Starcie cywilizacji, czyli Koneczny przeciw Duginowi

  • Posted on: 24 February 2015
  • By: Witold Gadowski
To, co dzieje się teraz na Ukrainie, wywołuje wiele refleksji. Najważniejsze z nich to oczywiście pytania o przyszłość. Czy czeka nas kolejna „zimna wojna”? Co oznacza widoczny już gołym okiem cichy sojusz niemiecko-putinowski, który odbywa się kosztem Europy Środkowej?

Dla zrozumienia sytuacji na Ukrainie i jej konsekwencji dla całej Europy potrzebne jest dobre rozszyfrowanie ideologii, jakie stoją za czołgami i wyrzutniami rakiet, które naprzeciw siebie wytoczyli Ukraińcy i Rosjanie.

Koneczny na piedestał
Dla wielu czytelników niezwykłym odkryciem będzie odnalezienie pism genialnego polskiego naukowca, który swoimi koncepcjami wyprzedził swoją epokę, i dziś nawet Huntington powinien być jego pokornym uczniem. Wspominam oczywiście o  Feliksie Karolu Konecznym, urodzonym w moim Krakowie historyku i historiozofie, żyjącym na przełomie XIX i XX stulecia. Gdyby Koneczny tworzył w języku angielskim lub niemieckim, byłby dziś uznawany za myśliciela równego Kantowi, Heglowi czy Hobbesowi. Cóż takiego genialnego odkrył nasz genialny rodak?

Koneczny był pionierem badań nad różnicami cywilizacyjnymi, jakie dzielą żyjących na naszej planecie ludzi. To właśnie dzięki Konecznemu możemy znaleźć dziś klucz do tajemnicy braku porozumienia pomiędzy ludźmi żyjącymi w różnych cywilizacjach. Wykład teorii cywilizacji stworzony przez Konecznego stanowi niepowtarzalne narzędzie do opisywania zjawisk zachodzących we współczesnym świecie.

Cywilizacja to według Konecznego metoda, sposób ułożenia stosunków społecznych. Typologia cywilizacji, jaką stworzył nasz genialny rodak, do dziś budzi podziw dla precyzji rozróżnień i klarowności wyodrębniania różnic pomiędzy funkcjonującymi również obecnie porządkami społecznymi i narodowymi. Pieję peany na cześć wielkiego uczonego i czynię to z pewnym rozmysłem, ponieważ chcę go dziś zestawić z czołowym ideologiem kremlowskich „siłowików” i samego Władimira Putina – z Aleksandrem Duginem.

Dugin po raz pierwszy
Dugin, były dysydent, także stworzył pewną teorię rozróżniania cywilizacji. O ile jednak opis Konecznego służy wyłącznie poznaniu i zrozumieniu, to już teoria Dugina jest niebezpiecznym paliwem do wzniecenia nowej, globalnej wojny. Kto nie zauważy Dugina, ten nie zrozumie dziś dążeń reżimu rządzącego w Moskwie i nie będzie w stanie przewidzieć jego najbliższych posunięć.

Metoda Konecznego
Z polskiego punktu widzenia najważniejsze jest – zastosowane przez Konecznego – rozróżnienie pomiędzy cywilizacjami: bizantyńską, turańską, żydowską i łacińską. Kraje cywilizacji łacińskiej – a taka wytworzyła się też na obszarze Polski – charakteryzuje wolność życia duchowego oraz poszanowanie dla doboru rozmaitych środków stosowanych do realizacji dobra osobowego konkretnych ludzi. W  łacińskim sposobie ułożenia stosunków społecznych na poziomie państwowym nie ma rozbudowanej biurokracji, której zbyt duża wielkość zagraża wolności gospodarczej i swobodnej kreatywności jednostki ludzkiej. Siła państwa w ujęciu łacińskim jest wynikiem procesu idącego od samego dołu. Nie ma silnego państwa bez silnych społeczności lokalnych. W tym systemie od mocy duchowej obywateli i narodu zależy pomyślny rozwój państwa. Cywilizacja łacińska jest ugruntowana na greckiej filozofii, rzymskim prawie i chrześcijańskiej etyce. W tak zbudowanym organizmie istnieje prymat prawa nad władzą i dążenie do kontroli wszelkiej siły przez etykę. W prowadzeniu wojen cywilizacja łacińska wyraźnie preferuje etos rycerski. To, że Polska wkroczyła właśnie w taki obszar cywilizacji, jest swego rodzaju dziejowym fenomenem, który nigdy nie byłby możliwy bez głębokiego przywiązania do religii i honoru.

Cywilizacyjnie jesteśmy państwem niewygodnym, co gorsza – promieniującym swoją niewygodną ideologią na swoich sąsiadów, takich jak Ukraina

W sąsiadujących z nami krajach dominują jednak inne modele cywilizacyjne. Cywilizacja bizantyńska narodziła się, co prawda, w państwie wschodniorzymskim, jednak od X wieku miała swoją realizację na obszarze państwa niemieckiego. Stąd też Niemcy do dziś przynależą do obszaru cywilizacji bizantyńskiej. Cywilizacja ta charakteryzuje się prymatem władzy nad prawem oraz nadrzędnością państwa nad wolnym obywatelem. Jednym słowem w cywilizacji bizantyńskiej ten, kto ma władzę, ten stanowi też obowiązujące prawo. W tej cywilizacji brak jest rozumienia prawa naturalnego jako czegoś nadrzędnego i przyrodzonego. W takim urządzeniu spraw społecznych władza świecka stanowi też de facto zwierzchnictwo dla władzy religijnej, duchowej. W cywilizacji bizantyńskiej władza państwowa bardzo łatwo wymyka się poza jakąkolwiek ocenę moralną. Bizancjum charakteryzuje potężny rozrost machiny biurokratycznej.

Na wschód od Polski, po najazdach Mongołów, rozprzestrzeniła się inna forma cywilizacji – cywilizacja turańska, zwana także wschodniomongolską.

W tej cywilizacji nadrzędny jest wojskowy, obozowy charakter ułożenia stosunków społecznych. Panuje w niej prymat siły nad wymaganiami moralnymi. Przemoc jest naczelnym regulatorem stosunków społecznych, a władza ofiarowywana jest tylko tym, którzy dysponują największą siłą. Siła jednocześnie staje poza kontrolą moralną. Sama narzuca swój porządek etyczny. W cywilizacji turańskiej ten ma rację, kto ma siłę, ku temu też nachylona jest władza. Wódz staje się w niej absolutnym wyznacznikiem dobra i  zła, w  tej cywilizacji dominuje strach przed przełożonymi, przed tymi, którzy stoją wyżej w obozowej piramidzie. Sitwa i nieformalne kręgi dworu to w cywilizacji turańskiej rzecz powszechna. Turanie w sposób ogromnie brutalny rozwiązują wszelkie konflikty społeczne. Cywilizacja ta od XIII wieku objęła swym zasięgiem ziemie ruskie, a szczególnie Moskwę, która rychło stała się głównym reprezentantem tej metody życia w  świecie. W  cywilizacji turańskiej nie respektuje są naturalnych praw jednostki.

Ostatnią cywilizacją, na jaką zwracał uwagę Feliks Koneczny, była cywilizacja żydowska cechująca się pełnym trybalizmem, czyli prymatem interesów plemiennych nad pojedynczymi interesami jednostki.

Polacy – przyjmując chrzest z Rzymu – wpisali się w krąg cywilizacji łacińskiej, która nie jest akceptowana ani przez bizantyńskich Niemców, ani też przez turańskich Rusinów. Cywilizacyjnie jesteśmy więc państwem niewygodnym, co gorsza – promieniującym swoją niewygodną ideologią na swoich sąsiadów, takich jak Ukraina.

Doskonałym uzupełnieniem myśli Feliksa Konecznego jest najnowsza koncepcja przedstawiona przez wybitnego krakowskiego historyka – profesora Andrzeja Nowaka. Nowak twierdzi, że „polskość” to przede wszystkim wspólnota etyczna i każdy, kto chce do niej przynależeć, powinien być przez polski żywioł przyjęty. Tyle Koneczny.

A Dugin…
Urodzony w 1962 r. były rosyjski dysydent Aleksander Dugin z niegroźnego oryginała i nacjonalisty w  ostatnich latach stał się naczelnym ideologiem rządzącej na Kremlu grupy liderów rosyjskich służb specjalnych z Władimirem Putinem na czele. Ideologia wskrzeszenia Trzeciego Rzymu i zbudowania Imperium Euroazjatyckiego, z  metropolią w Moskwie, stała się dla byłych kagiebowców protezą zastępującą im marksizm-leninizm.

Dugin rozróżnia dwa konkurujące ze sobą w świecie układy sił: Imperium Atlantyckie (do którego zalicza kraje anglosaskie, ale też i Polskę) oraz Imperium Euroazjatyckie, które – jego zdaniem – właśnie powstaje i jest jednoczone przez żywioł wielkoruski. Idee Dugina są niezwykle popularne w  rosyjskiej armii, dostarczają także paliwa dla rozważań o terytorialnej ekspansji i o odbudowie dawnego imperium sowieckiego. Dzisiejszy „Rasputin” Kremla – Aleksander Dugin, nie jest specjalnie oryginalny.

Idea „Trzech Rzymów” ma bowiem już prawie sześćset lat. Powstała w XV stuleciu. Wtedy to mnich Filoteusz z Pskowa ogłosił, że pierwszy Rzym upadł na skutek herezji, drugi Rzym – Konstantynopol – stracił swoje znaczenie na skutek herezji, a trzecim i ostatecznym Rzymem ma być Moskwa – „prawdziwa ostoja chrześcijaństwa”. Pod wpływem takich idei Dugin zaszczepił Putinowi nową strategię działania. W  tym kontekście nie powinno nas dziwić nagłe chrześcijańskie olśnienie kagiebowca, który teraz stroi się w piórka „światowego obrońcy chrześcijaństwa” i wymusza podpisanie w Warszawie dziwnego „pojednania” pomiędzy polskimi hierarchami katolickimi a byłym kagiebowskim szpiclem, obecnie patriarchą Moskwy, niejakim Cyrylem.

Putin ostentacyjnie walczy też z  paneuropejską ideologią gender, tym samym zyskuje poparcie takich polityków jak Marine Le Pen czy Nigel Farage. Nawet wśród polskich działaczy chrześcijańskich znalazła się grupka, która wystosowała do Putina list z prośbą o ratowanie chrześcijaństwa. Problem jednak tkwi w tym, że – zdaniem Aleksandra Dugina
– Polska jest krajem „zbędnym” i niepotrzebnym, trzeba ją zmieść z powierzchni ziemi, stoi bowiem na drodze do zjednoczenia pomiędzy Imperium Euroazjatyckim pod przewodnictwem Putina a „braterskim narodem niemieckim”.

***
Wszystkim, którzy inspiracji chcą szukać na Wschodzie i – tak jak były rzecznik prasowy klubu parlamentarnego Samoobrony Mateusz Piskorski – fascynują się „ożywczą” myślą Aleksandra Dugina, przypominam, że przy wielkim gmachu, jaki wzniósł profesor Feliks Koneczny, rojenia putinowskiego „Rasputina” są jedynie nędzną jurtą, którą zdmuchnie pierwszy stepowy wiatr. A  tam wiatr wieje od Wschodu.

Komentarze

mam kika książek i teraz jasne jest ze zawsze beda nas doić i strzyc skoro nasza cywilizacja jest słabsza z samej natury

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.