Szlag trafił

Los sprawia, że Andrzej Brenner 10 kwietnia 2010 roku ląduje w Smoleńsku. Z bliska zagląda w oczy złu. Co się wtedy naprawdę wydarzyło? Czego do dziś boją się najważniejsi ludzie w państwie? Trzecia – po „Smaku wojny” i „Wieży komunistów” – część trylogii o Brennerze.

Zanim nastąpi potop

Coraz więcej osób z niepewnością szuka konkretnej odpowiedzi na odwieczne pytanie: czy żyjemy w czasach nadzwyczajnie ostatecznych? Czy właśnie – nieomal na naszych oczach – kończy się nasz polski świat? Tak zwykle się dzieje, gdy wokół jest coraz więcej zgiełku, a coraz mniej informacji.

Czterech jeźdźców małej apokalipsy

W oryginale pędzą: wojna, zaraza, głód i śmierć, my jednak żyjemy w epoce miniaturowych apokalips, w Polsce wszystkie one wylazły z PRL – u i jak natrętne insekty nie dają się zapędzić do lamusa. Polska mała apokalipsa polega na rozprzestrzenianiu się demona acedii najlepiej charakteryzowanym jako „duchowa depresja”. Stałe poczucie uderzania w ścianę powoduje karlenie aspiracji i zadowalanie się byle czym. 

Raport z Wyzwolonego Miasta

Był chyba 1984 rok, w kościele ojców Redemptorystów w Krakowie tuż obok ołtarza, siedział starszy, siwy mężczyzna. Monotonnym głosem czytał swój wiersz. Czytał o oblężonym Mieście, ale tak w istocie zerkał na nas i czuliśmy, że w ten sposób rozmawia właśnie z nami. Z tymi, którym wtedy przyszło nosić swoją młodość. Zaciskaliśmy pieści, gdy padały słowa:

Pułapka niedorozwiniętej etyki

Świat gna do przodu. A właściwie to gna technologia. Ona wymusza na nas coraz więcej koncesji. Zabiera nam wolny czas, nie daje okazji do namysłu. Musimy mieć coraz to nowe gadżety, uczyć się nowych technologii i ciągle zapamiętywać nowe hasła, profile, sposoby operowania świeżo zbudowanymi zabawkami. Czy przez to stajemy się bardziej wolni? Czy może dzięki tym nowym technikom zyskujemy więcej wolnego czasu, a może doznajemy większego komfortu życia?

Strony