Czterech jeźdźców małej apokalipsy

W oryginale pędzą: wojna, zaraza, głód i śmierć, my jednak żyjemy w epoce miniaturowych apokalips, w Polsce wszystkie one wylazły z PRL – u i jak natrętne insekty nie dają się zapędzić do lamusa. Polska mała apokalipsa polega na rozprzestrzenianiu się demona acedii najlepiej charakteryzowanym jako „duchowa depresja”. Stałe poczucie uderzania w ścianę powoduje karlenie aspiracji i zadowalanie się byle czym. 

Nieraz już pisałem, że żyjemy w epoce patiomkinowskiej mistyfikacji na polską miarę. Realnie nie powstała Trzecia Rzeczpospolita, jej miejsce ciągle zajmuje niedobita, postkomunistyczna Republika Okrągłego Stołu – różowa kokota udająca pełnoprawne państwo.

Cztery biedy wypełzłe spod „okrągłego stołu” stanowią jednocześnie bazowe fundamenty trwania tej, nasączonej kompleksami wobec świata, niepełnowartościowej imitacji, którą usiłuje się złudzić Polaków. Te cztery wiedźmy to: finanse, sądownictwo, media i służby specjalne. Bez obalenia tych czterech filarów postkomunizmu w Polsce nigdy nie zbudujemy w pełni niepodległego kraju, w którym mentalność postkolonialna będzie powodem do wstydu, a nie do awansów.

Po 2015 roku odżyła nadzieja na obalenie Republiki Okrągłego Stołu, jak to się rządzącym udało…?

Jeśli żaden z filarów nie został ostatecznie złamany, to…niestety jeszcze wszystko może powrócić do pierwotnej postaci!

Finanse

Dziś już wiemy, że cała wrzawa z „reformą Balcerowicza”, opowiadanie o „wielkiej transformacji gospodarczej”, to w istocie były dymne opary, które ukrywały praktyczną realizację tajnych umów zawartych pomiędzy komunistami a wyselekcjonowanymi przedstawicielami opozycji. Afery przemytnicze – najsłynniejsza alkoholowa – handel cennymi informacjami o przekształceniach gospodarczych, to były ochłapy dla esbeckiego i pezetperowskiego pospólstwa. Dla tych bardziej nominowanych przeznaczone było zniknięcie ponad trzydziestu central handlu zagranicznego wraz z pozakładanymi na Zachodzie spółkami córkami, FOZZ i kilka innych mniej nagłośnionych machinacji, tzw „prywatyzacja” (tu szybko potworzyły się całe, działające do dziś, rody oligarchów), rozparcelowanie majątku PZPR, „przemiany” na rynku bankowym, sprowadzanie firm zagranicznych…aż po nierozliczoną do dziś megaaferę Narodowych Funduszy Inwestycyjnych, w wyniku której zniknęło 500 przedsiębiorstw. Jednym słowem – tak jak się ułożono – zrabowany narodowi kapitał trafił do kieszeni komunistycznych bonzów.

Rządy PiS nieco nadszarpnęło czerwoną dominację w polskich finansach. Po raz pierwszy budżetowe fundusze przestały – szeroką strugą – płynąć do kieszeni okrągłostołowych wybrańców. Zaczęły się formować konkurencyjne grupy kapitałowe. Finansowy pluralizm wciąż jednak w Polsce dopiero kiełkuje i musi upłynąć wiele czasu, aby – w tej sferze – szanse postkomunistów i zwykłych Polaków nieco się wyrównały. Nadwątlony nieco finansowy fundament postkomunizmu trwa i zawsze może się jeszcze odrodzić.

Sądownictwo

Nieprzypadkowo nawiezieni do Polski przez Stalina zdrajcy tak wielką wagę przykładali do wytracenia przedwojennych sędziów i zastąpienia ich wyszkolonymi przez siebie atrapami wymiaru sprawiedliwości. Sądy miały być tym bastionem, który polski żywioł nie będzie w stanie skruszyć. Ten system został tak zaprojektowany, aby stanowił realny hamulec bezpieczeństwa dla wszystkich tendencji reformowania i wzmacniania realnego bytu polskiego państwa. Sądy – kadrowo dobierane już przez trzecie pokolenie, szkolone przez neomarksistowskich wykładowców – miały zawsze stać na straży interesów czerwonej burżuazji wykształconej na mocy okrągłostołowych konszachtów. Nawet zmiany kodeksów nic nie wniosą jeśli środowisko sędziowskie nie przeżyje gwałtownego trzęsienia ziemi i to zarówno kadrowego jak i organizacyjnego. Kasta sędziowska stanowi dziś najtwardsze oparcie dla sił ancien regime. Byli totalitaryści i ich dzieci z lubością głoszą hasła o demokracji i konstytucji strzegąc w istocie monopolu na rządy – w tym środowisku – reprezentantów „wymiaru sprawiedliwości” zbudowanego przez Stalina i jego następców.

Prawdziwa i kompletna reforma wymiaru sprawiedliwości powinna być dokonana – radykalnie i stanowczo – w pierwszym roku rządów PiS. Tak się jednak nie stało, a prezydentowi Andrzejowi Dudzie nie stało odwagi aby twardo stanąć przeciwko interesom swojego macierzystego, uczelnianego, środowiska. W rezultacie reformy ugrzęzły, efekty są połowiczne, a obrońcy postkomunistycznego systemu nabrali odwagi i siły. Sądy w Polsce ciągle kojarzą się ze wszystkim tylko nie z nadzieją na sprawiedliwe wyroki. Osoby krytykujące środowisko sędziowskie poddawane są bezwzględnej dintojrze kasty i nie daj Boże, aby trafiły przed oblicze sądów w najbardziej nawet błahej sprawie. Piszę to doświadczając na własnej skórze sędziowskiej (szczególnie krakowskiej) „sprawiedliwości”. Nie stworzono systemu, który nieuczciwych i stronniczych sędziów pozbawiałby możliwości uprawiania zawodu i skazywał na wieloletnią infamię. Bezkarność sędziów coraz bardziej ich rozzuchwala.

Media

Polski rynek medialny jest dziś w opłakanym stanie. Funkcjonuje na nim wiele mediów, które w istocie są jawnymi agenturami wpływu interesów państw ościennych oraz światowego spekulanta George Sorosa. Na skutek braku energicznej ochrony polskiej przestrzeni medialnej dominującą pozycję zyskał na niej kapitał niemiecki. Ciągle wielką rolę mają także media powstałe na skutek umów „okrągłego stołu” – komercyjne telewizje, które gwarantowały postkomunistom utrzymanie dominującej pozycji. Działalność mediów wydawanych przez niemiecki kapitał jasno pokazuje nieprawdziwość twierdzenia, że kapitał nie posiada narodowości. Niemieckie media nie tylko propagują antypolskie przekłamania historii, ale także promują tych polityków i postaci życia publicznego, którzy są przydatni dla niemieckiej racji stanu, a ta coraz mocniej stoi w sprzeczności z interesami polskimi.

Po 2015 roku pojawiła się nadzieja na istotne wzmocnienie (fachowe i finansowe) mediów publicznych, które mogłyby narzucić dobre standardy rzemiosła dziennikarskiego innym uczestnikom tego rynku. Niestety nadzieje te okazały się złudne. PiS potraktował media publiczne jako polityczną zdobycz i stwarza wrażenie jakby zupełnie nie był zainteresowany dbaniem i podnoszenie standardów i pokazywanie pożytecznych wzorców. Działalność dwóch dublujących się instytucji: KRRiTV oraz Rady Mediów Narodowych nie tylko nie przyczyniła się do wprowadzenia większego ładu w polski świat medialny, ale – w praktyce – jeszcze pogłębiła chaos panujący w tym środowisku.

Służby specjalne

W tej dziedzinie – po 2015 roku – publiczność spodziewała się największych zmian. Ku zaskoczeniu komentatorów nie przeprowadzono żadnej znaczącej reformy służb. Do dziś w cywilnych i wojskowych służbach (może za wyjątkiem Służby Wywiadu Wojskowego) panuje nastrój tymczasowości i niestabilności. Jakość działania służb – które mają być w założeniu oczami i uszami niepodległego państwa – także znacząco się nie zwiększyła. Organizacje, które w przeszłości były źródłem i sprawcami wielu patologii w polskim życiu gospodarczym i społecznym, nadal funkcjonują z niezmienionej formie, a często prym wodzą w nich ci sami oficerowie, którzy niesławnie wpisali się w najnowsze dzieje podczas poprzednich rządów.

***

Jak widać zatem czterech jeźdźców małej, polskiej apokalipsy, stojących na straży Republiki Okrągłego Stołu, nadal mocno utrzymuje się w siodle, a ich konie bez wysiłku pokonują kolejne przeszkody. 

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
16 + 0 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.