Judasz – gwiazda popkultury

Mocno atakują, mocniej niż się spodziewaliśmy. Dziś już odczuwamy, że te ataki, które rozpoczęli w latach dziewięćdziesiątych były jedynie drobnym zwiadem, rozpoznaniem, przed zasadnicza rozgrywką.

Mocno atakują, mocniej niż się spodziewaliśmy. Dziś już odczuwamy, że te ataki, które rozpoczęli w latach dziewięćdziesiątych były jedynie drobnym zwiadem, rozpoznaniem, przed zasadnicza rozgrywką.

Ich atak to jednak także znak, że nadeszła pora prawdziwej walki. Nie ma już czasu na trywializowanie zagrożeń, odsuwanie „na potem” bardziej zdecydowanych reakcji. 

Zabrali się za nas metodycznie, z wyraźnie nakreślonym planem ataku. Z jednej strony uderzają w rodzinę, podważają rzeczy zdawałoby się pewne i nie podlegające dyskusji, wprowadzają wątpienie tam, gdzie nawet nie zastanawialiśmy się nad tym, czy istnieje alternatywa rzeczywistości. Z drugiej strony wślizgują się do wnętrza kościoła i od środka pozbawiają nas pewności sądzenia, usuwają nam grunt spod nóg. Każdy pretekst jest dobry. 

My radowaliśmy się świętami Zmartwychwstania Pańskiego, a oni już przygotowali uderzenie. My rozluźnieni, radośni wychodziliśmy y z kościołów, a oni z ekranów telewizji, z gazet, przystawili nam krzywe zwierciadło. W czterotysięcznych Pruchniku znalazł się „bezkompromisowy dziennikarz”, który nagłośnił przebieg tradycyjnego biczowania kukły wyobrażającej Judasza Iskariotę. 

Ten „odkrywca” wcześniej wspierał pana Owsiaka, bronił dziki przed myśliwymi i postulował „uwolnienie karpia”. Nie udawało się, teraz jednak trafił na prawdziwą żyłę złota – jego filmik zrobił furorę w świecie opanowanym przez postępowe media. O biczowaniu z Prudnika nadawały i CNN i BBC i Al Jazeera, nasz donosicielski zuch wreszcie stał się sławny. 

Wydarzeniem na cały świat stał się zatem „bezprzykładny akt antysemityzmu, którego areną stała się  Polska” przeciwko któremu zaprotestował sam Światowy Kongres Żydów, a w ślad za nim i minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński i kilka innych szacownych instytucji.

W też czasie, podczas spokojnych, polskich świąt, na Sri Lance, w strefie uznawanej za „Mały Watykan”, islamiści zabili 359 chrześcijan, wśród nich wiele kobiet i dzieci. Bomby odpalane przez zamachowców – samobójców eksplodowały w kościołach i luksusowych hotelach. 

Świat - co prawda - zauważył masakrę, jednak w Warszawie ciągle tematem numer jeden jest „antysemickie biczowanie Judasza z Pruchnika”. Nawet miejscowa policja rozpoczęła w tej sprawie śledztwo i tylko patrzeć jak uzbrojeni stróże prawa wpadną do domów, gdzie mieszkają dzieci biorące udział w tym tradycyjnym obrzędzie. 

Nieoceniona „Gazeta Wyborcza” wykorzystała ten pretekst, aby jeszcze raz nagłośnić datowany na około 50 lat po Chrystusie tekst – pochodzący z koptyjskich apokryfów i przypisywany kainistom – tzw „Ewangelii według Judasza”. Organ Adama Michnika już na początku nowego stulecia pieczołowicie propagował Judasza i przypisywaną mu – a spisaną w formie rzekomych dialogów z Panem Jezusem – „ewangelię”. 

Redaktorzy z ulicy Czerskiej w Warszawie wiele mozołu włożyli w to, aby przedstawić Judasza Iskariotę w zupełnie innym świetle niż wyglądał on do tej pory. Do tej pory bowiem uznawaliśmy go za zdrajcę i niegodziwca, który sprzedał swojego Mistrza za trzydzieści srebrników. Marnie skończył, zagryziony wyrzutami sumienia. Tymczasem zwolennicy ‘biskupa” Adama Michnika usiłują wmówić nam, że Judasz właściwie najpełniej ze wszystkich apostołów wykonał plan zbawienia. Co prawda wydał Pana Jezusa, ale uczynił to za przyzwoleniem Mistrza, aby w ten sposób precyzyjnie wypełnił się Boski Plan. Zdaniem teologów z „GW” właśnie Judasz wziął na siebie najbardziej niewdzięczną pracę. Niejako wbrew sobie musiał wykonać „brudną robotę”, bez której zbawienie człowieka mogłoby się nie udać. Zdaniem „GW” Judasz zasługuje więc na pochwałę i wdzięczne miejsce w chrześcijańskim obrządku. Istnieje także drugie dno tego bezczelnego stręczenia nam Judasza na świętego. Ma ono bardziej przyziemną genezę. Tak się jakoś ułożyło, że w „GW” co i rusz ktoś traci opozycyjne dziewictwo i aureolę opozycyjnego autorytetu na skutek wypłynięcia dokumentów świadczących o jego współpracy z komunistyczną bezpieką. 

Wepchanie nam zatem kukły Judasza w pozytywny kontekst w zupełnie nowym świetle stawia także donosicieli z kręgu pisma pana Michnika. Jest i trzecia warstwa tej nieoczekiwanej miłości do postaci Judasza. Otóż – zdaniem niektórych autorytetów religii Mojżeszowej – Judasz dobrze przysłużył się narodowi wybranemu, pozwolił na pozbycie się z jego tkanki niebezpiecznego „wichrzyciela”, a więc dlaczego ciągle ma być obwiniany i postponowany przez chrześcijan?

Moglibyśmy bez końca głowić się nad postawionym przez „GW” i jego papugę – TVN problemem gdyby rozwiązania tego pozornego dylematu nie przynosiły słowa samego Pana Jezusa. Otóż odnosząc się do swojego przyszłego zdrajcy Nasz Mistrz stwierdził:

-  „Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”. -  A także: „Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi według tego, jak jest postanowione, lecz biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany”.

Wiem, że zdaniem teologów z „GW” te zdania brzmią zbyt brutalnie i jednoznacznie – cóż nie pozostawiają one nawet szczeliny do interpretacji i wysyłają całą hucpę, związaną z tzw „Ewangelią Judasza”, do absolutnego lamusa tekstów nieprawdziwych i nie posiadających żadnego znaczenia. Być może to przykre dla „GW”, ale prawdziwa „Ewangelia” jest tekstem precyzyjnym i nie pozostawiającym wątpliwości. 

Judasz pozostaje zatem człekiem podłym i pozbawionym honoru. Nic tego nie zmieni, nawet jeśli przedstawi się go jako Żyda (tak jakby większość innych bohaterów „Ewangelii” Żydami nie była). Podłość nie ma narodowości, ani koloru skóry – zawsze pozostaje tym czym jest się w realności, epatowanie wirtualnymi historyjkami jest tylko naruszeniem najbardziej elementarnych zasad i sensu ludzkiej egzystencji. 

Celowo tak dużo miejsca poświęciłem temu z pozoru niezbyt ostremu atakowi na polski katolicyzm. Jest to bowiem część całości, która układa się w pełny obraz dopiero wtedy, gdy spojrzymy na nią z odpowiedniego dystansu. 

Niedawno – w studiu telewizji Polsat – pan Aleksander Smolar stwierdził, że wielu Polaków nadal wierzy w mit „jakoby Żydzi nasączali rytualną macę krwią chrześcijańskich dzieci”. Ta wypowiedź – zestawiona z niedawnymi „rewelacjami” izraelskiego ministra Katza, który twierdził, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matek – pokazuje jaki jest kierunek totalnego ataku na Polskę i polską wspólnotę narodową. Zastraszeni, pozbawieni pewności sądzenia, pozbawieni odwiecznych punktów oparcia, staniemy się łatwym łupem, dla tych, którzy już zauważyli, że Polska jednak staje się coraz nowocześniejsza i coraz bardziej zamożna. Uderza się jednocześnie zarówno w utrwalone i pozytywne wyobrażenia polskości, jak też w nieodwracalnie zrośniętą z polskim żywiołem wiarę katolicką. 

Księża, nieustannie atakowani są wymogami rzekomego nadążania za światem i atrakcyjnego przekazu liturgii, stają się coraz bardziej niepewni i zahukani, starają się schlebiać instynktom świata.  Jeżeli zatem pasterze cierpią na niepewność drogi, to jak powiodą swoje trzódki. O to właśnie chodzi. Oni wiedzą, że pierwsze ataki wzbudzą jedynie wesołość i obojętne wzruszenie ramionami, jednak już samo oswojenie ludzi z absurdami jest pierwszym zwycięstwem manipulatorów.

Oni nie cofną się przed żadnym brudnym chwytem, taka będą prowadzili zarówno z zewnątrz jak i z wewnątrz naszej wspólnoty.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
1 + 2 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.