Z Mefistofelem to sprawa

Napięcie pomiędzy uprawianiem polityki a etyką niejako immanentnie wbudowane jest w świat. Czy zatem uprawianie zawodu polityka, już na starcie, obarczone jest zgodą na rezygnację z kodeksu etycznego?

 A może jest i tak, że nie da się działać w sferze publicznej bez kompromisu z zasadami. To w istocie ciekawe dylematy, które brzmią zgoła faustowsko.

Oto przed młodym człowiekiem zawsze pojawia się postać mentora, który tłumaczy mu jak stąpać drogami kariery. Młody człowiek musi właściwie podjąć tylko jedną decyzję…ma pokłonić się swojemu mentorowi, oddać mu cześć.

Dziś oczywiście nie dokonuje się tego w jakiś archaiczny sposób. Nikt nie składa ofiar całopalnych, nie bije widowiskowych pokłonów, nie całuje po rękach.

Pewien znany krakowski profesor, wpływowy adwokat i człowiek bardzo majętny, uwielbia zabierać swoich magistrantów do knajp i stawiać im trunki, potem organizuje im rozmaite wyjazdy studialne, ale tych najbardziej zapatrzonych w niego przewiduje staże w swojej kancelarii i w efekcie uproszczony start w życie wyższych sfer prawniczych. Warunek jednak jest jeden, taki „wychowanek” – jako swoje -  musi żarliwie deklamować poglądy swojego guru. Pan profesor jest w istocie maszynką do produkcji antykonserwatywnych i antykatolickich bon motów. Później te sformułowania nabożnie powtarza cały wydział uniwersytetu.  Prawnicza kariera w Krakowie ma oblicze pana profesora, nie trzeba się wiele starać, wystarczy po prostu oddać mu cześć.

Takich sytuacji i miejsc w całej Polsce jest bez liku. Nikt z młodych ludzi uczestniczących w takim „urabianiu” nie ma nawet poczucia obcowania z Mefistofelesem.

Przyznaje, że trochę uwznioślam ten nasze współczesne dylematy, jednak na przykładzie polityków i polityki warto rozważyć takie odwieczne napięcie pomiędzy rozumem i sumieniem.

 Faust nie był przecież zły z natury, był wykształcony, wrażliwy, skłonny do głębszych refleksji. Co zatem zdecydowało o straszliwej drodze, którą wybrał?

Nic, tylko delikatna zmiana kierunku życia. Miast nieustannie badać swoje działania mierząc je busolą związku z Najwyższym, miast gotowości do upadania, kajania się i wstawania, zaufał swojemu umysłowi. Najgorsze w jego historii jest jednak to, że nie tylko przywiódł do upadku siebie, ale także stał się powodem upadku istoty niewinnej – Małgorzaty.

Jego przypadki opisują dylemat, który tkwi w każdym z nas, nie do każdego jednak wysłany zostanie czarny pies, który przemieni się w Mefistofelesa.

Jednak polityk, człowiek wybierający dla siebie działanie dla innych i jednocześnie realizowanie pewnych ideowych zamysłów, jak magnes ściąga do siebie właśnie Meifista.

Młody polityk nie zważa na pieniądze, nie działa z nadzieją na władzę i zaszczyty, on naprawdę chce ulżyć znanym sobie ludziom, chce nieco odmienić świat, zgodnie z tym w co wierzy.

Pojawia się jednak Mefisto i zabiera go do gospody wszelkich rozkoszy. To przecież niesłychany przywilej zaznać najwymyślniejszych rozkoszy cielesnych, nie każdemu jest to tak łatwo podane.

Załóżmy jednak, że nasz młody polityk otrząśnie się, że cielesne rozkosze nie stanowią dla niego aż takiej pokusy, aby wytrącić go z obranej drogi.

Wtedy zostanie mu dana „miłość”. Jednak nie ta czysta, święta…zupełnie inna – miłość do samego siebie, chęć oglądania w lustrze potęgującej się własnej doskonałości. W imię takiej właśnie „miłości” będzie usidłał ludzi, tylko po to, aby przeglądać się w ich oczach.

Może jednak i ta pokusa okaże się chwilowa, młody polityk, po raz kolejny, zapłacze i zechce powrócić do początku swojej drogi.

Wtedy objawi mu się królestwo, którym może dowolnie rządzić. Będzie sprawiał ludziom dobro, zabiegał o ich poparcie. Nie jednak z czystości serca, tylko z powodu umocnienia swej władzy. I tak dalej i tak dalej… będzie wymyślnie – po herbertowsku – kuszony, bo zakładamy, że nasz polityk nie jest człowiekiem tuzinkowym.

W tym momencie widzę, jak zawiedzeni kiwacie głowami. Hmmm… ja też wiem, ze większość znanych nam polityków nie przeszłaby już pierwszych pokus. Utknęliby albo w gospodzie, albo w studni miłości własnej, albo też upajając się bezwzględną grą o władzę dla samego jej posiadania.

Jednak nasz polityk jest mocniejszy, bardziej subtelny, mający wgląd do własnego serca. Czy to oznacza, że jest już bezpieczny?

O nie. Właśnie dla takich Mefisto przygotował swoje najbardziej wyrafinowane sztuczki. Co prawda jest tą „istotą, która chcąc zła, na końcu dobro jednak sprawia”, jednak nie należy go nie doceniać.

On potrafi tak ukręcić sprawy, że nasz polityk do końca będzie przekonany o tym, ile to dobra sprawił i jak wydoskonalił swoją istotę wewnętrzną.

- Świat jest tak już skonstruowany, że chcąc sprowadzić na ludzi dobro czasem trzeba uczynić mały kompromis z zasadami. Wobec przeciwników, tych złych, należy zastosować ich metody, a wtedy tryumf naszego dobra będzie prawdziwy i co najważniejsze – skuteczny! – rzecze Mefisto do naszego zamyślonego, ostrożnego i dbałego o formy polityka.

- Nie można być ciapą, fajtłapą, wtedy grzeszy się brakiem skuteczności, a idee, które chcemy urzeczywistniać stają się swoją własną karykaturą – odpowiada sobie w myślach nasz polityki.

I tak, krok po kroku, realizuje swoje zamierzenia. Początkowo jedynie nie mówi ludziom całej prawdy, bo przecież i tak nie są w stanie jej pojąć, potem zatrudnia sztab specjalistów zajmujących się tym , aby prawda jak najlepiej wyglądała. Nawet nie zauważa jak prawda, zniechęcona i obrażona, opuszcza jego wykwintną formę.

Pozostaje jednak sama forma, za jej pomocą można przecież dokonywać cudów o wiele bardziej spektakularnych niż z ta starą nudziarą…prawdą.

W pewnym momencie nasz – rosnący we wpływy, skuteczny – polityk wydaje polecenie zlikwidowania niebezpiecznego młodzieńca, który pojawił się na rogatkach miasta i jął wykrzykiwać, że spotkał prawdę w polu, poza miastem, uciekała i opowiedziała mu co się wydarzyło.

Ten niebezpieczny wichrzyciel musi być natychmiast zlikwidowany inaczej jego opowieści osłabią miasto, podzielą je wewnętrznie i w konsekwencji wydadzą miasto na żer barbarzyńcom. Ten niebezpieczny przybysz przyniesie zatem śmierć i hańbę.

Cóż może z nim począć człowiek uczciwy i honorowy – za jakiego uważa się nasz polityk, który jednakże jest także odpowiedzialny, a troska o dobro ogółu nakłada na jego barki zobowiązania szczególne.

Później wyzna swojemu spowiednikowi, że chętnie zamieniłby się z księdzem miejscem, bo siedzenie w konfesjonale nie niesie tak szalonych obowiązków jak bycie politykiem.

-  Wziąłem to życie na swoje sumienie, bo gdybym tego nie zrobił, to życie straciłoby wielu ludzi. To ekonomia polityki, z którą prosta moralistyka nie ma wiele wspólnego – wyjaśnił.

Opisałem tu kilka strzępów z biografii człowieka iwymyślonego i  niepospolitego. 

Pomyślmy jednak o tych wszystkich politykach, których takie dylematy nawet nie dotykają.

Zastanówmy się zatem, na koniec, czy polityka w ogóle może być wolna od ustępowania Mefistowi, bądź też czartom mniejszego płazu (w zależności od rozmiaru kapelusza noszonego przez polityka).

Wierzę w to, że tak być może… jednak taki polityk będzie miał bardzo trudną drogę, musi zatem mieć i zahartowany charakter. Powinien także znaleźć swojego przewodnika duchowego, a więc ocalić w sobie pokorę otwierającą na słuchanie – serio – rad płynących od takiej osoby.

Taki polityk nie powinien też przywiązywać się do niczego, co dane było mu w życiu  osiągnąć. Takie „nieprzywiązywanie się do niczego” jest najtrudniejsze, ale tylko ono daje wolność.

Polityk musi być wolnym, aby można było mu zaufać i powierzyć swój los.

Nie jest to łatwe, ale warto aby katolicy biorący się za polityczne rzeczy zdawali sobie sprawę ze skali trudności i prawdziwych zagrożeń, jakie ich czekają.

Komentarze

Jeśli się ktoś decyduje na politykę
To niestety, oznacza, że będzie reprezentantem ludzi, układów, interesów
Bez poparcia zainteresowanych
Nie zaistnieje w polityce

Już na wstępnie podpisuje cyrograf

Przed podpisaniem cyrografu ma chwilę na zastanowienie ...

Odwrócenie się na pięcie i wyjście ... w realia swojej szarej rzeczywistości
Mozolnej pracy dla siebie i Rodziny, bez fajerwerków ... przywilejów, gaż

Układ jest prosty
Jesteś
albo Cię nie ma w polityce

Wypromujemy Cię, ale jak zaczniesz iść swoją drogą
tak jak stworzyliśmy Cię znikniemy Cię ...

I po karierze :DDD
to jest bardziej proste niż się wydaje

Już na początku trzeba mieć świadomość wyboru ...

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
12 + 8 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.