Człowiek hoduje ziarno

Wie, że istnieje ból, który nie zabija

Wie o istnieniu strachu, który nie paraliżuje

Zna jaskinie, które nie budzą już nawet drgnienia powieki

 

Jest człowiekiem

Ma miękkie, wodniste ciało

Nieporadnie osłania kobietę przed uderzeniami północnego wiatru

Jest przygotowany na groteskowe zmaganie mrówki z kosmosem

Ma w sobie  skrzepnięte myśli, które pozwalają by doszedł do brzegu płaskiej skorupy ziemi

 

Jest cyniczny

Tak jak nauczyło go zmaganie z bezimiennością czasu

Próżny

Jak grecka amfora, która wieki zamieniły w ciemny piasek i korzenie roślin

Spokojny

Jak uparta fala, która żłobi zatokę w skale na której się wychował

Bezpieczny

Jak blask oddalonych o miliony lat świetlnych planet

 

Pociesza go myśl

O nieistotności tego, że istnieje

O braku odpowiedzialności

Przed historią, która nie zobaczy pyłu jego drobnej wędrówki

 

Czuje przepływającą przez niego rzekę

Późnych powrotów

Pijaństwa

I grzechu

I nie znajdzie pocieszenia

W łagodnej perswazji nieba

Kolorach powietrza  cichnącego po wiosennej burzy

Krzyku odlatujących ptaków

 

Z każdym dniem czuje

Jak rzeka znosi go na mieliznę

Jak staje się ziemią

Na której rozrośnie się ziarno odejścia

Które kobieta

Posiała wraz z nim

 

W swoim płodnym brzuchu

 

Komentarze

"niczego sobie nie wyrzucaj" :-)

Myśl z lekka bezczelna, a jednak kusząca...

Otworzyć powoli zaciśnięte palce
I rzucić ziarno brzemienne w czekającą ziemię, bo ziarno nie moje
Rzucić wysoko, na horyzont Nieba
I zasnąć jak Jakub, który walczył z Bogiem

I w brzasku dnia się obudzić, jakby po raz pierwszy
Z listkiem maleńkim, nieśmiałym, co w palce się wkrada i z ziemi i z Nieba
Patrzeć jak rośnie, bez pokusy poznania wszystkiego
Z ciekawością chłopca, co się na pstrągów kolory w potoku uśmiecha
W towarzystwie potężnych Aniołów, co po drabinie w górę i w dół

Z imieniem, jakby nowym, choć jednak tym samym
I z sercem, które zwieść się nie dało jaskiniom bólu i lęku mówiąc:
Nawet jaskinie nie moje
Oddaję je Tobie rozrzutnie
Jeśli chcesz, zrób z nich nawet ocean czy ogród

Bez lęku, że moje już nie moje
Z odwagą nie posiadania wszystkich odpowiedzi
Z odwagą pytania, które dotąd pod korcem: czego Pragniesz dla mnie?

Zanurzyć się, jak zawsze śniłeś
Po czubek głowy, z ramionami w poprzek w Łagodnym Powiewie
I nie znać Zmartwychwstania jak dotąd, tylko z książek

Więc tak bezczelnie, nocą, gdy miasto piękne już uśpione
Pod Archaniołów najlepszą strażą
Tą kołysanką w Łagodnym Powiewie
Wierzę w klęskę każdego Mordoru

Wierzę, bo wiara moja, lecz nie ode mnie

Kardynal Stefan Wyszyński.........

"Człowiek jest od­po­wie­dzial­ny nie tyl­ko za uczu­cia, które ma dla in­nych, ale i za te, które w in­nych budzi."

litery rzędami, jak paciorki różańca
niosą tajemnice

radość, że jesteś
niepokój, że…
światło, co tylko mgnieniem znać daje, że od nocy większe
chwałę, Bogu na wysokości i w nas

tylko Anioł je czyta
i cierpliwie na półkach układa
bo zna już czas i miejsce
kiedy powietrze dźwiękiem litery napełni
kiedy je Dłoń szczodra Słowem Życia pobłogosławi

zaplątaj w paciorki różańca
ucisz serce
i ciesz się swą radością :)
Dobre Anioły czuwają ...

Anioł szczęśliwiec wszystko wiedzący
Anioł ... stróż
Życia pilnujący...

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.