Ballada o posiadaniu…jaj

Bez jaj…no może pani lubić tego pana, ale niech pani nie liczy, że pani się na nim oprze. Pudle ładnie wyglądają, ale żałośnieją na deszczu.

Dobra, a teraz do rzeczy: kiedy ktoś dostaje w twarz i wstaje, bierze się do walki, to znaczy, że ma charakter. Nie sztuka nigdy nie dostać, nie sztuka też przyłożyć komuś znienacka, jednak stawanie do regularnej walki, nawet jeśli będzie ona bolesna i jej wynik niewiadomy, to rzecz męska, konieczna. Ci, którzy się przypatrują właśnie po takiej podstawie będą oceniać, traktować, liczyć się z człowiekiem.

Podobnie jest z państwami i ich rządami. Najłatwiej oczywiście unikać starć, lawirować, uginać się i dyplomatyzować. Zdarza się jednak, że bierze się w pysk i to publicznie. Można oczywiście rzecz zbagatelizować, udawać, że zachowało się zimną krew i „moralną wyższość”, jakoś ustać po siarczystym policzku. Kiedy jednak znów się dostaje, i znów i znów….uuu, to zaczyna się być traktowanym jak ten, który stworzony jest do brania w pysk…sierota obrzygana. Takiemu to i klasowy słabeusz nakopie, jak tylko będzie miał gorszy humor i ochotę.

Azari obraziła nas w Auschwitz, potem dostaliśmy na odlew operetką związaną z nowelizacją ustawy o IPN, potem cała seria kopniaków od tzw „diaspory”. Występy Grossa, Engelking, Grabowskiego, Śpiewaka i wreszcie nieszczęsna, niepotrzebna, konferencja o „bezpieczeństwie na Bliskim Wschodzie” a wraz z nią występy Netanjahu i jego totumfackiego Katza. 

Reakcja polskich władz: hmmm…udajemy, że pada deszcz, coś tam w domu pobrzękamy szabelką, ale żeby na zewnątrz….o to już nie. Nawet nie zdobyliśmy się na wydanie zakazu wjazdu do Polski dla Katza…aby nie psuć stosunków dyplomatycznych z Izraelem. To znaczy, że te stosunki są całkiem dobre?! Coś jak relacje misia i zająca ze znanego wierszyka nieodżałowanego Andrzeja Waligórskiego.

W Polsce lawinowo przybywa interesów izraelskiego kapitału: sieci aptek, kompleksów kinowych, developerzy, fabryki leków, nawet komunikacja zbiorowa, tymczasem w Izraelu polskich interesów jak na lekarstwo. Po Polsce panoszą się uzbrojeni izraelscy agenci, a gdyby tak polska wycieczka wjechała tam pod ochroną uzbrojonych agentów….

Mój znajomy mawiał, że jak się szafy nie trzaśnie, to się drzwi nie zamkną. Czy dzisiejsze polskie władze zdają sobie sprawę ile tracą przez brak reakcji na prezentowane wobec Polski chamstwo i nieuzasadnioną butę?

Piszę to z troską, bo wiem jak kończą pozbawione charakteru lebiegi. Rządowi i prezydentowi powierzyliśmy także dbałość o naszą osobistą dumę i interesy. Z tego obowiązku trzeba się wywiązać, a jak nie ma się charakteru, to się po prostu na ring nie wychodzi.

Powiem wulgarnie: jeżeli nie pokarzecie, że macie jaja, to jesteście nam po prostu niepotrzebni i wasze prężenie muskułów w kraju przyniesie jedynie śmiech i drwiny. Chcecie tego?!

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
1 + 10 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.