Kościół Łagiewnicki – nowa odsłona

Komunizm upadł z powodu niewydolności systemu zarządzania, jednak niepoślednią rolę w tym procesie odegrał kościół katolicki i kształtowane przez niego rodziny. Dzisiejsi totalitaryści (kryjący się – jak zwykle – za maskami dobroczyńców ludzkości i zwolenników najpiękniejszych idei) dobrze zrozumieli tą lekcję. Wiedzą, że atak na tradycję i wartości nie może się zatem powieść bez rozbicia kościoła i zanegowania wartości tradycyjnej rodziny. 

 

Polska jest krajem, który do tej pory pozostał wyjątkowo odporny na syrenie śpiewy neomarksizmu, stąd też od początku tego roku trwa brutalna kampania niszczenia jego społecznej pozycji i siły jaką dotychczas dawał polskiemu narodowi

Uciszyć najmocniejszych

Agresorzy, którzy muszą przecież wywiązać się z obietnic złożonych wobec tych, którzy ich utrzymują, wiedzą że polski kościół zawsze opierał się nie tylko na wartościach płynących z wiary, ale także na mocnych osobowościach, przywódcach, którzy potrafili powiedzieć „non possumus” wobec zapędów totalitarnych ideologów i władz. Takim księciem kościoła był kardynał Adam Sapieha, tak prowadził polski kościół kardynał Stefan Wyszyński, dzięki takim mocom wyrósł święty Jan Paweł II. Po krótkim okresie kryzysu – gdy zaczęto mówić o formowaniu „oświeconego kościoła łagiewnickiego” z księdzem Kazimierzem Sową, księdzem Adamem Bonieckim i „Tygodnikiem Powszechnym” w tle - przywództwo wśród polskich katolików znów zaczęło wracać do duchownych obdarzonych odwagą, charyzmą i mądrością. Gdy – tuż przed Marszem Życia Polaków i Polonii – odwiedziłem krakowskiego metropolitę arcybiskupa Marka Jedraszewskiego metropolita pokazał mi własnie popiersie kardynała Sapiechy, które stoi w jego gabinecie.

- Dobrze, że popiersie nie ma rąk, bo ciągle groziłby mi palcem – zażartował arcybiskup. Poważnie jednak dodał, że świadectwo wielkich poprzedników zobowiązuje go do szczególnej pieczy nad prawdą i każdym działaniem, które podejmuje. Bez wątpienia arcybiskup Jędraszewski jest dziś jednym z najważniejszych przywódców polskich katolików. Doświadczony i wytrawny filozof, człowiek spokojny ale obdarzony świadomością odpowiedzialności, jaka na nim ciąży, stał się precyzyjnym głosem wiernych. Bez uderzenia w Jędraszewskiego nie da się rozbić wspólnoty polskich katolików. Doskonale zdaja sobie z tego sprawę ludzie promujący w Polsce homopolitykę i inne narzędzia neomarskistowskiej wizji świata. Jeśli nie uciszą krakowskiego metropolity wszelkie ich działania spełzną na niczym. Stąd też od początku tego roku właśnie wobec arcybiskupa skierowane zostały wszelkie techniki defamacji i publicznego szantażu. Najpierw – w filmie Tomasza Sekielskiego – arcybiskup (nieuczciwie i bez odniesienia do żadnego kontekstu) precyzyjnie został wmanipulowany w kontekst pedofilii wśród polskich duchownych, usiłowano z niego zrobić wręcz obrońcę ludzi, którzy nadużyli publicznego zaufania. Za pomocą manipulacji obrazem i kontekstami ukazano arcybiskupa jako ucieleśnienie milczenia wobec pedofilii. Nie trzeba dodawać, że Marek Jędraszewski jest jednym z najbardziej aktywnych metropolitów, którzy systematycznie wykorzeniają dewiacje ze stanu duchownego. Dość spojrzeć na zmiany jakich dokonał w krakowskiej kurii, aby zrozumieć jak bardzo niewygodny stał się także dla części rozpolitykowanych i de facto chroniących rozmaite  patologie ludzi, którzy są dziś bardziej politykami niż duchownymi.

Tzw „modernizatorzy polskiego kościoła” nieustannie zarzucają arcybiskupowi „konserwatyzm” i „zaściankowość. Te zarzuty brzmią jednak groteskowo w kontekście umysłowej formacji jaką dysponuje krakowski metropolita. 

Postanowiono więc narzucić mu maskę „agresywnego i wzywającego do nienawiści hierarchy”. Posłużyło do tego wyrwane z kontekstu zdanie, w którym arcybiskup precyzyjnie nazwał zagrożenia jakim podlega dziś wspólnota wierzących. Popłynęły donosy do Watykanu pisane przez tzw  „oświeconych katolików”, którym wcześniej nie przeszkadzała agresywna promocja homoseksualnego księdza Krzysztofa Charamsy (ten w końcu wykonał obrzydliwy coming out wraz ze swym  kochankiem Pedro) lub zagubionego – w dążeniu do medialnej sławy i rozgłosu – księdza Wojciecha Lemańskiego. Symptomatycznym dla tej kampanii jest fakt, że doniesienie do prokuratury na krakowskiego metropolitę złożył Rafał Gaweł, były szef Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, skazany za oszustwa finansowe, który ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości

Kraków – to boli

W założeniach „progresistów” to właśnie Kraków miał być centrum rozszerzania się (pomyślanego na wzór słynnych „Księzy Patriotów” z czasów PRL – u) dezintegracyjnego ruchu tzw „kościoła łagiewnickiego”. Przecież to właśnie w Krakowie redakcję ma „Tygodnik Powszechny”, z Krakowa wywodzą się najaktywniejsi przedstawiciele tej inicjatywy jak ksiądz Kazimierz Sowa, ksiądz Adam Boniecki, były już jezuita, kiedyś rektor Kolegium Księzy Jezuitów w Krakowie Stanislaw Obirek (wytrwale atakujący pontyfikat Jana Pawła II), w Krakowie posługiwał znany z pełnych agresji wystąpień dominikanin i pupil „Gazety Wyborczej” ojciec Ludwik Wiśniewski, z Krakowa wywodzi się kilkukrotnie już karany jezuita Krzysztof Mądel. Aktywistów „łagiewnickich” było i jest w Krakowie nadal wielu, stracili oni jednak znaczenie w momencie gdy funkcję metropolity objął tu arcybiskup Marek Jędraszewski. Jego posługa naznaczona jest systematycznym prostowaniem niejasnych relacji i wysuwaniem do godności księży, którzy znani są z patriotyzmu i wierności nauce kościoła. Progresiści poczuli, że oto usuwa im się spod nóg jeden z najważniejszych argumentów w walce o dusze polskich katolików. Papieski Kraków znów stał się prawowierny.

Arcybiskup nie ma jednak łatwego życia, wieloletnie zależności i ukryte mechanizmy nadal sprawiają mu wiele kłopotów. Trudno też – w krótkim czasie – wyczyścić związki wielu prominentnych duchownych z komunistycznym prezydentem miasta Jackiem Majchrowskim. Proces ten jednak postępuje i wywołuje coraz większą agresję ze strony beneficjentów niejasnych układów. Mnożą się zatem donosy pisane wprost do papieża Franciszka, w których Jędraszewskiemu zarzuca się propagowanie poglądów sprzecznych ze „specyficznie pojmowaną” przez progresistów nauką papieża. Arcybiskup Jędraszewski wytrwale brnie więc przez intrygi i złą wolę bardzo wpływowych środowisk. Kraków jednak zaczyna – dzięki niemu – znów jaśnieć na mapie polskiej duchowości, a kolejne homilie precyzyjnego myśliciela wytrącają oręż z rąk „reformatorów”. W tym kontekście nie może zatem dziwić, że właśnie na krakowskim metropolicie skupiła się nienawiść wszystkich środowisk zmierzających do rozbicia polskiego katolicyzmu. Przeciwko Markowi Jędraszewskiemu stanął więc sojusz rozciągający się od „Gazety Wyborczej” i TVN aż do „Faktów i Mitów” oraz „Nie” Jerzego Urbana.

Rozbić hierarchów

Nie od dziś wiadomo, że w polskim episkopacie zasiadają hierarchowie o różnych poglądach, także politycznych. Celowo wyolbrzymia się pogłoski o różnicach pomiędzy biskupami, tak aby promować tych, którzy wydają się być bardziej ugodowi wobec homopolityki i fałszywie pojmowanego ekumenizmu. „Kościół łagiewnicki”, po latach bycia jedynie pustym hasłem, teraz nabiera nowego wiatru w żagle. Paradoksalnie dla wyznawców tak pojmowanego „katolicyzmu” bardziej godnym szacunku jest homoaktywista Robert Biedroń niż atakowany przez niego arcybiskup Jędraszewski, którego Biedroń nazywa: „diabłem wcielonym”. 

Sam arcybiskup pytany o ocenę takiej wypowiedzi odpowiada, że jest w niej mimo wszystko coś optymistycznego.

- Pan Biedroń jednak jest człowiekiem wierzącym – skoro wierzy w diabła - , to już dobre otwarcie do rozmowy – powiedział mi ciepło się uśmiechając.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
1 + 2 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.