STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / ODWAGA

Odwaga



Im więcej się dzieje, tym większy zamęt rodzi się w naszych głowach. Często łapiemy się na tym, że
tracimy miarę, przestajemy się orientować w tym co jest dobre a co złe, tracimy rozeznanie co do
wartości i kierunków. Powstaje wtedy pytanie: czy z tej wariackiej kąpieli w emocjach i niechcianych
informacjach możemy się skutecznie wyrwać?!
Otaczają nas nic nie mówiące opinie, utarte poglądy i obraz świata, który niewiele ma wspólnego z
jego rzeczywistym kształtem. Wiemy, że coś jest nie tak, że sprawy nie idą dobrze…ba często wiemy
nawet dlaczego tak się dzieje i kto jest za to odpowiedzialny. A jednak wokół panuje powszechne
milczenie, delikatne wzruszenia ramionami, postępowanie w myśl zasady: „co prawda nie jest
dobrze, ale co się będę wychylał, jeszcze spotka mnie za to jakaś kara”.
Tak, większość z nas wie, że do wpływów i władzy dorwali się patologiczni manipulatorzy, że nie mają
dobrych intencji, że często naruszają prawo i przynależne nam wolności, ale jednak nikt się nie
odezwie, nikt nie zaprotestuje, nikt odważnie się nie zbuntuje. A jak już ktoś to zrobi, to reszta stroni
od niego jak od szkodliwego autystyka, wariata, który nie potrafi spokojnie grzęznąć w codziennej
szarzyźnie.
Tymczasem w każdym naturalnym – a więc nie spożytym przez konwenanse i konformizm –
człowieku mieszka poczucie [prawdy, który napełnia go honorem i odwagą. Gdyby naturalni ludzie
mieli wiodący głos w społeczeństwach nigdy nie dochodziłoby w nich do bezkarności szalbierzy i
karier dokonywanych przez szuje i manipulatorów. Szuje, tchórze i ludzie podłej moralnie konduity
naturalnie szliby na dno społecznej hierarchii nie uczyniwszy wspólnocie większych krzywd. Jest
jednak inaczej. Dlaczego więc ludzie naturalni nie przewodzą wspólnocie? Odpowiedź jest bezlitosna:
dzieje się tak z lenistwa, z opieszałości umysłowej i chęci trwania w stanie zabezpieczającym przez
jakimkolwiek rozwojem. Gdyby nie lenie i kunktatorzy wszystko wokół wyglądałoby zupełnie inaczej.
To lenie – ta cecha nieuchronnie prowadzi do miernoty – opanowali wszelkie znaczące organizacje i
instytucje. Im wystarczą jedynie pozory i jakie takie konwenanse aby przepędzić cały swój ziemski
żywot nie pozostawiając po sobie nawet najmniejszego śladu. To miernoty obdarzone swoiście
rozwiniętym zmysłem imitacji stają na czele zbiorowości i prowadzą je ku miernej – bo jaka by mogła
być inna? – przyszłości. Imitatorzy stają się wodzami, politykami, prezydentami. A cała reszta układa
się wokół nich udając, że wierzy w teatrzyk rozsnuwany przez imitatorów. Większość gra w tą samą
grę, w której regułą jest udawanie, że wierzymy w wypowiadane słowa, że poważnie traktujemy
publicznie kultywowane postawy, że nie przeszkadza nam śmierdzący fałsz społecznych spektakli.
I wtedy – na nieszczęście dla leniwych miernot – trafia się człowiek naturalny, który jakimś
niezbadanym cudem przetrwał w odmętach kompromisowej brei. Przychodzi i z naturalną odwagą
mówi o właściwym kształcie rzeczy i potrafi – bez lęku – wskazać zdrajców, oszustów i złodziei, którzy
imitacyjnie obsiedli pozycje należne porządnym i pracowitym ludziom. Człowiek naturalny ma
odwagę powiedzieć o tym co się naprawdę dzieje, potrafi wskazać najbardziej bezczelnych
imitatorów i zesłać ich do naturalnej, mikrej, wielkości. Początkowo na jego widok rzednieją pierwsze
ławki w kościołach, lekko ustępuje panujący wszędzie smród. Jednak dzieje się tak tylko na początku,
kiedy jeszcze rzesze żuków gnojarzy nie zdążyły przetrawić jego pojawienia się. Potem następuje
kontrakcja i sypią się pieniądze wyjmowane z leniwych sakw aby skutecznie uciszyć człeka
mówiącego niebezpieczną prawdę. Odwagę trzeba natychmiast ubrudzić, odebrać jej walor świeżego
powiewu, umotać w rozmaite pomówienia i imitacje prawdy. Wtedy jej oddziaływanie znacznie

osłabnie. Należy ją oplątać pajęczyną pomówień o szaleństwo, działanie na usługach jakichś
tajemnych sił.
Każdego odważnego człowieka czeka raczej wrogość i dojmujące zmyślenia niż podziw i oddanie
bliźnich.
Mieszkamy wśród dobrych ludzi jednak wszyscy wokół grzeszymy lenistwem, a ono przystosowuje
nas do myślenia: „dobrze jest jak jest a jak coś zmienimy, to pogorszymy!”. Lenistwo sprawia, że
godzimy się na bylejakość i patologie władzy. Lenistwo jest największym wrogiem odwagi, bo ono
otwiera drogę ku coraz bardziej śmierdzącym kompromisom.
Zachodzicie w głowę po co też prowadzę ten uparty wywód? Bo właśnie nasz kraj znalazł się w
momencie, w którym albo posłuchamy odważnych, naturalnych ludzi albo też pogodzimy się z
gniciem w coraz bardziej śmierdzącej matni współczesności. Rządzi nami sprytna koalicja, której nie
wybrała nawet połowa głosujących Polaków. Jednak teraz zadufki z ugrupowań cieszących się bardzo
niewielkim poparciem usiłują ostatecznie skazić nasze życie swoimi wyuzdanymi i chorymi
projektami.
I jeszcze jedno: po prostu się nie bójcie. Odwaga jest taką przyprawą do zycia, której nie można
zastąpić niczym innym. Jak sami się odważycie to przekonacie się ile światła wlewa się do życia przez
otwarte okno odwagi.