STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / GIERTYCH… ALBO CIEŃ POSTPEERELU

Giertych… albo cień postpeerelu



Roman Giertych w Trzeciej Rzeczpospolitej stał się postacią nieco przypominającą (z zachowaniem wszelkich, przede wszystkim intelektualnych i biograficznych, proporcji) Bolesława Piaseckiego. Jeden i drugi do dziś kładą się głębokim cieniem na polskich środowiskach narodowych i często służą jako bicz wszystkim, którym ideologia narodowa nie jest w smak. Giertych bowiem to dziś nie tylko postać z krwi i kości, ale także symbol pewnej postawy. Radosław Sikorski i Roman Giertych znakomicie ilustrują marksistowski przesąd mówiący o tym, że „byt kształtuje świadomość”.


Rodzina Giertychów: dziadek Jędrzej, ojciec Maciej i Roman mogą być tematem niejednej dysertacji trakującej o tym, że nawet najbardziej ortodoksyjny radykał może posiadać jednocześnie bardzo giętki i plastyczny kręgosłup praktyczny.

Giertychowie, albo którędy do sekty.

Dziadek Romana Jędrzej był człowiekiem poglądów nader oryginalnych. Dobry, patriotyczny życiorys, narodowe poglądy i specyficzny – rozwijający się z latami – stosunek do Żydów. Znakomity życiorys żołnierza i patrioty byłby pewnie dziś wzorem dla młodego pokolenia, jednak pogłębiający się antysemityzm i prorosyjskość sprawiły, że – będąc emigrantem na Wyspach Brytyjskich – w 1956 roku wypalił z inicjatywą aby przyjechać do PRL – u i wygłosić na miejscu wykłady, które „mogłyby osłabić w Polsce nastroje antyrosyjskie”. Właściwie był niewygodny i dla korowskiej opozycji (nie znosił KOR), jak i dla komunistów, którzy widzieli w nim nieokiełznanego dziwaka. W skrajności poglądów doszedł nawet do tego, że poparł wprowadzenie przez ekipę Jaruzelskiego stanu wojennego. Erudyta, poliglota i skrajnie nierozumiany dziwak, który popadł nawet w konflikt z działaczami podziemnych nurtów narodowych.

Syn Jędrzeja – Maciej Giertych z wykształcenia profesor nauk leśnych, kontynuował rodzinną tradycję skrajnie pojmowanej narodowej wizji przyszłości Polski. Podobnie jak ojciec poparł wprowadzenie stanu wojennego. Jednak był także – pod koniec lat osiemdziesiątych – wiceprzewodniczącym Prymasowskiej Rady Społecznej a w 1987 roku został zaproszony przez papieża Jana Pawła II (jako świecki audytor) do uczestnictwa w Synodzie Biskupów, gdzie uczestniczył w opracowywaniu roli laikatu świeckiego w kościele. Ponoć za zgodą prymasa Józefa Glempa przyjął od Wojciecha Jaruzelskiego zaproszenie do udziału w Radzie Konsultacyjnej przy przewodniczącym Rady Państwa PRL. W 1989 roku zakładał Stronnictwo Narodowe będące przedłużeniem działań przedwojennej organizacji o tej samej nazwie. W 2001 roku został posłem z ramienia Ligii Polskich Rodzin. W 2004 roku wygrał wybory do Europarlamentu. Jest zagorzałym przeciwnikiem teorii ewolucji. Głosi zdecydowane poglądy narodowe, co jednak – w pewnym momencie – nie przeszkadzało mu w upatrywaniu w generale Tadeuszu Wileckim doskonałego kandydata na urząd prezydenta Polski. Sam też kandydował (bez powodzenia) też na ten urząd w 2005 roku jako kandydat Ligii Polskich Rodzin.

Wywodząc się z takiego domu Roman Giertych był wychowywany na przywódcę polskiego ruchu narodowego. Był założycielem Młodzieży Wszechpolskiej i jednym z ważniejszych budowniczych Ligii Polskich Rodzin. Skracając można stwierdzić, że aż do momentu krachu koalicyjnego rządu Jarosława Kaczyńskiego prezentował poglądy, które sprawiały, że był jedną z najczarniejszych postaci w propagandzie „Gazety Wyborczej” i TVN.

Upadek rządu i otwarte starcia z działaczami Prawa i Sprawiedliwości sprawiły, że Roman Giertych radykalnie zrewidował osobiste poglądy i rodzinną tradycję. Stał się jednym z najbardziej zagorzałych krytyków Kaczyńskiego i całego związanego z nim obozu politycznego. Splotło się to z bujnym rozkwitem działalności jego warszawskiej kancelarii adwokackiej, wokół której pozostała grupka najbardziej oddanych mu działaczy.

Liberalna Canossa, czyli jak zjeść własny język

Nagła przemiana Giertycha obnażyła też cały mechanizm awansu do tzw „elit” Trzeciej Rzeczpospolitej. Niemal z dnia na dzień stał się komentatorską gwiazdą telewizji TVN i pieszczoszkiem liberalnej prasy. Z miedzianym czołem, publicznie zaczął głosić poglądy, które można byłoby określić mianem… „antygiertychowskich”.

Zaczął afiszować się bliskimi relacjami z politykami Platformy Obywatelskiej, był też nadwornym adwokatem rodziny Tusków i znanych z Trzeciej RP biznesmenów oraz celebrytów. Niepowodzeniem zakończyła się jego próba prawnego reprezentowania znanego dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego w problemach jakie stworzył mu establishment Trzeciej RP. Sumliński – jak wspomina – zawiedziony jego postawą wymówił mu adwokackie pełnomocnictwo.

Podobną przemianę – w okresie wczesnego PRL – przeżył radykalny przywódca przedwojennego ONR Falanga, konspirator i więzień polityczny Bolesław Piasecki. Prawdopodobnie pod wpływem ciężkich przesłuchań prowadzonych przez generała Iwana Sierowa zmienił swój nieprzejednany stosunek do komunizmu i zadeklarował współpracę z władzami PRL. Nagrodzony został możliwością powołania stowarzyszenia PAX i prowadzenia działalności gospodarczej w okupowanej przez sowietów Polsce. Nakłaniał m.in. prymasa Stefana Wyszyńskiego do przyznania funkcjonariuszom PZPR prawa do zatwierdzania kandydatów na stanowiska biskupie w polskim kościele. Po latach okazało się, że współpracował także z UB. Jednak po jego śmierci prymas Wyszyński odprawił Mszę Świętą za jego duszę. Piasecki stał się symbolem kolaboracji pewnego odłamu ruchu narodowego z komunistami, jednak dzięki swojej działalności ocalił wielu działaczy i zapewnił im środki do życia. Jego – w gruncie rzeczy tragiczna – postać mocno zaciążyła nad odradzającym się – po okresie PRL – ruchem narodowym.

Oczywiście porównywanie Giertycha do Piaseckiego z wielu względów jest nie na miejscu, ale nagła, publicznie dokonana volta ideowa i sprzymierzenie się z dotychczasowymi przeciwnikami rodzi pewne analogie. Także destrukcyjny wpływ Giertycha na ruch narodowy przywodzi na myśl nieszczęsnego Piaseckiego. Można nawet pokusić się o opinię, ze właśnie Piasecki i Giertych stali się ludźmi, którzy trwale – jak dotąd – zablokowali rozwój tego obozu politycznego w naszym kraju.

Dzisiejsi narodowcy muszą wykonać wiele pracy aby ideowo i historycznie przestało ich blokować właśnie dziedzictwo pozostawione przez tych polityków. Obaj sprawili, ze dziś wielu Polaków podejrzliwie spogląda na działaczy, którzy nawiązują do silnej niegdyś i kreatywnej dla polskiej niepodległości myśli Romana Dmowskiego.

Podejrzany Roman G.

Najświeższe doniesienia mówią o tym, że funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, w asyście włoskich karabinierów, przeszukali włoską willę Romana Giertycha. To kolejny akt sensacyjnego śledztwa, które toczy się przeciwko znanemu adwokatowi i jego klientom (m.in. znanemu z ostatniego okresu pierwszego rządu PiS „grubemu płatnikowi” Ryszardowi K.) w sprawie wyprowadzania pieniędzy ze spółki Polnord.

W całej tej sprawie zdumiewa związek pomiędzy niedawnym liderem antyestablishmentowych narodowców a oligarchami kojarzonymi z wieloma aferami Trzeciej RP. Zastanawia także spory majątek Romana Giertycha, który od momentu, gdy zaczął krytykować PiS i jego lidera, dorobił się niebagatelnych środków materialnych.

Trwająca od kilku lat nowa kariera Romana Giertycha pokazuje jak niewiele jeszcze wiemy o podskórnych mechanizmach, które rządzą Republiką Okrągłego Stołu, zwraca także uwagę na fakt, że mechanizmy realnej władzy wcale nie tkwią z parlamencie, rządzie i kancelarii Prezydenta RP.

Oczywiście Giertych może okazać się niewinny, ale sam fakt zamieszania się w tak dziwną aferę pokazuje, że polska polityka ciągle niesie w sobie niezrozumiały, dziwaczny smak.

Czy kiedyś poznamy kulisy świata, do którego zbliżył się Roman Giertych?