Kultura – ta praca nas dopiero czeka

Bijemy się o sprawy codzienne, przeżywamy boje, w których nie mamy nic do powiedzenia i …tracimy z oczu to na co mamy rzeczywisty wpływ codziennie. Nie każdy ma smak i wrażliwość do zajmowania się polityką, ale przecież każdy z nas może wpływać na kulturę. Może to robić choćby poprzez swoje konsumenckie decyzje.

Konstatacja oczywista: tak naprawdę tym, co po nas – po naszych pokoleniach – zostanie jest właśnie kultura. Przeminą wojenki polityczne, publicystyczne połajanki…zostaną książki, filmy, muzyka, dramaty, plastyka i architektura. Jak umeblowaliśmy – w tym kąciku – naszą rzeczywistość? 

Czy naprawdę naszymi ustami są zblazowani celebryci, czy istotnie naszym głosem mówi Agnieszka Holland, czy wreszcie ducha naszego czasu wyrażają kolejni – coraz bardziej wyobcowani z naszej rzeczywistości – autorzy nagradzani michnikową nagrodą „Nike”?

Co prawda ministerstwo kultury już od nieomal czterech lat zawiadywane jest przez pana, który utożsamia się z PiS, ale efekty działalności tej instytucji są mocno dyskusyjne. Prawdziwym ministerstwem kultury musimy być my – zwykli Polacy.

Politycy nie wprowadzili nawet najbardziej oczywistego pomysłu, aby stworzyć wielką nagrodę literacką, w całości finansowaną ze środków pochodzących z budżetu ministerstwa. Taka nagroda byłaby okazją do powstania Akademii Literatury Polskiej, w skład której co roku wchodziłby nowy laureat głównej nagrody. Laureaci byliby promowani przez media publiczne, oraz wszystkie media które chcą wyzwolenia polskiej kultury z okowów neomarksistowskich mrzonek rozsiewanych z ulicy Czerskiej w Warszawie, mogłyby w tym pomagać. Dyktat środowisk niechętnych Polsce i polskiej tradycji trwa, ergo trudno taką kulturę utożsamiać z tym, do czego przyznaje się większość Polaków.

Czymże więc jest ta kultura, na którą kieruje uwagę czytelników? 

To przecież próba syntezy tego co przeżywamy, co nas inspiruje, to trud znalezienia języka, który wiedzie do najważniejszych dylematów naszej współczesności. Jak dziś wyglądają te sprawy? Otóż z jednej strony mamy obyczaj i towarzyszącą mu muzykę disco polo, co jest oczywiście zaproszeniem do niewymuszonej zabawy, ale przecież nie odpowiada na dylematy przed którymi stajemy, nie niesie odpowiedzi na trapiące nas kwestie. Z drugiej strony mamy małpowanie zachodnich wzorców, które często razi wtórnością, ale u nas postrzegane jest jako nowoczesna awangarda. Prostą receptą na odniesienie sukcesu na polskim firmamencie kultury jest więc kwestionowanie wszystkiego co tradycyjne, polskie, właściwe nam od pokoleń. Wystarczy zanegować dotychczasowe wartości i doprawić to sokiem bluźnierstwa, kpiny z polskości i już mamy „dzieło”, które jest promowane przez media tzw mainstreamu i natychmiast honorowane przez zagraniczne ośrodki, które Polsce są co najmniej nieprzychylne. Wyśmiać prostego Polaka, dołożyć mu gębę prymitywnego chama i już sukces murowany. Takie „dzieła” oczywiście publiczność światowa nie będzie doceniała bowiem rażą wtórnością i umysłowym kompleksem niższości, ale oczywiście zyskają nieco poklasku u tych, którzy Polski po prostu nie cierpią. Można jednak utyskiwać i nadal tkwić w chocholim tańcu niemożności i przekonania, że nie jesteśmy zdolni do konkurowania z nacjami, które apriori postrzegane są jako bardziej predestynowane do kulturowych laurów.

Smutny wniosek: pozostanie po nas twórczość pana Stasiuka, pana Kuczoka, pani Bator, czy pani Tokarczuk, twórczość której oczywiście nie można przeszkadzać, ale trudno uznać ja za głos pokolenia Polaków z początku XXI wieku. Gdzie tu jest miejsce na syntezę naszych realnych doświadczeń? Przecież analizując dzisiejsze sztuki plastyczne, literaturę i muzykę popularną następujące po nas pokolenia uznają, ze zżyliśmy w epoce powszechnie panującego obskurantyzmu, ciemnoty i marazmu intelektualnego, dojdą także do wniosku, że elity dzisiejszych pokoleń miały w sobie jakiś niekontrolowany gen masochizmu i samobiczowania się. Czy zatem środowiska polskie nie posiadają zdolnych pisarzy, muzyków, czy artystów plastycznych? Nawet statystycznie odpowiedź na tak postawione pytanie musi brzmieć: ależ oczywiście, że posiadają. Dlaczego zatem ich dzieła nie docierają do świadomości dzisiejszych Polaków? 

Sporo podróżuje po Polsce i w wielu miasteczkach odkrywam ciekawe zespoły muzyczne, nowe brzmienia, ta muzyka istnieje i jest tworzona pomimo braku jakiegokolwiek wsparcia. Nigdy nie usłyszycie jej jednak w działających w naszym kraju największych stacjach radiowych. Dlaczego? Bo albo puszcza się tam muzykę kompletnie wyjałowiona z wartości, albo też playlisty tych stacji okupowane są przez pupilków największych wytwórni fonograficznych. Wielu zdolnych ludzi pisze ciekawe rzeczy, jak jednak ich rodacy maja się o tym dowiedzieć skoro nikt nie pomoże w ich promocji. Wydają swoje powieści, opowiadania, eseje w kilkusetegzemplarzowych nakładach. Nie mogą liczyć na nagłośnienie w głównych mediach, bo zajmują się opisem naszego życia, nie poniżają Polaków, czasem nawet nadają zwykłym sytuacjom uniwersalne walory. Co prawda powstała Polska Fundacja Narodowa, ale czy wsparła choć jeden talent literacki? 

Cała kultura zaczyna się od opowieści. Bez wspaniałej opowieści nie ma ani filmu, ani dobrego dramatu, ba - opowieść leży u podstaw także  niebanalnego malarstwa i rzeźby, opowieść kryje się w dobrej muzyce. Oczywiście zaraz obruszą się wielbiciele „czystej formy”, niestety mam dla nich niezbijalny kontrargument: forma służy przekazaniu treści, sama w sobie jest jak naczynie, do którego nigdy nie wlano zawartości – posiada walory estetyczne, lecz jest puste wewnętrznie. Piękno naturalne samo w sobie jest frapujące, jednak niesie w sobie treść budzącą zachwyt lub prowokującą do ożywienia wyobraźni. Darujcie państwo tą niezaawansowaną wprawkę z dziedziny estetyki i recepcji dzieła, ale jest ona konieczna, aby zdać sobie sprawę z faktu, że luminarze dzisiejszej polskiej kultury nawet nie kuszą się o to, aby być w czymś istotnie nowatorskim i inspirującym dla zwykłego odbiorcy. Im wystarczy niewolnicze kopiowanie zachodnich wzorców. Sztuka nie może być wykoncypowana, nie może być sprytną pułapką zastawiona li tylko na pieniądze. Odnoszę wrażenie, że tak hołubieni w większości mediów polscy „pisarze” za cel podstawowy obrali sobie łaszenie się do postępowego, europejskiego salonu…a ten obsycha intelektualnie już od dawna i stara się za fasadą rzekomej nowoczesności skryć ropiejący umysł, który już dawno jest bezpłodny.

Czy dziś nie może powstać dzieło tak syntetycznie opisujące czas jak niedoceniana ciągle „Lalka” Bolesława Prusa?

Zostanie po nas kultura i jej wytwory. Spójrzcie na to co nas otacza, czy jest to architektura, którą chcielibyśmy się chlubić, która wytycza nowe drogi w tej dziedzinie?

Niestety tak jak w świecie biznesu, tak i w naszej kulturze - od niemal trzydziestu lat - dominuje postkomunistyczna, sztucznie w Polsce introdukowana, „elita”. Jej potencje nie tylko, że u samego początku były niewielkie, to jeszcze – z biegiem lat – uległy wyczerpaniu. 

No dobrze! Stwierdzicie państwo, ale jaki wpływ na te sprawy ma szary Kowalski, ktoś kto nie bywa na salonach i ani nie ma czasu, ani też środków na działanie?.

Każdy z nas jest jednak klientem, konsumentem. Wystarczy – w dziedzinach kultury – dokonywać świadomych i przemyślanych wyborów. Nie kupujmy w wielkiej sieci, która nie tylko nie należy do polskiego kapitału, ale wyraźnie nastawiona jest na promocję antypolskich wydarzeń, nie kupujmy autorów, którzy otwarcie występują przeciwko polskiej idei narodowej, katolicyzmowi czy po prostu tworzą nieprawdziwy obraz współczesnej Polski i Polaków. Starajmy się docierać do autorów, którzy jednak tworzą wartościowe treści, promujmy ich wśród swoich znajomych. To wystarczy, aby właśnie pieniądze zwykłych ludzi przyczyniały się do zdrowienia naszej kultury współczesnej. Do tego nie potrzeba wielkiej determinacji. 

Przede wszystkim jednak odkrywajmy dla siebie to, co w naszej kulturze jest wartościowe i budujące. Poziom kultury jest miernikiem świadomości naszych pokoleń. Nie możemy być w tej dziedzinie leniwi, nie możemy też polegać na „doradztwie i recenzjach” głównych mediów. Kultura wymaga aktywności „szarych obywateli”.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
6 + 1 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.