Igraszki z diabłem

Gdyby przyjąć, że diabły atakują dzieła Pana Boga, to warto zastanowić się z jakim natężeniem skupiły się właśnie nad Polską. Gdyby natężenie diabelstwa odmierzało się ciemnym kolorem, to mapa Europy wyglądałaby tak, że nad Polską kłębiłaby się najczarniejsza zaraza.

To bowiem jedyny kraj na kontynencie, który pozostał tak konsekwentnie spójny etnicznie i wierny katolicyzmowi. Tego siły ciemności nie mogą przeboleć i przypuściły w tym roku nad Wisłą bezprecedensowy atak. Oczywiście nikt nie skonstruował jeszcze diabłomierza i wielu czytelników – po przeczytaniu pierwszego akapitu – sądzi, że sfiksowałem do reszty, jednak warto prześledzić sekwencję wydarzeń od początku tego roku. Najpierw powstaje homopolityczna partia Roberta Biedronia, która z powszechnego słownika kradnie słowo „Wiosna” i nadaje mu zgoła trudne do przewidzenia znaczenie. Potem pan Rabiej ogłasza, że nadejszła już pora, aby homosie wyszli z podziemia i poczęli zakładać pełnoprawne, małżeńskie stadła, ba wiceprezydent Warszawy przewiduje, że w niedługim czasie powodzeniem zakończy się także batalia o to, aby takie „pary” miały pełne prawa do adopcji dzieci. Jeszcze nie otrząsnęliśmy się ze wstrętu, a tu totumfacki pana Tuska, pan Jażdżewski obwieszcza, że katolicy to po prostu „świnie w błocie”. Potem idzie już z górki: homoparady  w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku (tu następuje prowadzona już wprost profanacja Mszy Świętej) i w …Częstochowie (swoją drogą niechby tak sobie pohasali w Mekce….). W następnej kolejności funkcjonariusz antypisu Tomasz Sekielski odpala film o księżach pedofilach, tak skonstruowany, że po jego obejrzeniu ludzie w kościołach podejrzliwie przyglądają się księżom. Rzecznik Praw Człowieka domaga się natychmiastowego wprowadzenia lekcji seksu w szkołach. Zboczenie tryumfalnie wkracza na polskie „salony”. To oznacza, że już wszystko przepadło, że teraz będziemy się staczać – po równi duchowej – tak jak reszta państw w Europie?

A może w tej próbie chodzi o coś zupełnie innego? Może jesteśmy miejscem i narodem wskazanym do jakiegoś ponadnaturalnego obowiązku. Wiem, wiem? W polskiej prasie nie wypada pisać o walce duchowej. To domena kruchty. Czy jednak uważacie, że rzeczywistość duchowa naprawdę nie ma żadnego znaczenia? Liczy się tylko to co dzieje się w ekonomii i polityce? Jesteście w błędzie bowiem jestem przekonany, że Polska nie istnieje przypadkowo i właśnie nadchodzi moment, aby wykazać sens istnienia polskiego żywiołu w świecie.  Nawiedzone? Na pewno nie bardziej niż wiara we franka szwajcarskiego i światowy system bankowy. Chyba niedługo wszyscy to zrozumiemy.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
4 + 14 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.