STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / DRUGIE PŁUCO POLSKI

Drugie płuco Polski



Kiedy rozmawiam z Polonusami, w Stanach Zjednoczonych czy też w Europie, odnoszę wrażenie, że czują się pozostawieni sami sobie. Tak na dobrą sprawę nikt o nich nie zabiega, nie stara się przyciągnąć ich pomysłów, wrażliwości czy też energii do budowania polskiej niepodległości.


Polska mało dba o swoje dzieci żyjące poza ojczyzną. Tymczasem niewielu z nas zdaje sobie sprawę z faktu, że gdyby nie Polonia amerykańska nigdy nie powstałaby „Błękitna Armia” generała Józefa Hallera. Właśnie ofiarność i poświęcenie prostych emigrantów z USA przesądziło o wyniku zmagań o polską niepodległość w 1918 roku. W polskich parlamencie obowiązkowo zasiadają przedstawiciele mniejszości niemieckiej, a ciągle nie ma w nim miejsca dla Polaków żyjących poza granicami naszego kraju. Przykład twardej walki Polonii o pomnik katyński w Jersey City znakomicie pokazuje jaki ciągle tkwi w tym środowisku potencjał. Polonia nie doczekała się żadnej poważnej propozycji realnego udziału w życiu naszego kraju. Polscy politycy mają wobec niej cały zestaw słodko brzmiących banałów i od kilkudziesięciu lat nic z tego nie wynika. Teraz, gdy coraz głośniej słychać o planach wejścia na polski rynek medialny międzynarodowego spekulanta George Sorosa nikt nie pomyślał o tym, aby zachęcić Polonusów do zaangażowania się w budowanie polskich mediów i w przekazywanie prawdy o Polsce w krajach, w których ci ludzie żyją. Naturalna sieć polskiej diaspory ciągle pozostaje niewykorzystana i to nie tylko w mediach, ale także w działalności naszych służb specjalnych i dyplomacji. Wielki sentyment do ojczystego kraju, możliwość wpływania na postawę rządów w miejscach gdzie mieszkają ciągle pozostają kapitałem, z którego nie potrafi skorzystać żadna z rządzących ekip. Polonia ciągle jawi się polskim politykom bardziej jako niezręczny kłopot niż jako szansa do wzmocnienia naszej siły. Niczego nie uczy nas przykład diaspory żydowskiej, czy nawet ukraińskiej. Polonia może co najwyżej głosować na warszawskich kandydatów w wyborach parlamentarnych i naszemu establiszmentowi wydaje się, że czyni tym samym wielki gest wobec polskich patriotów za granicami kraju. Do dziś także nasza dyplomacja nie przezwyciężyła podziałów, jakie w środowiskach polonijnych zasiali agenci Czesława Kiszczaka. W naszym parlamencie istnieją – co prawda – komisje nominalnie zajmujące się sprawami emigracji, niestety są to jedynie działania pozorowane mające na celu uwolnienie się od podejrzenia, że nasz świat polityczny nie bardzo ma ochotę na to, aby przedstawiciele emigracji spoglądali mu na ręce w polskim parlamencie.

Polonia jest drugim płucem polskiej niepodległości i czas to wreszcie zrozumieć.