Rosyjska agentura - kilka anatomicznych uwag

Ostatnio znów wybuchła w Polsce petarda hukowa „rosyjskiej agentury”. Wszystkim zainteresowanym tematem dedykuję zatem opowiadanie inspirowane prawdziwymi realiami. Jego ślad znajdziecie w mojej nowej powieści „Szlag trafił”, gdzie bardziej faktograficznie (choć to przecież nieszkodliwa beletrystyka) opisuje sposób działania rosyjskiej siatki GRU penetrującej polskie sfery gospodarcze i polityczne. Dla ułatwienia dodam, że w kręgu fachowców jest ona nazywana „siecią popów”, bądź „siecią prawosławną”, a miastem węzłowym dla tej działalności jest Białystok. Sieć – podejrzewam, że dla „sportu” -  prowadzi osobiście generał Z. z GRU.

 

Adam wychował się w domu dziecka, był mądrym i pojętnym chłopcem. Wychowawcy często zwracali uwagę na jego dojrzałe wypowiedzi i umiejętność kojarzenia faktów, był także bardzo spostrzegawczy. Wuj Konstanty odnalazł go, gdy ukończył czternaście lat. Często zabierał go do kina, na spacery, razem czytali książki. Z czasem wuj stał się prawdziwym mentorem Adama. Opowiadał mu o świecie, nakłaniał do własnych poszukiwań. Kilka lat później pomógł Adamowi dostać się na studia – na handel zagraniczny. Chłopak miał duże zdolności do nauki języków, był inteligentny i szybko wpadł w oko szefowi Centrali Handlu Zagranicznego „Animex”, chciał go zatrudnić i wysłać do Paryża. Wuj Konstanty miał jednak inny plan. Zasugerował Adamowi, aby ten związał się z kręgami poakowskimi i opozycyjnymi. – Tam poznasz prawdziwą naturę Polski – sugerował wuj. Tak zrobił, zaczął działać w kręgach ludzi pomagających prześladowanym robotnikom. Pewnego dnia odwiedził go wuj i ostrzegł, że szykują się aresztowania. Zaproponował, że – aby go ochronić -  zabierze go na pewien specjalny obóz, gdzie na pewno mu się spodoba. Pojechali nad jedno z mazurskich jezior, tuż przy granicy z Białoruską RFRS. Od dziwo było znacznie bardziej ciekawie niż tego dotychczas spodziewał się po wuju. Uczono go technik nie budzącego żadnych podejrzeń przekazywania informacji, gubienia „ogona”, unikania obserwacji i podsłuchu. Jednocześnie dowiedział się jak ocenić – na pierwszy rzut oka – pomieszczenie, na jakich ludzi zwracać szczególną uwagę. Przez wiele dni nie zadał nawet pytania po co mu to wszystko jest potrzebne? Wuj był niezawodnym przewodnikiem po świecie, nie bywał nachalny, a jego rady zawsze się sprawdzały i przynosiły dobre skutki. Kiedy – po trzecim takim „turnusie” zrozumiał, że jest szkolony do działalności szpiegowskiej nieśmiało spytał wuja, kto jest mocodawcą tej działalności. Odpowiedź była wymijająca: - przyjdzie czas, że dowiesz się o świecie więcej niż niejeden śmiertelnik zobaczy przez całe swoje życie.

Adamowi podobało się nowe otoczenie, imponowali mu wykładowcy, a wiadomości które mu przekazywano nie nieraz nie pozwalały zasnąć. Szczególnie zapamiętał zajęcia z tzw „technik specjalnych”, gdy omawiano zasadę działania „kompromatów” – czyli materiałów, które mogą skompromitować jakąś znaną osobę, nigdy nie powinny być ujawniane, gdyż wtedy znika siła nacisku jaką potencjalnie posiadają. Uczył się także fabrykowania takich materiałów z okruchów prawdy oraz prowokowania sytuacji, w których takie dokumenty można spokojnie sporządzić. Nowy świat zaczął go fascynować, wtedy nastąpiło pierwsze spotkanie „Agapianem” . 

Na zawsze pozostał mu w pamięci dekalog, który wtedy „Agapian” wrył mu w dusze:

1/ Nie zwracaj na siebie uwagi.

2/ Za wszelką cenę unikaj kojarzenia się z naszą jawną działalnością i tymi, którzy powszechnie uważani są za naszych agentów.

3/ Nigdy nie komentuj publicznie spraw, w których chciałbyś poprzeć nasze stanowisko. Nawet instynktownie możesz być wtedy nieuważny.

4/ Unikaj wszelkich placówek i instytucji, które w jakiś sposób łączą się z nami.

5/ Tam gdzie możesz nie korzystaj w ogóle z żadnych pośredników, stawiaj na technikę i martwe skrzynki w miejscach do których dostęp ma wiele osób.

6/ Nie podróżuj do naszego kraju i nigdy nie dawaj do zrozumienia, że znasz nasz język.

7/ Postaraj się przeniknąć do kręgów, które są jawnie nam wrogie i głośno krytykują nasze zasady.

8/ Stań się znany z tego, że jesteś ekspertem od tropienia naszej agentury. Czasem podrzucimy ci materiały, które bardzo uwiarygodnią cię w tej roli.

9/ Inicjuj wiele akcji, które będą wymierzone przeciwko nam. W pewnym momencie nieznacznie coś przesadzisz i każda akcja stanie się swoją karykaturą, tym samym uda się skojarzyć aktywność rzeczywiście tropiących nas ludzi z niestabilnością umysłową, manią prześladowczą i wygłupem.

10/ Korzystaj z ludzi chciwych, żądnych sławy i władzy. Stworzymy ci warunki do tego, aby każdego z nich windować w górę, o ile tylko będą na niego dobre materiały kompromitacyjne.

„Agapian” – o czym Adam wówczas nie wiedział – sporządził nagrania z każdej rozmowy, którą z nim przeprowadził. Kiedy umarł wuj Konstanty Adam był już na tyle samodzielny, że potrafił radzić sobie sam, czas w którym żył był nadzwyczaj intensywny: koniec Związku Sowieckiego, upadek berlińskiego muru, pierwszy „niekomunistyczny rząd w Polsce”. Dzięki swojej błyskotliwości, opozycyjnej przeszłości i odwadze rychło stał się znanym politykiem. Nigdy nie zbliżał się nawet do budynku ambasady rosyjskiej. To co było mu potrzebne uzyskiwał z nic nie znaczących komunikatów, które ukazywały się w pewnej gazecie, potem były to już kontakty elektroniczne prowadzone według specjalnego, samodestruującego wysyłane komunikaty, programu.

Czy Adam istnieje naprawdę? Czy nadal prowadzi swoją działalność?

To pytania do wyspecjalizowanych funkcjonariuszy naszego kontrwywiadu. Z punktu widzenia zwykłego śmiertelnika jego działalność często mogła być synonimem najbardziej korzennego patriotyzmu.

***

Rosjanie bardzo cenią sobie tzw „humint”, czyli działanie przy pomocy ludzi. Techniki z tym związane wysublimowali i opanowali do perfekcji. W tzw „wojnie informacyjnej” często wykorzystują jawną agenturę wpływu i zakamuflowanych – po przeciwnej stronie – współpracowników, którzy służą do kompromitowania każdej informacji o rzeczywiście ujawnionych działaniach rosyjskich służb. Duża część zupełnie niegratyfikowanej pracy wykonywana jest przez tzw „polieznych idiotów”, którzy bądź to inspirowani, bądź też z własnej woli głoszą poglądy i hasła, które ułatwiają rosyjskim służbom działalność. Pamiętajmy, że Rosjanie są w Polsce od ponad dwustu lat i wyhodowali na naszym terenie każdy – z istniejących – gatunków swoich sekretnych i głasnych sotrudników. Gdybyśmy brali przykład z bardzo ostrożnie działających służb brytyjskich, to średnio co pięć lat powinniśmy wydalać z Polski kilkunastu rosyjskich oficerów posługujących się dyplomatycznymi i dziennikarskimi dokumentami. Każdy z nich już i tak zdążyłby zbudować swoją sieć polskich wpływów. 

Działanie akcyjne, przebiegające w rytm medialnej wrzawy, prowadzi jedynie do potęgowania chaosu.

Pamiętajmy, że oficer wywiadu prowadzi swoich agentów dyskretnie i wszelkimi metodami osłania ich dane.

Nieco inaczej działa agentura wpływu, ale i ona nie afiszuje się ze swoimi prawdziwymi sieciami. Wywiad to gra na wielu fortepianach, panowanie nad całą orkiestrą. To co widzimy nad powierzchnią to albo mgła ukrywająca coś znacznie bardziej istotnego, albo też prowokacja obliczona na zaszkodzenie wrogim wywiadowi środowiskom.

   

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
1 + 0 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.