Z Nią sprawa

Spoglądam na Polskę jak na łakomy kąsek.

 Sęk jednak w tym, że trudno mi go przełknąć. Lud tu bogobojny, przywiązany do Jezusa i Maryi (brrr….), ambitnych i twardych księży jeszcze całkiem sporo. Całą Europą, ba światem, najadłem się już do syta, a tu ciągle trach…i trafiła kosa na kamień. Nic wskórać nie mogę. 

Nasłałem tu najlepszych specjalistów. Do samego kościoła udało mi się nawsadzać nieco gorszycieli…wychodzą na jaw – w stosownym momencie – i złość mnie ogarnia, bo ciągle marnie, nędznie, właściwie nic. Cóż mi z tego, że jakiś komedyjant peany na moją cześć wygłasza, że inny znany i sławny rozpowiada przygotowane przeze mnie koncepty, jak ciągle nie udaje się wyborsuczyć mózgów tych upartych Polaków. Ciągle – tu nad Wisłą – jestem nikim, niewiele znaczę. 

Toć mam już całe londyńskie City, nad amerykańskimi zatokami oddają mi otwarcie cześć i pozdrowienie, a tu w tej ziemniaczanej i buraczanej prowincji jak było tak jest…niewiele dla mnie.

Doszło nawet do tego, że osobiście złożyłem wizytę nieprzytomnie długo żyjącemu Soruchowi i mówię mu: ile jeszcze czasu potrzebujesz draniu abyśmi przyniósł to nadwiślańskie plemię w darze?

- Jeszcze trochę – kłamie mi dziadyga.

- Żyjesz już tyle, dostałeś całe góry złota i nie potrafisz mi załatwić tej drobnej przysługi – fuknąłem zniecierpliwiony do granic, a on mi na to bezczelnie:

- Oddali się we władanie Maryi i ciągle mam tam wstręty czynione.

- Przysłałem ci przecież cały legion reżyserów, pisarzy, mędrców rozmaitej konduity, a ty ciągle łapę wyciągasz i mówisz, to na nich za mało, to czego jeszcze potrzebujesz? – warczę mu znad lampki wina z naszej winnicy u R.

- Czasu mistrzu… czas pozwoli na zmiany – jęczy.

- Tego akurat już mi nie starcza, ile jeszcze wykrętów będę musiał użyć przed Władcą Czasu, aby to wreszcie się spełniło?!

- Panie, naprawdę jesteśmy już blisko. Pozakładałem im fundacje, partie, ponasyłałem emisariuszy kilku szczebli, wygłodziłem na złoto niemal cała ich elitę. To musi przynieść spodziewane przez nas owoce.

- Ciągle mamisz mnie tymi swoimi intelektualistami, a tam problem tkwi w głowach tych bab i chłopów upartych.

- Już jesteśmy u progu, daj mi jeszcze tylko chwilę, muszą upaść, nie tacy padali na twarz.

- Łotrze stary, obleśny, zwodzić mnie nawet nie próbuj wszak jam jest zwodzenia bytem najpierwszym, pamiętaj, że kosa wisi ci nad szyją jak nieubłagany weksel i zapłacisz go szybciej niż ci fortel do głowy przyjdzie.

- Nawet bym nie próbował, rachunek przecież mamy precyzyjny i kontrakt zawarty w młodości.

Nie miałem więcej czasu na te czcze pogwarki, musiałem zająć się sprawami na Wyspach więc – chcąc nie chcąc – porzuciłem satyra i pognałem oddać się obowiązkom ważniejszym. W Imperium właśnie ustępuje pani premier, w City wplątują mi w interes jakieś kryptowaluty, rośnie banda wolnościowców, którzy chcą odejścia od dolara i rozliczania się bez pośrednictwa banków na zasadzie istniejących usług, pracy i towarów. Ja im dam wolność! Jak zaraz zamieszam derywatami, bańkami finansowymi i łupiestwem giełdowym ogólnym, to im w piety pójdzie. Ja im dam wolność i sprawiedliwy handel! 

Sami jednak musicie zrozumieć, że nie mogę całego swego wysiłku poświęcić jedynie temu nadwiślańskiemu plemieniu upartych.

Mają na karku starucha z jego wynajętym fraucymerem i zastępami jurystów, artystów, zboczeńców i sławnych moimi talentami ludzi. Muszą sobie poradzić.

Minął jednak sezon i postanowiłem osobiście wybrać się nad tą mętną rzeczkę. 

Nie lubię tam jeździć, bo co rusz kłuje mnie tam w bok jakaś kapliczka, czy też figura tej nieubłaganej Kobiety, która nie tylko, ze wymknęła mi się z pazurów, to jeszcze władzę nad moim firmamentem dostała i depcze mi po piętach od Fatimy, przez Medjugorje po Gietrzwałd.

Idę sobie polna ścieżką… a tu znów figura tej Kobiety a pod nią tłumek kobiet, mężczyzn i pacholęt. Pytam jedną z niewiast: co tu się dzieje?

- A modlimy się do Najświętszej Panienki.

- Ktoś wam za to płaci?

- Nikt, my tak z serca.

- To nie oglądacie głośnych filmów o księżach? Nie czytacie najnowszych traktatów, nie słuchacie słynnych ludzi w modnych telewizjach?

- Coś tam się ogląda, ale co z tego?

- Jak to co, przecież nowocześni ludzie nie tracą już czasu pod dziwnymi figurkami .

- A pan to z byka spadł? – zmierzyła mnie czujnym spojrzeniem i zawołała męża.

- Czego pan tu szuka? – mruknął groźnie, gdy nadszedł.

- Prawdy drogi panie. Prawdy i mądrości.

- To niech pan klęknie z nami i pomodli się na różańcu. – powstrzymałem dreszcz odrazy i pytam dalej:

- Toć nie wiecie, że wielkie mocarstwa, najbogatsi ludzie nie robią tego co wy i proszę jak im się powodzi.

- O widzę, że za pana to trzeba się będzie pomodlić specjalnie – odrzekł mierząc mnie spojrzeniem rzucanym spod krzaczastych brwi. Poczułem się słaby i nieswój. Na dodatek jeszcze jakoś tak znacząco zaczął ruszać tymi sumiastymi wąsiskami. I znów poczułem to nieznośne mrowienie w ogonie. Czułem tak słabnę… ci ludzie są niereformowalni, uparci i niezmienni. Nawet jak im pozmieniam wszystkie miasta, jak opanuje wszelkie kanały przekazywania informacji, to nie mam żadnej siły aby odciąć ich od tej Kobiety.

A dopóki Ona będzie wśród nich nie mam żadnej mocy, aby ich zmienić. Na nic zda się bombardowanie ich informacjami o zabobonie takiego zachowania, o niewspółczesności, o braku powodzenia tego działania.

Wyjechałem niebawem, nie miałem już ochoty na dłuższe przebywanie na ziemi, która parzyła mi stopy. 

Jedyne czym teraz mogę sobie poprawić samopoczucie, to ruszenie kosą nad starczą szyją Sorucha. Nic już nie wymyśli, a w utrzymaniu staje się coraz droższy.

Założył mi tu partię homoseksualistów, robi wszystko jak w całej Europie i Stanach, jakby nie rozumiał, że tam gdzie Ona jest nie działa to na prosty lud. 

Zmieni wykształconych nad miarę, ale ich uwieść akurat wszędzie najłatwiej. Jak odebrać tym spod figury modlitwę? 

Na to już na pewno nie odpowie. Muszę poszukać kogoś młodszego i zmyślniejszego. Ze złości zrobię o nich jeszcze jeden hollywoodzki film i popluję we wszystkich możliwych gazetach. Rytualnie, bez wiary w sukces.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
9 + 10 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.