Biedroń – nowe szaty neomarksizmu

Czy wiecie dlaczego marksiści przegrali swoją pierwszą batalię o światowy rząd dusz? Nie, nie i nie… nie dlatego że ich władzę obaliła jakaś opozycja. 

Owszem wielu ludzi dzielnie walczyło, ale oni zawsze mieli przewagę siły i służb. Komuna przegrała niemal wyłącznie dzięki rodzinom, normalnym wielopokoleniowym środowiskom domowym, w których przechowywano prawdę i broniono młodzież przed indoktrynacją. Gdyby nie normalne rodziny, internacjonalny komunizm wżarłby się o wiele głębiej w gardło świata.

Marksizm, komunizm jest jednak jak wirusy grypy – nie da się wynaleźć uniwersalnej szczepionki na tą przypadłość – mutuje.

Kiedy więc nowy wirus tej samej choroby – neomarksizm - zabrał się do działania (zmutowany o postulaty Gramsciego, Spinellego, Trockiego i Szkoły Frankfurckiej) najgroźniejszy „wróg” został trafnie wybrany. Postanowiono zniszczyć rodzinę i rozbić najpewniejszą, tradycyjną podstawę wnioskowania – identyfikację płciową. Atak jest dobrze przygotowany i trwa od lat, właśnie nasila się w Polsce. Neomarksiści tak długo maszerowali przez instytucje, że dziś największe uniwersytety, globalne media i „świat polityczny” roi się od zwolenników tej (ukrywanej pod różnymi pojęciami) ideologii. 

Kradzież słów

Bronią, którą neomarksiści opanowali do perfekcji, jest kradzież słów budzących powszechnie dobre skojarzenia i nacechowanych pozytywnym ładunkiem emocjonalnym. 

To zjawisko towarzyszy szczególnie agresji ideowej związanej z promowaniem ideologii LGBT i homopolityki. Właśnie za pomocą homopolityki postanowiono najmocniej uderzyć w tradycyjną rodzinę. Dziś pojęcie „tęcza” zyskało sobie bardzo pejoratywne skojarzenia. Stało się przecież symbolem ruchu społecznego i politycznego aktywistów homoseksualnych. Teraz postąpili krok dalej i ukradli słowo „wiosna”, które obecnie ma się kojarzyć z ruchem politycznym zakładanym przez homoseksualistę Roberta Biedronia. Różnica pomiędzy homoseksualną prywatnością, która w Polsce jest tolerowana i trwa w bezpieczeństwie, a homopolityką jest taka, że homopolitycy ze swojej przypadłości czynią narzędzie ataku i jednocześnie dążą do dyskryminacji wszystkich, którzy w takiej publicznej działalności zauważają złe konsekwencje, jakie ona przynosi. 

Homoaktywiści doprowadzili już do zachwiania najbardziej intuicyjnymi prawdami ludzkości. Starają się, aby słowo „miłość” miało jak najbardziej perwersyjny wydźwięk, który w istocie nie będzie oznaczał już bezinteresownego poświecenia interesów przez jednego człowieka na rzecz dobra bliźniego, a będzie miał coraz bardziej wieloznaczne i ekscentryczne konotacje. Tworzą alternatywne modele „rodziny”, która nie jest już przyrodzonym związkiem kobiety i mężczyzny, w konsekwencji którego pojawiają się dzieci. Ten termin ma dziś oznaczać także związki jednopłciowe, a w konsekwencji prowadzić do zrównania praw związków homoseksualnych z prawdziwymi rodzinami. Adopcja dzieci dla par homoseksualnych to tylko krok na tej drodze, dalej pojawią się żądania, które już w Europie Zachodniej są na porządku dziennym, a wiec na przykład zniesienie penalizacji dla takich wynaturzeń jak pedofilia, kazirodztwo, czy zoofilia.

Termin „płeć” też – na skutek starań neomarksistowskich agitatorów – przestaje oznaczać podział rodzaju ludzkiego na kobiety i mężczyzn, a zaczyna mieścić w sobie kilkadziesiąt – wymyślonych przez homoaktywistów – orientacji.

To wszystko ma wprowadzić zamęt tam, gdzie dotąd panowała intuicyjna zgodność, ma podważyć prawa na których dotychczas organizowane były ludzkie wspólnoty.

Przypadek Zofii Klepackiej

Homopolityka z fazy wkładania stopy w drzwi – gdy jej aktywiści domagali się jedynie tolerancji dla swojej inności – przeszła teraz jawnej dyskryminacji osób, które o takiej aktywności politycznej mają złe zdanie i starają się z nią polemizować. Ilustruje to przykład znanej windrurferki Zofii Klepackiej, wobec której – za jasną i merytoryczną krytykę postulatów homolobby – usiłuje się rozpętać kampanię sterowanej nienawiści. Grozi się jej pozbawieniem opieki klubu sportowego oraz represjami ze strony władz Warszawy, które otwarcie stanęły po stronie homolobby. Właśnie w Warszawie prezydent Rafał Trzaskowski usiłuje uruchomić demoralizujący dzieci program seksualizacji w szkołach. Gdy Klepacka publicznie przeciwstawiła się tej akcji natychmiast zorganizowano akcję zastraszania sportsmenki.

Kim są

Aktywiści homopolityki, to z reguły osoby kwestionujące tradycyjny model rodziny. Ich działalność ma na celu już nie tylko oswojenie zwykłych obywateli z wynaturzonymi praktykami, ale także doprowadzenie do penalizacji postaw sprzeciwiających się małżeństwom jednopłciowym oraz adpcji przez te nienaturalne pary dzieci.

Typowy działacz homopolityczny często nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że jest jedynie narzędziem służącym do zrealizowania głównego kierunku działań neomarskistów dziś – rozbicia tradycyjnej rodziny. 

Homoaktywista z reguły żyje dzięki wsparciu ze strony rozmaitych organizacji non profit, za którymi z reguły stoją pieniądze ludzi takich jak George Soros. Aktywiści homopolityki usiłują uchodzić za otwartych i tolerancyjnych, ich uśmiech zastyga jednak w momencie, gdy słyszą słowa krytyki, wtedy starają się w sposób najbardziej mściwy i bezwzględny zwalczyć swoich oponentów wszelkimi metodami. Starannie ukrywają swoje cele pod hasłami, które trudno jest kwestionować. Walczą więc z rasizmem, wykluczeniem, faszyzmem, bronia praw zwierząt jednocześnie szerząc „prawo do eutanazji i aborcji”, a w istocie zmierzają do wprowadzenia represyjnej cenzury zakazującej krytykowania ich postulatów. Oswajanie opinii publicznej ze zjawiskami z seksualnego marginesu służy im do eskalacji kolejnych postulatów.

Przed nami terror „ekspertów”

Oderwanie ludzi od klasycznych definicji „rodziny”, płciowości i uczuciowości sprawia, że jednostki czują się coraz bardziej zagubione i pozbawione pewności sądzenia o czymkolwiek.

Kiedy jednak pojawia się niepewność natychmiast zjawiają się „eksperci”, którzy „pomagają” ów chaos przezwyciężyć i przywrócić poczucie bezpieczeństwa u ludzi wyrwanych z tradycyjnego środowiska społecznego i pojęciowego. To ma doprowadzić do sytuacji, w której żadnej życiowej decyzji nie będziemy mogli podjąć bez konsultacji z „ekspertem”. Oczywiście „eksperci” będą tylko z jednej – neomarksistowskiej – strony.

Nieprzypadkowo agresja homopolityki skoordynowana jest z wzrastającą falą ataków na kościół katolicki. Katolicyzm bowiem jest jedyna religią, która wymaga od człowieka kultywowania w sobie wolności, wręcz stawia przed nim obowiązek bycia wolnym. Ludzie wolni stanowią jednak największe zagrożenie dla neomarksistowskich inżynierów społecznych.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
11 + 0 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.