Terroryzm – czy to nas dotyka?

Czy Polska jest narażona na atak terrorystyczny? Czy posiada służby, które są w stanie udaremnić działania złoczyńców? To standardowe pytania jakie padają w czasie każdej dyskusji poświęconej współczesnemu terroryzmowi

Zjawisko jest jednak bagatelizowane i zewsząd słychać moją starą tezę mówiącą o dynamice euroislamu, komentatorzy mówią wtedy o pojęciu które jako pierwszy wprowadziłem do polskiego języka: o ekonomii terroryzmu. 

Ekonomia terroru

Terror polega na tym aby jak największą liczbę osób zastraszyć lub spowodować aby autorzy terroru uchodzili w otaczającym ich  społeczeństwie za ludzi skromnych, Bożych i nienaruszonych. byli wśród nich królami

„Działaj tak, aby używając minimu[w1] m środków, efekt podjętych przez ciebie działań został rozdmuchany przez media „ W Polsce istnieje wiele ugrupowań, które kompletnie bagatelizują zagrożenie terrorystycznymi zamachami. Eksperci powtarzają że zamach w Polsce nie przyniesie takiego rozgłosu jak podobny czyn dokonany w Londynie, Paryżu czy Madrycie. Ważny jest także fakt, że w Polsce nie zamieszkuje żadna mniejszość narodowa, która posługiwałaby się  -  jak choćby ETA czy IRA - metodą terroru.  Nie mamy także znaczącej mniejszości religijnej, której przedstawiciele mogliby czuć się dyskryminowani, jak choćby Ujgurowie w Chinach (w okresie świetności tzw „Państwa Islamskiego” tworzyli tam całe oddziały)

Kiedy opracowywałem definicję „ekonomii terroru” podstawą była obserwacja, że współczesny terroryzm polega na sterroryzowaniu milionów widzów i słuchaczy umiejętnym zabójstwem jednej osoby. Stąd pojawiły się – produkowane przez ludzi al. Adnaniego – filmy mające formę komercyjnego clipu, a przedstawiające autentyczne sceny egzekucji dokonywanych przez ISiS. Terror pokazany z monstrualnej, zwielokrotnionej formie ma zastraszyć i wzbudzić odruch poddańczy u zwykłych odbiorców.

Do tego potrzebne są media, które pełnią rolę swoistego pudła rezonansowego dla każdego aktu terroru. Jedno – umiejętnie pokazane – morderstwo jest w stanie sterroryzować miliony ludzi na całym świecie. Ważne jednak jest, aby czyn był na tyle zauważony, że podejmą go światowe media. Wtedy należy uzbroić się w cierpliwość. Media uczynią ze sprawców gwiazdy globalnego wojowania. Jeden jest wszakże warunek: albo czyn musi być niesłychanie unikalny, albo też miejsce w którym dokonany zostanie zamach musi budzić globalne zainteresowanie.  Chroni nas zatem „ekonomia terroryzmu”: wydarzenie z Warszawy nie zostanie tak nagłośnione jak podobnego rodzaju czyn dokonany w Paryżu, czy Londynie. 

Zatrute źródła

Nie mając potencjalnie niebezpiecznej diaspory polskie władze zezwoliły na powstanie kilku grup, które potencjalnie stały się niebezpieczne. Mowa tu w szczególności o Czeczenach. O ile poprzednie pokolenie bojowników czeczeńskich było nastawione na wojnę o niepodległość z Rosją, o tyle już ich dzieci znacznie szybciej się radykalizują, jest wśród nich bardzo wielu wyznawców ideologii wahabickiej. Na razie terroryzują polskie obozy dla uchodźców, ale gdy nadaży się okazja…..

Innym źródłem zagrożenia może być fakt, że wielu salafitów z Niemiec przekracza granicę na Odrze i swobodnie wjeżdża do Polski. Praktycznie nie ma kontroli nad tym procederem. Ci ludzie przebywają tu całymi miesiącami. 

Opisany kiedyś przeze mnie przypadek Adama al. N. dowodnie obrazuje problem. Fanatyczny wahabita, syn Palestyńczyka mieszkającego w Jordanii i Polki, który walczył w kilku formacjach sprzymierzonych z „Państwem Islamskim” i był trzykrotnie deportowany do Polski z Francji.  Wyfrunął na wolność werdyktem niezrozumiałej komicji.

- Czy spadł mu dotychczas w Polsce włos z głowy? Wręcz przeciwnie: trzykrotnie przekazywane przez niemieckie służby ostrzeżenia pozostały bez echa. Al N. bez przeszkód wjeżdżał do Polski i mógł robić co mu się żywnie podobało. Przyglądając się postawie polskich służb w tej sprawie można odnieść wrażenie, że ciągle brakuje nam specjalistów szczególnie od terroryzmu islamskiego.

Uśpieni wizją nietykalności Pałacu Kultury i Nauki rzadko zadajemy sobie pytanie, czy w przyszłości możemy jednak stać się celem ataków.

Grożą nam dwa rodzaje terroryzmu: terroryzm lewacki, którego bardzo radykalne środowiska praktycznie bezkarnie działają w Berlinie. Ludzie z terrorystyczno – lewackich komun z Niemiec często swobodnie przyjeżdżają do Polski.

Z drugiej strony dzisiejszej Polsce zagraża radykalny terroryzm islamski. Co prawda nie znajdują tu się cele, które natychmiast zapełnią światowe czołówki mediów, to jednak krwawy zamach na tłum w czasie katolickich uroczystości jest nie do pogardzenia. Odkąd wysłaliśmy nasze wojska do Iraku i Afganistanu zostaliśmy przez terrorystów zauważeni i nie liczmy na to, że nie będą chcieli się zemścić. Sytuacja jest szczególnie niebezpieczna właśnie teraz, kiedy upadają ostatnie punkty oporu „Państwa Islamskiego” i skupieni dotąd w jednym miejscu terroryści rozpierzchną się po całym świecie. 

Niestety polskie służby mają bardzo słabe rozpoznanie w środowiskach potencjalnie sprzyjających terrorystom i nic nie wskazuje na to, aby ta sytuacja mogła ulec zmianie.

Co robić?

Musimy przygotować się na nieznane dotąd formy terroryzmu. Rozwój technik komunikacyjnych, miniaturyzacja sprzętu technicznego i coraz większa swoboda podróżowania sprawiają, że terroryści mogą używać nie tylko klasycznych technik, ale mogą do swojego arsenału włączać także  zupełnie nowe obszary. Już dziś stajemy się ofiarami cyberszpiegostwa i cyberterroryzmu. Hackerzy z chęci zysku gotowi są wymyślać coraz bardziej wyrafinowane programy, które będą wdzierać się w najbardziej strzeżone sieci i instalacje. Stąd już tylko krok do prób manipulowania elektrowniami jądrowymi (których Polska na szczęście nie posiada), siecią energetyczną, ujęciami wody pitnej, dostawami żywności do sklepów, komunikacją – tu otwierają się możliwości paraliżowania całych dziedzin życia.

Także i na takie zagrożenia nasze państwo przygotowane jest jedynie teoretycznie.

Terroryzm jest wykorzystywany ( najczęściej nieświadomie) przez duże grupy kapitału, które w ten sposób mogą wpływać na duże procesy demograficzne. Trudno dziś przymykać oczy chociażby na fakt, że na skutek wojen w Syrii i Iraku Stany Zjednoczone dostały ropę, a Europie w rozrachunku przypadli uciekający  (bądź udający tą ucieczkę) uchodźcy z Syrii i Iraku.

Polska – kraj który współcześnie nie został jeszcze dotknięty zmorą współczesnego terroryzmu, powinna uczyć się na cudzych błędach.

Pomoc uchodźcom na miejscu, w ich domach powinna być dla nas priorytetem. Nie możemy tolerować przymykania oczy na pobyt w Polsce poszukiwanych międzynarodowych przestępców.

***

Wraz z rozbiciem większości sił „Państwa Islamskiego” entuzjazm społeczny do walki z terroryzmem znacznie osłabł. Wielu uznało, że już nie ma się czego bać. Nie ma nic bardziej złudnego. Czasem bywam w miejscach gdzie wszystko wydaje się być normalne i naturalne i takim jest dopóki nie wybuchnie bomba, albo nie zacznie się strzelanina.

 

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
15 + 2 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.