STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / EPOKA REGLAMENTACJI

Epoka reglamentacji



Niepostrzeżenie zmienia się zestaw wartości, któremu hołduje tzw „światowa opinia publiczna” – przynajmniej tak relacjonują to media kontrolowane przez światową finansjerę. W miejsce Wiary, Nadziei i Miłości wprowadza się wolność, równość, braterstwo. Dzieje się tak także w niektórych tekstach autoryzowanych przez tzw „autorytety” wszystkich możliwych stron.


Wiara zamienia się w świeckie humanizowanie prowadzące w istocie do odebrania człowiekowi istoty Pana Boga jako mistycznego i realnego jednocześnie Sprawcy wszechrzeczy (już widzę drwiące uśmiechy redaktorów „Tygodnika Powszechnego”, którzy za punkt honoru przyjęli zwalczanie „zaściankowego, polskiego katolicyzmu”).

Nadzieję odbiera się nam całkowicie, w świecie szalejących technologii (pisałem kiedyś o niebezpieczeństwie powiększającej się luki pomiędzy rozwojem technologii a refleksją etyczną nad korzystaniem z niej (oto efekty…zamierzone?), którymi zawiaduje „ktoś”. Nadzieją jest jedynie oczekiwanie na technologiczne rozwiązywanie kolejnych „problemów”. W istocie tworzy się w nas poczucie beznadziei.

Miłość została utożsamiona z seksualną gimnastyką, której zalecenia są coraz mocniej kodyfikowane. Pojawiają się wręcz wymagania i kodeksy precyzujące co ową miłością jest i jak – technicznie – ją osiągać. Kobiecie należy się orgazm, mężczyźnie należy się spełnienie …..ufff koszmarny sen egoizmu, płytkiej pogoni za rozkoszą.

Wolność przestała mieć swoje romantyczne i nieokiełznane duchowo przymioty stała się ograniczonym przepisem na samosatysfakcję z codzienności, która nigdy nie wykracza poza materialne horyzonty. Równość jest jedynie coraz większą hipokryzją świata. Nigdy nie było epoki, w której tak nieliczna grupa posiadała tak wiele zasobów świata kosztem milczącej i w istocie pogardzanej większości. Demokratyczna równość jest fasadą, za którą nadchodzi epoka reglamentacji wszystkiego dla maluczkich. Trzeba bowiem ograniczyć ruchliwość i aspiracje plebsu, tak aby nie psuł procesu delektowania się władzą i możliwościami przez tych, którzy w rzeczywistości stoją ponad prawem i regułami. Oni kochają Malthusa i marzą o tym, aby epidemia bezpłodności spadła na „robactwo”, które śmie jeszcze dążyć do równego podziału czegokolwiek. Pieniądz jest prawdziwą miarą równości w cywilizacji, która coraz mocniej wyklucza.

Braterstwo jest w praktyce wytrychem, którym pacyfikowane są „upiorne” dążenia dobrego człowieka do bycia ponad tu i teraz, ponad wymianą ekonomiczną i procesami handlowe. Braterstwo stało się niewolą, w której oplata nas gąszcz coraz szczelniej pętających nas przepisów i zarządzeń.

Braterstwo dopuszcza krzywdzenie bliźnich w imię „ideałów wyższych” i tzw „consensusu społecznego”. Jeśli chcesz kochać, to stajesz się niebezpiecznym, nieobliczalnym „czynnikiem”, który wymyka się z obliczeń globalnej maszyny kontroli.

Po 11 września 2001 roku odebrano nam wolność podróżowania, odebrano nam intymność podejmowania własnych wyborów i decyzji. Wszystko to stało się w imię walki o „nasze bezpieczeństwo”. Zostaliśmy poddani uwłaczającym procedurom klasyfikowania, kontroli i wkraczania w naszą prywatność. Pod hasłami walki z terroryzmem odebrano nam prawo do kontrolowania naszej prywatności. To jednak był dopiero wstęp do epoki globalnej kontroli, nadzoru i reglamentacji. Terroryzm naraz przestał być – w zwierciadle największych mediów – największym zagrożeniem. Stała się nim „globalna pandemia” – podstępny i rozpylony w czasie i przestrzeni smok Pana Cogito, z którym nie ma jak walczyć, jak go uchwycić i zdusić. Pandemia wprowadziła kontrolę i sterowanie w obszar dotąd nie dotknięty – w obszar naszej cielesności a nawet duchowości. Teraz już tylko krok do wprowadzenia tzw „indeksu obywatelskiego”, który doprowadzi do punktowania każdego człowieka z osobna. Ci z wyższym indeksem otrzymają przywilej podróżowania i zarabiania, ci z niższym – z ważnych względów społecznych – zostaną tego, w ogromnej części, pozbawieni. Człowiek stał się rezerwuarem zagrożenia i zarazy, a zatem należy go kontrolować i wyznaczać mu ciasne ścieżki życia i mobilności. Nad światem zawisła machina globalnej kontroli, za którą odpowiedzialność rozmyła się całkowicie. W istocie steruje tym ta sama grupa, która skupiła w swoich rękach posiadanie i realną władzę.

Oszalałem? Spójrzcie jak zaraz rozpocznie się walka z gotówką, z realnym pieniądzem, którego obieg pozostaje jeszcze poza kontrolą. Przewiduje, że do lata przyszłego roku gotówka stanie się najbardziej zwalczanym sposobem komunikowania się ludzi. Pieniądz elektroniczny ma stać się jedynym środkiem płatniczym, a jego prawdziwymi właścicielami będą oczywiście ci, którzy rozporządzają kluczami do sterowania bankowymi zapisami. Ludzie przestaną posiadać swoje własne konta, tzw „państwo” (globalny Lewiatan) będzie reglamentował nawet dostęp do naszych własnych środków.

To początek……

Bunt, rozumny bunt w imię Wiary, Nadziei i Miłości staje się jedyną strategią obrony. To może się udać….jeśli razem popracujemy….nad sobą samymi.

A i jeszcze jedno….maseczki nie zapewniają nieśmiertelności!