Alfabet „dobrej zmiany” cz. 1

Niedawno w głowie ułożył mi się nieco sarkastyczny alfabet, postanowiłem zatem go spisać i podzielić się z Szanownymi Czytelnikami, tym co ostatnio łazi mi po głowie. Nie obruszajcie się na bezceremonialne traktowanie tematów i osób. Ten rodzaj refleksji polega jednak na gruntownej szczerości i wypraniu z pierwiastków mizdrzenia się i antyszambrowania. Lektura dla osób nastawionych refleksyjnie i poddających rzeczywistość analizie krytycznej.

Alfabet

A

Aneks – mityczny dokument, który został sporządzony po to, aby pułkownika Mazgułę i jego koleżków pozbawić godziwych i należnych dochodów. Zdaniem ortodoksów „księga dżungli Trzeciej RP”, zdaniem miekasów „nic takiego – czyli szekspirowskie „wiele hałasu o nic”.  

Aneks  ma w sobie jakąś niewypowiedzianą, a magiczną moc, która sprawia, że każdy najpierw ogłasza, że ujawni go natychmiast, a potem – gdy zacznie czytać  - blednie, kraśnieje na licach i pląta się w zeznaniach, aby w końcu wypchnąć kogoś, kto publicznie powie, że ujawnić się tego nie da i proszę nie pytać dlaczego!

Armia – od dwóch lat wiadomo, ze polska armia, to antyfrancuski spisek, chcący latać  jakimiś karaluchami zamiast pierwszorzędnymi caracalami. Armia, to także publiczne bojówki Antoniego Macierewicza. Najgorszym, faszystowskim rodzajem tych bojówek stają się Wojska Obrony Terytorialnej. Najbardziej faszystowska zbieranina w dziejach Europy – toż Lisowczycy przy nich to grzeczne chłopięta. Na czele tej zbrojnej kupy stoi oczywiście faszystowski Antoni Macierewicz… no proszę, a mówili, że w młodości był „Che” Guevarystą.

Antoni – coś okropnego. Rytualny podmiot nienawiści dla całej oświeconej prasy, walterowiańskich telewizji, Olejnik, Urbana i reszty tego „dirty dancing”, ale także niezbyt mile widziany przez baszę Kurskiego na Woronicza. Wedle wolnościowców z KOD i przybudówek: człowiek składający się z samych grzechów i złych uczynków.

Na dodatek – według pana heroinosa Piątka – prawdopodobnie ruski agent, który tak sprytnie reformuje armię, aby ta była w stanie sprawić ruskim łomot. Czy trzeba większego kamuflażu dla agenta?! Co ty masz w tej wysokiej skroni, panie Antoni?

B

Beata  – córka górnika spod Oświęcimia, żona Edka Szydło, mojego kolegi z czasów akademika UJ na ulicy Śliskiej w Krakowie i matka młodego księdza. Zawodowo – premier RP.

 Ponoć kobieta, która nie ma nerwów, albo też ma je twarde jak kable w kopalniach. Nie robi olśniewającego wrażenia, ale ponoć bardzo zyskuje przy realizowaniu różnych projektów, konkretna jak ….facet z broszką.

Błaszczak – przez złośliwych dziennikarzy nazywany „człowiekiem czeszącym się żelazkiem”, solidnie schowany za plecami „mundurówki”. Jedna z najlepiej rozwiniętych szczęk na polskiej scenie publicznej Najbardziej rozsławiła go seria „Ucho Prezesa”, gdzie jest gwiazdorem pierwszego planu. Ponoć stary zakonnik….z PC.

Oddając mu sprawiedliwość można rzec, że solidna praca zwykle przebiega w ciszy.

Boniecki – ksiądz, nakazali mu milczeć. A więc nie ma o czym gadać.

C

Caracale – wojskowi nie chcieli ich wcale, ale pan Siemoniak chciał. Wyszło słabo, ale jak to mówią: jak coś jest do wszystkiego, to właściwie jest do niczego. A panu Siemoniakowi warto przypomnieć, że lepiej nic nie robić niż robić nic!

Cimoszewicz – jakby ktoś nie wiedział - ostatnio patriyjota pełną gębą, solidarnościowiec z awansu i ogólnie człowiek co się siekierom w Hajnówce nie kłaniał.

Syn – nieudana kopia tatusia. Nieudana, bo pan premier Cimoszewicz jak już coś powiedział, to do dziś wszyscy powodzianie pamiętają, a młody coś tam międli pod nosem, tak, że nawet sympatycy nie potrafią go odróżnić od mydła „Bambino”.

Czarnecki – znany też jako „pan Rysio – Pysio”, w okolicach Londynka Zdroju nazywany brawurowo :”Richie”. Zięć pierwszego kosmonauty PRL, ojciec obiecującego polityka. Ponoć ostatnio obiecywał w okolicach Placu Solnego we Wrocławiu.

Wieczny kandydat na prezesa PZPN, albo Polskiego Związku Żużlowego  - chłop nie może się zdecydować, więc na razie został wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

D

Duda – jeszcze niedawno Bronisław Komorowski kojarzył tylko jednego Dudę – Piotra Dudę , tego od NSZZ „Solidarność”. Potem skojarzył, że chodzi o doktora praw z Krakowa, ale jak już skojarzył, to ostała mu się jeno „Gęsiarka” i trochę AGD – jako wspomnienie czasów, gdy urzędował na Krakowskim Przedmieściu.

Andrzej Duda – prywatnie mąż germanistki Agaty, ojciec studentki Kingi i zięć poety Juliana Kornhausera. Człek dobrze wychowany, z dobrej rodziny, po krakowsku ułożony, sympatyczny….uhhh sam lukier. Czasem odnoszę jednak wrażenie, że także „bojowy” – w rozumieniu tego słowa, jakie nadał mu nieodżałowany Stefan Kisielewski.

Dobra zmiana – ktoś mówił, że jak obejmą władzę, to polepszy się los więźniów, bo dokwaterują im tylu delikatesików z polityki, że będą musieli nieco polepszyć socjal.

Na razie nikogo nie wsadzili, o Smoleńsku ileśmy wiedzieli tyle wiemy. Łapią ponoć oszustów i VATciarzy, ale dziwnym trafem nie potrafią znaleźć najskromniejszego konta polityka za granicą.

Podpowiadam – szukać w Szwajcarii i Eureka! A po niej solidne trzęsienie ziemi w polityce.

 

E

Emigranci – ponoć u bram, jednak minister Błaszczak i spółka zaimpregnowali nam granice, a każdy kto opowiada, że ciekną z Ukrainy i z Białorusi, to człek nieodpowiedzialny i sensat niezdrowy. Jak rząd mówi, że nie wpuszczają, to nie wpuszczają…to mówi!

Czasem co prawda, w warszawskich hipermarketach buszują całe hordy zakwefionych niewiast i śniadych dżentelmenów, ale kto by ich tam, od naszych rodzimych Romów odróżnił. A tak na marginesie, to ponoć warszawscy „kreatorzy mody” ostatnio szyją takie „szmatki” rodzimym modnisiom. Ponoć po brodach „na drwala”, przyszła właśnie moda na orientasa.

Nasi rodzimi emigranterzy mieli wracać z wysp i innych miejsc tuskowego wygnania, ale jakoś tak nie bardzo ich nad Wisłą widać.

Ich miejsca pozajmowali chwaci z Ukrainy, którzy królują teraz w budowlance, usługach i… półświatku. Niech ktoś teraz spróbuje porozmawiać po polsku w…zamtuzie.

Energetyka – bez zmian, jak nas dywersyfikował Piotr Naimski, tak dywersyfikuje dalej. Do Świnoujścia wpływają wreszcie statki ze skroplonym gazem. Ciekawe czy to jeszcze konsekwencje słynnego kontraktu Tuska w Katarze?

Eminencje – kardynała  StanislawaDziwisza, w Krakowie, zastąpił arcybiskup Marek Jędraszewski z Łodzi. Biskup Ryś (z krakowskich okolic „Tygodnika Powszechnego”) wskoczył na jego miejsce w Łodzi, a na prawobrzeżnej części Warszawy świetnego arcybiskupa Henryka Hosera, też ponoć zastąpił ktoś…na dobrą sprawę jeszcze nie wiem kto, ale już wymówili radiu „Wnet” wspólne nadawanie z radiem „Warszawa”.

Arcybiskup Jędraszewski mądry człowiek i głęboki myśliciel, ale z księdzem Kazimierzem Sową, to rady sobie na razie nie daje. Oj chciałoby się w Krakowie – choć na chwilę – arcybiskupa Hosera (ten potrafił Lemańskiego skutecznie uziemić).

Prymas Polak udzielił „Tygodnikowi Powszechnemu” wywiadu i jak to z „TP” bywa – popadł w „nieścisłości” i kałabanię. Prymas powinien przecie wiedzieć, że w „TP” najlepiej udają się coming outy np. takiego Krzysztofa Charamsy, do niedawna wysokiego urzędnika rzymskiej kurii.

F

Frakcje – od początku rządów pani premier Beaty Szydło w „GW” i jej siostrach trwają nieustanne rozważania na temat ukrytych frakcji w PiS, które tylko dybią na to, aby odebrać władzę Jarosławowi Kaczyńskiego. Na razie życzenia pana Michnika i spółki spełniają się jedynie na łamach ich neomarksistowskiego periodyku i na „marszach szmat” (tak same siebie nazywają te urocze i postępowo urodziwe niewiasty).

Frakcje natomiast nieustannie toczą pień ruchu „Kukiz 15”, na czym PiS zyskał już dwie posłanki.

Na marginesie spieszę dodać, że z niejakim przejęciem obserwuję rozgrywkę pana ministra Szyszko z frakcję korników drukarzy, która uzyskała niebagatelne wsparcie wśród biurokracji Unii Europejskiej, która na swoje rozporządzenia i dokumenty wycięła już tyle lasów, że skromne korniki mogłyby dostać kompleksów.

Fenicjanie –  odkąd wynaleźli pieniądze, to nawet działacze PiS muszą się mieć na baczności. Wyborcy wybaczą PiS – owi niejedno, jednak złodziejstwo, to gwóźdź do trumny dla tej formacji. Dmuchać na zimne!

Złośliwi mówią, że „Fenicjanie”, to całkiem spora frakcja w dzisiejszym parlamencie, najciekawsze, że jednocząca się ponad podziałami.

Funt – ostatnio leci na łeb. Coraz mniej też przypływa go do naszego kraju podskórnymi kanałami. Ci, którzy postanowili zostać na Wyspach, już mniej dzielą się swoimi zarobkami z rodzinami w Polsce.

Szczęście rządzącego PiS polega na tym, że działania całej parlamentarnej opozycji są ostatnio funta kłaków niewarte.

G

Goooool – kiedy Polacy awansowali na Mistrzostwa Świata w kopanej, które maja się odbyć….w putinowskiej Rosji, to w szatni graczy zaroiło się od oficjeli. Ponoć prezydent Andrzej Duda, tylko cudem wyprzedził prezesa TVP Jacka Kurskiego i pierwszy otworzył drzwi szatni graczy, z której powiało sukcesem. Obaj panowie ponoć zdrowo zdążyli się tego nawdychać, co pewnie zaowocuje niejednym mistrzowskim zagraniem w najbliższych miesiącach.

Komentarze

Spodobała mi się Beata
...

:DDD

Z broszką ...

Styl Pani Premier
Budzi szacunek.

Wyśmienite jak fraszki Załuckiego.
Ale porażające.
Proszę o trochę optymizmu na Święta i Nowy Rok.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
9 + 1 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.