Określenie „radykał” coraz częściej stosowane jest wobec ludzi wcale nie wyznających skrajnych poglądów – zwykle są nim epitetowani ci, którzy w ogóle jakieś poglądy wyznają. Sam trafiłem na tą listę mając zapatrywania chrześcijańsko demokratyczne i koncentrując się jedynie n odkrywaniu prawdy w coraz bardziej nieuporządkowanym gąszczu faktów. Dziś aby zasłużyć na miano radykała wystarczy być patriotą, nie chcieć ulegać stadnie niesionym przemianom i upierać się przy swoim zdaniu – często wbrew opiniom kupionych przez wielki kapitał „ekspertów”.
Polityka powoli osiąga swoją najbardziej wstydliwą płyciznę, na której jedynie doraźne badania popularności i sondaże przesądzają o wyborze argumentów i strategii. Panuje powszechny wymóg bycia obłym i statystycznym, pierze się ludzi z cech własnych i zamian za nie narzuca się uniformy modnych trendów pracowicie tworzonych w laboratoriach społecznej manipulacji. Mamy być konsumentami i przeciętnymi obywatelami, którzy spokojnie poruszają się w kierunkach narzucanych przez globalistów. Polityk ma być jedynie aktorem odgrywającym wskazane role, ma być obliczalny i sterowalny i ci, „którzy wiedzą lepiej” promują jedynie tych na których posiadają zestaw standardowych środków dyscyplinowania – materiały kompromitujące, analizy psychologiczne i zestaw najmodniejszych nałogów. Im wyżej się jest w sferach decyzyjnych, tym mniej w takim człowieku powinno być wolności i niezależności.
Nadchodzą jednak symptomy kryzysu takiego świata. Zaczyna on coraz wyraźniej trzeszczeć w posadach. To rodzi szansę dla tych, którzy – w dobie spokojnego przeżuwania dobrobytu – przebywali na banicji i robili to, co zostało uznane za najcięższe przewinienie – posiadali własne zdanie i osobistą ocenę sytuacji, wymknęli się powszechnemu systemowi formatowania. Dotychczas, aby odganiać ich od wpływu na duże populacje, wystarczyło etykietowanie ich mianem: „faszystów”, „radykałów”, „ekstremistów”. Z tym, że o wyborze tej lub innej etykietki nie decydowali żadni prawdziwi znawcy czy badacze a jedynie ci, którym to po prostu zlecono. W czasach nudnej wegetacji na glebie dobrobytu tacy osobnicy nie mieli większych szans. W najlepszym razie budowali swoje niewielkie enklawy poza systemem i nie posiadali żadnego wpływu na społeczne procesy i wybory. Coś jednak drgnęło, system się rozszczelnia, opinie z rezerwatów wolności zaczynają przenikać do powszechnego obiegu. Ludzi nie przestrasza już słuchanie i próba zrozumienia wczorajszych „czarnych ludów”. Przeciwnie nowe opinie zaczynają ich fascynować, na powrót poznają smak własnych analiz i przemyśleń. To czas gdy dotychczasowi banici zdobywają coraz większy wpływ na masy. Można ich powstrzymać jedynie poprzez fizyczną eliminację. W ich miejsce jednak natychmiast pojawiają się tuziny naśladowców. Przykład? Jeszcze niedawno taki Grzegorz Braun był skutecznie wyklinany i ośmieszany. Bezkarnie mieszano go z błotem i publicznie posądzano o zdradę, bycie agentem Władimira Putina. Teraz powoli ta obroża sanitarna przestaje działać. Przerażone kręgi wpływu dostrzegają, że „ten straszny Braun” ma coraz większe poparcie w społeczeństwie. Jest to zresztą element szerszej rzeczywistości, która doprowadziła do tego, że na Węgrzech ciągle rządzi Victor Orban, na Słowacji Robert Fico, w Czechach rozpoczynają się rządy koalicji zbudowanej przez Andreja Babisa a w samych Stanach Zjednoczonych u władzy jest Donld Trump. Czy ci „radykałowie” rzeczywiście są tacy straszni i niebezpieczni. Owszem są, ale przede wszystkim dla globalnego systemu powszechnej kontroli zachowań mas, są wręcz zabójczy dla systemu mieszania nacji i niszczenia narodowych patriotyzmów. Czy właśnie rosnąca popularność Grzegorza Brauna jest wyrazem tej szerszej tendencji, a może jednak jest on tylko zakłóceniem wielkiej maszyny pozbawiania ludzi zdrowego rozsądku i jakiejkolwiek kodyfikownej logiki myślenia?
Braun jest w Polsce ewenementem, nikt tak jasno a jednocześnie dobitnie nie wykłada swoich racji. Czy w dobie więdnięcia wielkich – systemowych – partii właśnie on jest zwiastunem nadejścia nowego okresu? Jeśli tak, to właśnie – także w Polsce – wchodzimy w epokę znaczącej roli niegdysiejszych radykałów. Czy systemowi uda się ich pozbawić cech indywidualnych i wytresować n swoje potrzeby? Niedługi czas to pokaże.
MARSZ ŻYCIA POLAKÓW I POLONII 2025 – RAPORT FINANSOWY
MARSZ ŻYCIA POLAKÓW I POLONII 2024 – RAPORT FINANSOWY
MARSZ ŻYCIA POLAKÓW I POLONII 2023 – RAPORT FINANSOWY
MARSZ ŻYCIA POLAKÓW I POLONII W AUSCHWITZ 2022 – RAPORT FINANSOWY
RELACJA Z ROZPRAWY Z RINGIER AXEL SPRINGER
DARCZYŃCY