STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / CZAS SZANTAŻU

Czas szantażu



czyli jak rosną dziś kariery polityczne ludzi z marginesu


W polskiej polityce pojawiła się cała grupa polityków, którzy ze swojej odmienności i egzotycznego trybu życia uczynili narzędzie politycznej promocji. W ścisłej symbiozie z takimi postaciami żyją polityczni sybaryci tacy jak Rafał Trzaskowski.

Przepis na łatwy żywot w polityce jest bardzo prosty: wystarczy zawsze deklamować lewicowe, politycznie poprawne komunały i być gotowym na udzielanie mediom wywiadów, w których usłyszą one to co chcą…wtedy każda niesprawność, nieporadność, nieuczciwość czy po prostu zwykłe lenistwo ujdą płazem i ataki politycznych przeciwników będzie można zbyć pustym uśmiechem i wzruszeniem ramion.

Inność jako przepis na karierę.

Przepis na wybujałą karierę polityczną jest prosty i praktycznie gwarantuje dużą skuteczność: należy wymyślić problem, najlepiej z zakresu zainteresowania prominentnych polityków lewicy (a więc niech to będzie problem leżący poniżej pasa), przystąpić do walki z tym problemem i z tej właśnie działalności uczynić swój znak firmowy.

Doskonałą ilustracja takiej kariery jest polityczny życiorys homoseksualisty Roberta Biedronia. Biedroń wyczuł wiejące w światowej polityce wiatry i już w 2001 roku założył Kampanię Przeciwko Homofobii, stał się też jej twarzą. Kampania wyolbrzymiała zjawisko nietolerowania osób homoseksualnych w Polsce i nieproporcjonalnie nagłaśniała je, szybko więc została zauważona i z marginalnego problemu udało się jej wykreować – w mediach – poważne zjawisko. Biedroń nie wyróżniał się ani oryginalnością ani też przenikliwością, wystarczyło że kalkował zachodnie postulaty ruchów homoseksualnych i szybko stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci ruchu LGBT w naszym kraju. Na tej fali wygrał wybory samorządowe w Słupsku a po bezbarwnej kadencji stał się na tyle rozpoznawalny że założył – w 2019 roku – własna partię polityczną „Wiosna” i wraz ze swoim kochankiem stał się jej liderem. To wyniosło go do Parlamentu Europejskiego a kochanka zaprowadziło do polskiego sejmu. Okazało się, że wystarczy głośno wyolbrzymiać problem uciskania mniejszości seksualnych aby osiągać polityczne sukcesy. Kariera Biedronia trafiła na okres gdy do Polski zostały skierowane spore środki finansowe, które zostały przeznaczone na promocję LGBT i uczynienie z tego problemu jednej z dominujących kwestii naszego życia politycznego.

Drogę Roberta Biedronia, pierwszego – otwarcie się deklarującego – homoseksualisty w polskim parlamencie usiłował skopiować inny homoseksualista – Paweł Rabiej, były dziennikarz. Co ciekawe na początku lat dziewięćdziesiątych Rabiej usiłował zbliżyć się do działaczy Porozumienia Centrum i deklarował konserwatywne poglądy. Po wielu aktywnościach w mediach związanych z biznesem Rabiej był jednym z ważniejszych działaczy, którzy uczestniczyli w powołaniu partii „Nowoczesna” Ryszarda Petru, był też rzecznikiem prasowym tej partii. W 2017 roku został rekomendowany przez swoja partię do kandydowania na urząd prezydenta Warszawy, jednak 23 listopada wycofał się z kandydowania i poparł kandydata Platformy Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego. W zamian za to Trzaskowski – po wygranych wyborach – mianował go pierwszym zastępcą prezydenta Warszawy. Rabiej nabrał wiatru w żagle i wielokrotnie szokował swoimi publicznymi działaniami. Publikował intymne zdjęcia ze swoim kochankiem, wypowiadał się o konieczności wprowadzenia, sterowanej przez środowiska LGBT, „edukacji seksualnej do szkół” oraz domagał się wprowadzenia prawnej instytucji małżeństw homoseksualnych. Jego działalność samorządowa była jednak na wskroś mizerna a kolejne ekscesy przysparzały kłopotów samemu Trzaskowskiemu.

3 listopada prezydent Warszawy skorzystał więc z pretekstu i zdymisjonował go. Bezpośrednim powodem tej dymisji był prywatny wyjazd zagraniczny Rabieja. Trzaskowski uznał, że wiceprezydent odpowiedzialny za ochronę zdrowia nie powinien w czasie trwającej pandemii porzucać obowiązków i wyjeżdżać na wycieczkę.

Homocelebryci

Przykładem polskiej kariery zrodzonej jedynie z szokowania obyczajową egzotyką jest osobnik przedstawiający się jako Rafalala. W polskiej „Encyklopedii LGBT” opisany jest jako: transpłciowa artystka, performerka, aktorka teatralna i autorka sztuk teatralnych, wierszopisarka i felietonistka. Nie dokonała pełnej korekty płci i fizycznie jej ciało jest męskie, choć czuje się kobietą”. Rafalala współpracowała z teatrem Krystyny Jandy, która – w jednym z wywiadów cytowanych przez Encyklopedię LGBT – przyznaje, ze bała się o Rafalalę: „złapałam się na tym, ze gdy wychodziła w samo południe na Plac Konstytucji, to się o nią bałam. Na szczęście ona jest duża więc mogłaby nieźle przywalić”. Działacze LGBT często opisują „męczeństwa” Rafalali – a to nieznany sprawca wrzucił kostkę brukową do jej mieszkania i …zabił jej kota, a to znowu, w telewizyjnym studiu, została zmuszona do wylania szklanki wody w twarz „prawicowemu politykowi”, gdyż ten zwracał się do niej w nieodpowiedni sposób. Bezczelne występy Rafalali oraz jej „twórczość” sprawiły, że uchodzi za ikonę środowiska i gdyby tylko chciała na pewno osiągnęłaby także polityczne cele.

Nie byłby to zresztą żaden precedens, w VII kadencji polskiego sejmu w ławach poselskich zasiadała już tzw Anna Grodzka alias Krzysztof Bęgowski, dawny działacz komunistycznych młodzieżówek, który zadeklarował że jest transpłciowy i jako kobieta pełnił obowiązki poselskie, został wybrany do sejmu z Krakowa. Korektę płci Grodzka przeszła ponoć w klinice w Bangkoku. Bez powodzenia kandydowała w 2015 roku na urząd prezydenta RP.

W ostatnich miesiącach sporą „karierę” zrobił tęczowy aktywista Michał Szutowicz, znany także jako Małgorzata Szutowicz lub pod pseudonimami „Margo” i „Margot”. Jego sposób na publiczne istnienie jest jeszcze prostszy niż w wypadku Rafalali. „Margo” nie musi silić się na „artystyczne” produkcje i występy, wystarczy że spektakularnie łamie prawo w imię „wyzwolenia mniejszości seksualnych”. Jest tak pewny swojej ochrony i wsparcia mediów oraz „autorytetów”, ze otwarcie deklaruje iż nic nie robi sobie z polskiego prawa. Działa jak klasyczny terrorysta, atakuje samochód obrońców życia nienarodzonych, wdaje się w bójki, otwarcie deklaruje chęć fizycznej rozprawy z osobami mającymi inne niż on poglądy. Kiedy zostaje aresztowany w jego obronie występuje cała plejada „autorytetów” z księdzem Adamem Bonieckim na czele. Tak z rozhisteryzowanego gówniarza rychło awansuje do rangi osób, których poglądy są cytowane i wzniecają podniosłe dysputy. Także terrorysta „Margot”, gdy tylko to sobie wymyśli może liczyć na szybką karierę polityczną.

Konformiści

Nie od dziś wiadomo jakie wiatry wieja przez całą światową politykę. Politycy konserwatywni są coraz mocniej zwalczani i spychani na margines. Wielkonakładowe media znajdują się w rękach zwolenników szalejącej właśnie w zachodnim świecie neomarksistowskiej propagandy. Wielu działaczy społecznych, ba nawet całe ugrupowania, które na co dzień zrzeszają ludzi o normalnych poglądach i postawach, dla wygody i promocji swoich organizacji rezygnują z podkreślania własnych przekonań i publicznie przyłączają się do dominujących trendów. To właśnie ta normalna większość, która milczy jest odpowiedzialna na wybujałe kariery ekscentrycznych dziwadeł. W Polsce przykładem takiej postawy jest Platforma Obywatelska – partia, która nominalnie wyrosła aby promować wolnościowe, wolnorynkowe i konserwatywne postulaty z biegiem lat przekształciła się w organizacje zrzeszającą ludzi, którzy przede wszystkim chcą stać na straży poprawności politycznej. Nie przeszkadza im w tym fakt, ze ostatnio „poprawność polityczna” jest przesuwana coraz mocniej w stronę promocji obyczajowo ekscentrycznych koncepcji i tolerancji wobec absolutnie wynaturzonych postaw.

Polityczny konformizm jest najlepszym środowiskiem, w którym rozwijają się nowe pomysły neomarksizmu, którymi potem szantażuje się całe społeczeństwo. Najlepiej taką postawę ilustruje kariera wpomnianego już Rafała Trzaskowskiego. Ten polityk nigdy nie był znany z oryginalności swoich wypowiedzi czy poglądów, zawsze jednak był układny wobec intelektualnych mód i dominujących haseł. Jego kariera dowodzi, że często wystarczy po prostu być, płynąć z prądem i nie wykonywać żadnych działań a kariera rozwinie się imponująco.

Cóż żyjemy dziś w epoce ludzi bez właściwości… Rafałów Trzaskowskich polskiego życia publicznego, którzy zezwolą na każde wynaturzenie byleby tylko nie wypaść z dominującego nurtu.