.in. w telewizji Trwam. Bardzo wielu widzów zaczęło regularnie uczestniczyć w wieczornej modlitwie na Różańcu oraz w Apelu Jasnogórskim prowadzonym codziennie przez arcybiskupa Wacława Depo. Polacy znajdują sposoby na przezwyciężenie administracyjnych ograniczeń i wirtualnie gromadzą się na modlitwach. Pandemia zdaje się wzmacniać religijne zaangażowanie naszych rodaków. Cóż stare przysłowie głosi : „Jak trwoga to do Boga”. Sam słyszę jak w mieszkaniach moich sąsiadów co wieczór rozlegają się dźwięki „Suplikacji”. Po zakończeniu pandemii wyjdziemy do innego świata i spotkamy też innych, odmienionych ludzi.