Niemieckie interesy kontra amerykańskie nadzieje

Czyli dlaczego Platforma Obywatelska nie angażuje się w budowę „Międzymorza”.

Co pewien czas z ust polityka należącego do Platformy Obywatelskiej pada wypowiedź, która otwarcie sugeruje podejrzenie, że PO jest po prostu spolszczoną wersją rządzącej w Niemczech partii CDU.

Chodzi tu nie tylko o serwilistyczne wypowiedzi Radosława Sikorskiego z czasów gdy był ministrem spraw zagranicznych czy też o ostatnią deklarację kandydata na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który uważa że w Polsce nie należy budować dużego, międzynarodowego lotniska ponieważ Niemcy właśnie kończą budowę lotniska pod Berlinem, warto też zainteresować się zamilczanymi obecnie wspomnieniami jednego z najważniejszych (kiedyś) działaczy PO – Pawła Piskorskiego pt  „Między nami liberałami”.

Dziś coraz wyraźniej wyłania się realne oblicze gdańskiego środowiska liberalnego i okolic. Złośliwie można by to nawet skwitować analogią do sytuacji z wyrobami tzw „chemii domowej” produkowanymi przez niemieckie koncerny. Te sprzedawane na polskim rynku są jakościowo o wiele gorsze, od tych sprowadzanych bezpośrednio z Niemiec.

„Niemcy powinny przewodzić reformom”

Kończy się rok 2011, na forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej występuje polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. W swoim wystąpieniu zatytułowanym : „Polska i przyszłość Europy” apeluje do Niemiec, „jako największego gospodarki strefy euro” o obronę europejskiej waluty, po kilku zdaniach idzie jeszcze dalej – uważa że Niemcy powinny zdecydowanie przewodzić „reformom w czasie kryzysu”, bo nikt inny na kontynencie nie jest w stanie tego zrobić. „Prawdopodobnie będę pierwszym ministrem spraw zagranicznych, który tak mówi, ale to powiem: mniej się obawiam niemieckiej siły, niż zaczynam bać się niemieckiej bezczynności” -  Ten apel o przejęcie przez Niemcy „odpowiedzialności za los Europy” przeszedł do historii jako najbardziej serwilistyczne – wobec Berlina – wystąpienie polskiego polityka od czasów II wojny światowej. Stanowisko Sikorskiego nie było jednak jego indywidualnym ekscesem, było wypowiedzeniem politycznego credo, któremu hołdowały rządy koalicji PO i PSL.

Wiernopoddańczy apel Sikorskiego odbił się w Europie szerokim echem i do dziś stanowi najpełniejszy wykładnik polityki zagranicznej uprawianej przez rządy Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Wymienione gabinety praktycznie oddały polską politykę zagraniczną pod absolutną kuratelę Berlina, nie pobierając za to nawet symbolicznej opłaty.

Dzięki tak ustawionym priorytetom Niemcy tanio zyskały wpływ na Europę Środkową. Jedyna zapłatą była w tym wypadku europejska kariera Donalda Tuska i jego ulubionych współpracowników. Sam Sikorski pozostał jednak – co jest wysoce pouczające – na lodzie.

„Między nami liberałami”

Dużo ciekawych faktów, które mogą posłużyć do analizy powiazań pomiędzy środowiskiem PO, a obecnym establiszmentem Republiki Federalnej Niemiec, dostarczają wspomnienia byłego sekretarza generalnego PO i byłego prezydenta Warszawy Pawła Piskorskiego.

W książce „Miedzy nami liberałami” Piskorski pisze, że pierwsza partia Tuska i Jana Krzysztofa Bieleckiego – Kongres Liberalno Demokratyczny, była finansowana ze środków jakie na ten cel przeznaczały środowiska związane z niemieckim CDU, informacje Piskorskiego potwierdził jeden z założycieli PO Andrzej Olechowski.

Wymianami pieniędzy mieli zajmować się liderzy tych ugrupowań: Jan Krzysztof Bielecki i Helmut Kohl. Oczywiście Tusk i Bielecki natychmiast zaprzeczyli prawdziwości doniesień Piskorskiego.

Były sekretarz generalny PO dodaje również inne pikantne szczegóły dotyczące pieniędzy jakie wpływały na konta gdańskich liberałów. Twierdzi, że jednym z najbardziej hojnych sponsorów był dla liberałów były agent komunistycznych, wojskowych służb specjalnych Wiktor Kubiak. Jak wspomina autor „Między nami liberałami” pieniądze od Kubiaka były dostarczane do polityków w „poszarpanych reklamówkach”.

Pieniądze stały się zresztą drogą do zrozumienia wielu decyzji, w tym także decyzji prywatyzacyjnych, które podejmowali ministrowie z ramienia KLD (Kilian, Lewandowski), którzy zasiadali w rządzie kierowanym przez Hannę Suchocką.

Ani Tusk, ani tez nikt inny z prominentnych polityków PO, opisywanych na łamach książki Piskorskiego, do dziś nie pozwał jej autora do sądu. Nigdy tez nie ukazało się sprostowanie zawartych w niej treści.

Dziś Trzaskowski

Można byłoby mniemać, że na ścisłe związki pomiędzy liderami PO a niemiecką CDU wskazują jedynie archiwalne zdarzenia i wypowiedzi …gdyby nie najświeższa rewelacja, która Rafała padła z ust kandydata PO na urząd prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.

30 maja tego roku kandydat PO, w rozmowie z Piotrem Kraśko, prowadzonej na falach radia Tok FM stwierdził: „To jest gigantomania. PiS chce budować lotnisko w szczerym polu”. W tej wypowiedzi chodzi o projekt budowy w Polsce Centralnego Portu Komunikacyjnego, który mógłby być największym centrum usług lotniczych w Europie Środkowej.

Rafał Trzaskowski, w tej samej wypowiedzi, stwierdził, że bezsensowne jest realizowanie tak wielkiej inwestycji w Polsce skoro niedaleko …w Berlinie, budowany jest właśnie duży lotniczy port przeładunkowy!

Trzaskowski, oprócz tego że jaskrawo opowiedział się po stronie niemieckich interesów, to jeszcze – tą sama wypowiedzią – uderzył w amerykańskie koncepcje budowania nowego łady politycznego w tzw „Międzymorzu”.

Dla nikogo, kto interesuje się geopolityką, nie ulega bowiem wątpliwości fakt, ze właśnie w Polsce Amerykanie chcą umiejscowić port lotniczy, który da możliwość realizowania przez nich wielu dużych operacji wojskowych.

Właśnie z powodu pogarszających się relacji pomiędzy Berlinem i Waszyngtonem administracja Donalda Trumpa nie zdecydowała się na wsparcie aspiracji Niemiec i woli stawiać na umiejscowienie gigantycznej inwestycji w Polsce.

Wypowiedź Trzaskowskiego jest zatem bardzo symptomatyczna i wbrew pozorom nie jest jedynie wybrykiem młodego polityka. To część większej strategii realizowanej przez kierownictwo PO.

Drastycznym dopełnieniem ukrytych związków prominentnych polityków PO z niemiecką racją stanu jest niechęć Rafała Trzaskowskiego i jego sztabu, do poruszania tematu niemieckich odszkodowań jakie należą się Polsce za drugą wojnę światową, w a szczególnie za zniszczoną Warszawę. Kandydując na urząd prezydenta stolicy Trzaskowski jak ognia unika tego tematu.

W warszawskiej kampanii wyborczej może zatem dojść do sytuacji paradoksalnej, w której polityk pochodzący z Warszawy będzie prezentował niemieckie interesy, natomiast pochodzący z Opolszczyzny kandydat PiS będzie podnosił sprawę polskich strat wojennych i konieczności uznania polskiego prawa do reparacji wojennych, co akurat w przypadku Warszawy może okazać się bardzo mocnym argumentem.

Trzaskowskiemu na pewno nie pomoże także zaangażowanie się – w przeszłości – w działania sztabu wyborczego Hanny Gronkiewicz Waltz, której mąż stał się w istocie spadkobiercą kamienicy pozostawionej przez wuja – szmalcownika i współpracownika gestapo.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
1 + 0 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.