STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / DZIEWIĘCIU SPRAWIEDLIWYCH

Dziewięciu sprawiedliwych



Jest taka stara żydowska legenda mówiąca o tym, że ostatecznie dziewięciu sprawiedliwych podtrzymuje istnienie świata na swoich barkach. To oczywiście mit, uproszczenie mówiące o tym, że losy świata bardziej zależą od ludzi prawych niż od całych kohort zdeprawowanych ale głośnych zombie.


Co ciekawe, żaden z tych sprawiedliwych nie wie o tym, że to właśnie od niego zależą rzeczy najbardziej doniosłe. Filon z Aleksandrii uznawał to za liczbę doskonałą. Dziewięciu mężczyzn wystarcza do odprawienia uroczystego nabożeństwa. Dziewięciu sprawiedliwych….hmmm można się głęboko zadumać. Żyją gdzieś, w różnych zakątkach świata i prowadzą tam swoje doskonałe życie, zachowują sprawiedliwość sami nawet o tym nie wiedząc. Nie wiedzą także o tym, że spoczywa na nich wyrozumiałe oko Boga. Doskonałość ich istnienia polega jednak na braku cech, które zwracałyby na nich uwagę.
Zadałem sobie pytanie: czy w dzisiejszej Polsce znalazłoby się owych dziewięciu. Czym musieliby się wyróżniać owi mężowie? Jak doskonała musiałaby być ich nić życia, aby nieświadomie dźwigać na sobie taki ciężar odpowiedzialności? Czy to wymaga specjalnej predestynacji, czy też po prostu wrodzonej przyzwoitości?

Kiedy zatem uważamy, że w Polsce wszystko źle idzie, że dzieje się tu zbyt dużo złego, że wszędzie rozpanoszyło się cwaniactwo i nieczyste układy, warto zastanowić się czy aby jednak nie można tu znaleźć ludzi sprawiedliwych. Czy taka postawa rzuca się w oczy? Czy przykuwa uwagę masowej publiczności?
Na pewno moglibyśmy zrezygnować z poszukiwania sprawiedliwych wśród głośnych „autorytetów” i wiodących celebrytów. Tam, na targowisku próżności, trudno znaleźć coś więcej niż rozochocone brylowanie, usiłowanie zwracania na siebie uwagi za wszelką cenę. W mediach też nie ma co szukać, tam przecież liczy się przede wszystkim to co jest na pokaz. Sprawiedliwa postawa nie da się sprzedać gdziekolwiek w przestrzeni publicznej, bo jak to wymierzyć, porównać, ustawić w rankingu? Chodzi przecież o brak olśnienia, spektakularnych dokonań. Człowiek sprawiedliwy sam nie zdaje sobie sprawy z tego, że taki jest. Inni czasem spostrzegają jego cechy, ale przecież do tego trzeba sporo czasu, zjedzenia z takim człowiekiem „beczki soli”. Na dodatek – jakby na złość wszystkim prowadzącym, rankingi, notowania i porównania – sprawiedliwy czyni wszystko w ciszy. Nie trąbi o tym przed sobą, nie afiszuje się w miejscach publicznych. Jak zatem przekonać się o jego obecności, skoro on sam – w żaden sposób – tego nikomu nie ułatwia?

Jego cecha charakterystyczna to właśnie unikanie rozgłosu, czynienie wszystkiego w ciszy, bez fotoreporterskich fleszy, bez podziwu innych ludzi. Jak zatem znaleźć kogoś, kto unika rozgłosu, o kim wiedzą jedynie ci, którzy doświadczyli coś z jego ręki?

Można oczywiście zastanawiać się po co tym się zajmuje, wszak interesowanie się sprawiedliwymi przeczy ich immanentnej naturze. Nimi interesuje się jedynie Pan Bóg. Od nich jednak zależy los świata bardziej niż od „światowych przywódców”. Istnienie ludzi sprawiedliwych jest przecież solą świata. Nie jest spektakularne, ale jednak swoją solidną miarą chroni świat przed ostatecznym zepsuciem.

Do napisania tego tekstu skłoniło mnie przeświadczenie, że takie rozważania kompletnie odstają od tego co teraz jest modne i na topie. Ktoś może nawet uznać, że to jakieś mistyczne bredzenie. Jednak spróbujcie zastanowić się nad tym, czy właśnie w waszym otoczeniu żyje jeden z dziewięciu sprawiedliwych. Obserwujcie go i ochraniajcie, bo może cały wasz świat zależy właśnie od niego, od jego prawości i cichego męstwa.