STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / LA LEMPARTIONARIA I CAŁA RESZTA

La Lempartionaria i cała reszta



Czyli czym dziś jest polska lewica


Kiedy rozmawiałem z Bettine Rohl – córką Ulrike Meinhof, zwróciła mi uwagę na fakt, ze flirt z terrorystycznym marksizmem zawsze zaczyna się od dobrej i niczym nie skrępowanej „zabawy”, od nieszkodliwego utożsamiania się z dobrze brzmiącymi postulatami czerwonych populistów. W pewnym momencie sprawy jednak idą za daleko i wtedy nie ma jak się z tego wycofać.

Komunistyczny terroryzm zawsze pociągał młodych, niedoświadczonych jeszcze realiami życia, ludzi, zniesmaczonych kompromisami zawieranymi przez pokolenie ich rodziców. Zabawa w komunizm wciąga, po pewnym czasie zaczyna jednak obligować. Młodzi ludzie – którym wydaje się, że uczestniczą w czymś oczyszczającym – w pewnym momencie orientują się, że nie maja już drogi wyjścia. Zabawa w czerwony terroryzm w pewnym momencie staje się drogą tylko w jednym kierunku. Tak jak w przypadku bandy Andreasa Baadera i Ulrike Meinhof, oby tak się nie stało z najbardziej zagorzałymi zwolennikami pani Lempart.

Dewastacja symboliczna

Tylko raz można przekroczyć tabu, zniszczyć kulturowe granice…potem wszystko staje się już tylko rutyną. Doskonale wiedzą o tym projektanci lewackiej rewolucji, która właśnie kroczy przez kolejne państwa. Jest to tylko stary, zmutowany wirus, jednak ciągle ten sam – wirus łatwego burzenia świata, który się podoba i budowania rzeczywistości marzeń. Marzenia jednak mają to do siebie, że w realności stają się upiorną karykaturą pierwotnych zamierzeń. Jak zatem tworzy się lewackich hunwejbinów, którzy potem eksplodują agresją na ulicach?

Zaczyna się od łamania w nich tradycyjnie wpojonych – przez wychowanie i kulturę – tabu.

Nic nie jest święte, nie istnieje żadna granica której nie należy przekraczać. Wszelkie symbole istnieją tylko po to aby je wydrwić i unieważnić, ośmieszyć. Zaczyna się od wychowania, które łamie bariery i ośmiela do dokonywania samodzielnych, obrazoburczych „odkryć”. Kiedy raz dokona się przemocy na symbolach dalsza agresja i szokujące zachowania będą już tylko konsekwencją pierwotnego przekroczenia tabu. Młodzi ludzie są tresowani przez rozmaite „programy edukacyjne”, fundacje, stowarzyszenia i podpuszczani przez ich aktywistów. W rezultacie niszczą istniejące w sobie granice. Po zniszczeniu świętości w głowach młodych ludzi pozostaje pustka ochoczo wypełniana zdeformowaną wizją świata, w której nie ma oporu przed najbardziej szokującymi zachowaniami. To właśnie w tym celu nasilane są prowokacje związane z nagością i przekraczaniem bariery wstydu. Pozornie głupie happeningi z udziałem nagich mężczyzn i kobiet właśnie temu mają służyć. Bunt przeciwko pokoleniu rodziców nakierowano właśnie tak, aby młodzi ludzie – w sposób sterowany – wypowiadali posłuszeństwo wszelkim stosowanym przez rodziców zakazom.

Pojmując takie mechanizmy trudno dziwić się sytuacjom gdy tysiące młodych ludzi – za lewackimi aktywistami – wykrzykuje : „j..ać”, „wy….lać” , na dodatek ci młodzi ludzie są z siebie dumni jakby ogłaszali nowy program wyzwolenia świata. Od łamania wewnętrznych barier do agresywnego likwidowania przeciwników jest już tylko krok.

Pudelki

Aby zrozumieć dzisiejsza lewicą należy wyjaśnić pewien pozorny paradoks:

Jak to bowiem jest, że ci którzy nominalnie powinni być zażartymi wrogami korporacji i wielkiej finansjery praktycznie wypełniają kreślone przez światową oligarchię agendy?

Zrozumienie tego paradoksu sprawi, że lepiej można pojmować mechanikę zachodzących globalnie, w zachodnim świecie, zjawisk. Tym razem to kapitał okazał się szybszy niż jego wrogowie.

Kapitał kupił sobie lewicę i uczynił z niej własne narzędzie do przebudowy i resetu świata. Dzisiejsza lewica zamiast walczyć o prawa pracownicze, równość, sprawiedliwy podział dóbr i równomierny dostęp do światowych zasobów, realizuje idee stworzone przez tych, którzy mają ambicję dokonania radykalnej zmiany świata i społeczeństw.

Dzisiejsza lewica bardziej dba o prawa tzw „mniejszości seksualnych” niż o los pracowników najemnych. Współczesną lewicę bardziej interesuje promocja nienaturalnej nauki o seksualności niż likwidowanie narastających lawinowo społecznych nierówności. Dość zauważyć, że w dwudziestym wieku największe światowe fortuny nie przekraczały dwudziestu miliardów dolarów, podczas gdy dziś – w grupie najbogatszych – znajdują się ludzie, których osobisty majątek przekracza dziesięciokrotność tej sumy.

Teza zatem brzmi następująco: najkorzystniejszym dla światowego kapitału zakupem był zakup liderów nowej lewicy. Zapewniwszy sobie, od tej strony, spokój finansiści mogą teraz bezkarnie pomnażać swoje majątki i kreować zupełnie nową rzeczywistość ekonomiczną.

Jednym słowem dzisiejsza lewica jest jedynie taranem do rozbijania porządku świata i dokonywania na nim szokującej operacji unieważnienia stałych wartości, na których powstał. Tak naprawdę jest to jednak potrzebne globalnym właścicielom kapitału.

To oczywiście jedynie teoria jednak coraz więcej zjawisk i deklaracji zdaje się potwierdzać jej zasadność.

Jaka lewica taka przywódczyni

Wróćmy nad Wisłę. PiS nie grzeszy nadmiarem interesujących postaci, jednak strona opozycyjna jest w tej chwili tak ukształtowana, że znalezienie tam osoby, która miałaby w sobie choć odrobinę charyzmatyczności jest zajęciem z góry skazanym na niepowodzenie. Wobec panów Borysa Budki, Grzegorza Schetyny czy Władysława Kosiniaka Marta Lempart wyróżnia się charyzmą i energią.

Jest to co prawda osoba niewiele mająca do powiedzenia i nie potrafiąca wyrażać swoich poglądów bez posiłkowania się słownikiem wulgarnego knajaka, jednak na tle tych polityków Lempart jest wyrazista i obdarzona nawet odrobina talentu przywódczego. Na takim bezrybiu trudno było znaleźć kogoś kto poprowadzi polską odnogę światowej rewolucji. Wobec mającego kłopoty z uczciwością przywódcy Komitetu Obrony Demokracji, czy geriatrycznie ożywionego pana Kasprzaka z Obywateli Rzeczpospolitej, pani Lempart imponuje wigorem i napędem, który wyraźnie ją odróżnia od całej reszty. Idealnie też trafiła w nastroje znudzonej zdalną nauką lub pozbawionej dorywczych prac młodzieży. Nieskomplikowane hasła i patologiczna acz skrajnie uproszczona wizja załatwienia polskich kłopotów trafiły do młodych ludzi, których jedyną lekturą są hasłowe informacje odczytywane ze smartfonów. Nawet konwulsyjne popisy Włodzimierza Czarzastego czy „heroiczne” ataki na policję pani poseł Nowackiej nie są w stanie przebić wyczynów pani Marty Lempart. Stąd też właśnie ona została namaszczona na przywódczynię antyrządowych buntów. Młodzież przez chwilę była rozentuzjazmowana możliwością bezkarnego chuliganienia i robienia dorosłym na złość a także podniecona szokowaniem radykalizmem wykrzykiwanych haseł. Tak było jednak przez pierwsze dni aborcyjnej rewolucji, potem wkradło się znudzenie i zniechęcenie. Projektanci rozruchów nie wzięli bowiem pod uwagę faktu, ze dzisiejsze pokolenie elektronicznych zabawek potrafi jedynie na krótki moment skupić swoją uwagę a potem znowu pogrąża się w morzu pozornych możliwości oferowanych przez wirtualny świat.

Pułapka Marty Lempart przedstawia się więc tak: albo znajdzie się ktoś jeszcze bardziej wulgarny i szokujący i poprowadzi młodych ludzi za sobą, albo sama Lempart będzie coraz bardziej radykalna, jednak sztafaż zachowań, który sobie pozostawiła jest już niewielki.

***

Fakt, że duża grupa młodzieży idzie dziś za Lempart jest jednocześnie dowodem na fiasko wysiłków polskich konserwatystów, którzy nie znaleźli dotąd języka którym mogliby angażować młodych ludzi w swoje działania. I to ostatni dzwonek aby wreszcie dotrzeć do młodzieży i pokazać jej alternatywę wobec lewicowego nihilizmu.