STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / W UŚCISKU AGENTUR

W uścisku agentur



Każdy, kto odważy się realnie poruszyć temat działających w Polsce (ale przecież nie tylko) agentów i agentur natychmiast jest unieważniany, ośmieszany i odsądzany od czci i wiary…przez zadaniowaną agenturę właśnie.


Nic bowiem łatwiejszego jak skompromitować człowieka, który sam staje przeciwko wysublimowanej machinie kłamstwa, prowokacji, zastraszania i przekupstwa.

Wielokrotnie, w swoim życiu, przekonywałem się na własnej skórze, że ukazywanie choćby rąbka realnych działań agentur budzi natychmiast bezwzględną kontrakcję. Jest np. taki „dziennikarz” Jakubowski, który pisze w „Gazecie Finansowej” i regularnie – oczywiście nie bezinteresownie – obszczekuje mnie na zlecenie tych, którym dobieram się do skóry. Ot prosta egzemplifikacja znanej techniki.

Ktoś powie, dlaczego właśnie w Polsce miałyby mieć miejsce największe harce agentury, przecież Polska na pewno nie jest pępkiem świata, tu nie decydują się najbardziej znaczące rozgrywki, tu także nie pomnażane są największe w świecie interesy.

Polska jednak w ogniu interesów

To wszystko prawda, niestety Polska leży w niezwykle strategicznym – nie tylko jak na Europę – miejscu. To największa równina na powstającym właśnie „Jedwabnym Szlaku”. Gra o panowanie na tej przestrzeni, to w zasadzie rozgrywka o zapełnienie najbardziej strategicznych „cieśnin” tego – największego lądowego projektu budowy strumieni wymiany handlowej.

Tak więc, choćby już z tak pobieżnie zarysowanej obserwacji wynika, że pula uczestników gry o odgrywanie w Polsce dominującej, lub tylko istotnej, roli jest szersza niż zrazu mogłoby się wydawać.

Współczesny świat jest już tak zbudowany, że agentura jest właściwie najdłuższym ramieniem największych biznesów. Często opłaca się mocno zainwestować w agenturę, aby potem – dzięki jej szpiegowskim i lobbystycznym działaniom – zyskać uprzywilejowana pozycję w decydujących rokowaniach i układach. Dzisiejsze szpiegostwo i agentura nie ma już tego – utrwalonego w szpiegowskich powieściach – smaczku romantycznych pojedynków, czy finezyjnych gier. Dziś szpiegostwo jest ogromną gałęzią gospodarki w takich państwach jak Chiny (ogromna część gospodarki tego kraju zbudowana jest na wykradzionych ze świata patentach i rozwiązaniach), Rosja, ale także Izrael i Stany Zjednoczone.

W Polsce gra gospodarcza toczy się o przejęcie kontroli nad potencjalnymi hubami, które będą kontrolować dystrybucję towarów i usług na Zachód.

Tradycyjna gra dotyczy natomiast panowania nad drogami przesyłania rosyjskich surowców do Europy Zachodniej.

Zmierzch Johna Le Carre…

Działalnością, która przywiązana jest do agentury gospodarczej i technologicznej, jest agentura klasyczna – mająca za cel zwiększanie politycznych wpływów swoich mocodawców na wyznaczonym terenie. Tu, klasycznie, mamy w Polsce do czynienia z wpływami agentury rosyjskiej (czasem dochodzi tu do konkurencji pomiędzy siatkami wojskowymi podległymi GRU i sieciami cywilnymi sterowanymi obecnie przez SWR), agentury niemieckiej (klasyczne operacje przejęte jeszcze po enerdowskiej Stasi, wzmocnione rozbudowanymi wpływami fundacji i biznesów powiązanych z dzisiejszymi niemieckimi służbami wywiadowczymi .

Duże, choć skrzętnie ciągle skrywane aktywa wywiadowcze posiada w Polsce izraelski Mossad, jego źródła i agentura sięgają jeszcze okresu gdy w peerelowski ministerstwie spraw wewnętrznych działała żydowska agentura nazywana operacyjnie ( na potrzeby generała Kiszczaka) „szczurzym śladem”. Jej pełne możliwości zostały pokazane już po „okrągłym stole”, gdy w Polsce realizowano kluczowy etap „Aliji” – emigracji Żydów z terenów Związku Sowieckiego do Izraela – nazwany „Operacją Most”.

Mówienie dziś o amerykańskich wpływach nad Wisłą jest w zasadzie truizmem. Sytuacja wygląda jak klasyczne stosunki „Wielkiego Brata” z „Bardzo Malutkim Bratem”, który musi polegać na opracowaniach służb amerykańskich, wykonywać cząstkowe etapy dużych operacji amerykańskich służb, oraz dostarczać informacji i działań według amerykańskich potrzeb i wskazań.

Ilustracja tej zależności jest choćby przebieg kilku globalnych operacji przeprowadzanych przez amerykańską agencje do spraw zwalczania handlu narkotykami – DEA.

Dziś nie jest już żadna tajemnicą, ze praktycznie z Warszawy – za pośrednictwem warszawskiej placówki DEA – kierowane były operacje ujęcia znanego syryjskiego handlarza bronią Monzera al. Kassara (ujęty w hiszpańskim kurorcie Marbella pod zarzutem handlu narkotykami), Wiktora Buta, byłego pułkownika sowieckich służb specjalnych uznawanego za jednego z największych na świecie hurtowników broni, oraz polskiego gangstera Ricardo Fanchiniego alias Rottmana alias Mariana Koziny, który uznawany był za łącznika mafii sołncewskiej na Europę Zachodnią.  Nawiasem mówiąc Kozina opuścił już amerykańskie wiezienie i prowadzi obecnie działalność gospodarczą m.in. w Indonezji.

Po spektakularnych sukcesach tych operacji warszawskie kierownictwo DEA zostało zlikwidowane, a jego szef objął eksponowane stanowisko w federalnych strukturach DEA.

Miłośników klasycznych romansów szpiegowskich muszę jednak rozczarować : w dzisiejszym świecie realnego ścierania się globalnych sił coraz mniejsza rolę odgrywają wyjątkowo bystre i bezwzględne jednostki oraz tzw  „akcje humanint” (klasyczna agentura i operacje za pomocą wyrafinowanie prowadzonej agentury na stosunkowo niskich szczeblach polityki”, ale będące kluczami do dużych informacji), a coraz większe znaczenie uzyskują tzw „żródła techniczne”, lobbing, operacje pod fałszywą flagą oraz agentura uplasowana na najwyższych piętrach politycznej władzy w krajach takich jak choćby Polska.

Polska agentura wewnętrzna

Oprócz faktu, że Polskę rozdzierają akcje agentur zewnętrznych, niestety mamy tu także do czynienia z potężnie osadzoną grupą tzw „swing persons”. To ludzie, których najprościej można scharakteryzować używając prostego porzekadła: myślą i robią tak jak potrzebuje tego ktoś, kto najlepiej im płaci, albo ktoś kto najlepiej ich trzyma w szachu. Ludzie ci to zwykle dawna agentura sowiecka i rosyjska, która skorzystała z tego, że więzy ze Wschodu nieco się rozluźniły i zaczęła na swojej sprzedajności oraz na strategicznym usytuowaniu należących do niej osób robić dobre interesy. To najtrudniejsza do zidentyfikowania grupa, bowiem zachowuje się skrajnie pragmatycznie  i w sposób mocno wyrachowany. Nie przeszkadza im jednego dnia służyć w operacji unieważniania i eliminowania wrogów gazociągu „Nordstream”, aby – kilka miesięcy później – z powodzeniem brać udział w prowokacjach Mossadu rozgrywanych nad Wisłą na mocy układów pomiędzy Władimirem Putinem, a Benjaminem Netanjahu. Oczywiście spełniając izraelskie wytyczne ludzie ci pozostają pod „opieką” ze strony amerykańskich służb. Typowymi przykładami działania „swing persons” są byli wysocy oficerowie PRL – owskiej bezpieki: Wojciech Czerniak, Gromosław Czempiński czy nie żyjący już dziś Sławomir Petelicki. Potrafili oni – z pewnym nawet wdziękiem – prześlizgnąć się z orbity sowieckich wpływów – gdy działali przeciwko  „kapitalistycznym imperialistom z Waszyngtonu, na służbę do Wielkiego Amerykańskiego Brata. Skrajnie pragmatyczni Amerykanie woleli nawet układać sobie nowe ścieżki z dawna bezpieką – to ponoć gwarantowało im sprawność i lojalność nowych sług – niż kształcić nad Wisłą własna agenturę nieomal od zera.

Amerykanom zależy na kontrolowaniu militarnych struktur w Polsce oraz jakiej takiej kontroli nad kluczowymi decyzjami politycznymi i gospodarczymi.

Znacznie bardziej skomplikowana jest sytuacja z agenturą rosyjską. Jest ona bardzo skrystalizowana i zakorzeniona nad Wisłą, wszak przez ostatnie trzysta lat przez z górą dwieście kilkadziesiąt „oddychaliśmy Rosją”. Rosjanie szczególnie upodobali sobie zwinną i inteligentna penetrację polskich środowisk prawicowych. Działają w myśl zasady, że wśród środowisk im sprzyjających nie uaktywniają i nie werbują agentów, bo to po prostu byłoby stratą czasu i środków. Dość powiedzieć, że o finezji rosyjskich gier świadczy fakt, że wśród najbardziej zażartych tropicieli … ruskiej agentury aż roi się od osób w dziwaczny sposób powiązanych ze Wschodem. Pewien pułkownik byłych Wojskowych Służb Wewnętrznych zwierzył mi się kiedyś, ze w czasie gdy był na szkoleniu w Związku Sowieckim najbardziej doświadczeni oficerowie sowieckiej razwietki do znudzenia powtarzali kursantom: nie werbujemy wśród swoich , oni i tak są nasi, werbujemy tam, gdzie przeciwnik nawet się tego nie spodziewa.

Rosjanom zależy na posiadaniu pakietu kontrolnego w głównych polskich ugrupowaniach. Czasem im się to nie udaje, gdy z na przeszkodzie staje im…działalność niemieckich służb specjalnych.

Niemcom zależy na tym, aby utrzymywać w Polsce tym gospodarki kompletnie uzależniony od niemieckiego rynku, technologii i interesów. Niemiecka dominacja na polskim rynku medialnym (to nie tylko większość dzienników regionalnych, RMF, Onet, Interia, ale także znaczna większość polskiego rynku tzw „prasy kobiecej”) nie podlega w tej chwili dyskusji. W wielu sprawach niemiecka propaganda jest zbieżna z tezami rosyjskiej polityki historycznej, jednak jeśli chodzi o najwyższe piętra władzy, to niemieckie wpływy w PO okazały się o wiele bardziej skuteczne niż klasyczna rosyjska agentura. Niemcy oddziałują poprzez wiele instrumentów, wśród nich są także niemieckie fundacje, które co roku pozyskują do współpracy tysiące polskich studentów oraz tzw stypendia twórcze dla artystów, którzy najlepiej głoszą niemieckie tezy propagandowe.

Bardziej tajemniczymi grupami – choć realnie istniejącymi – są ludzie działający wprost dla interesów Izraela (o czym była już mowa)oraz dla …Chin.

W środowisku ludzi służb utrzymuje się informacja, że właśnie chińskie służby najlepiej płacą Europejczykom pozyskanym przez siebie do współpracy.

Niestety o chińskich służbach specjalnych wiemy najmniej działają one bowiem według zupełnie innego schematu niż większość znanych nam organizacji. Chińskie służby nie rozgłaszają publicznie swoich sukcesów, inaczej niż np. Mossad wcale nie dbają o swoją reputację i public relations. O ich skuteczności świadczy jednak fakt, że potrafią skopiować najbardziej zaawansowane technologie nie płacąc przy tym za żadne licencje.

Polska leży w newralgicznym miejscu planowanego przez Chińczyków „Jedwabnego Szlaku” i władze „Państwa Środka” – wobec inwestowania gigantycznych środków nie mogą pozwolić sobie na improwizację.

Czy w tak zarysowanym kontekście Polskę stać dziś na prowadzenie własnej, niezależnej polityki. To w dużej części zależy od naszych służb specjalnych. Jest to jednak zagadnienie na zupełnie inne – choć oparte na zrysowanym kontekście – rozważania.