RAPORT FINANSOWY MARSZU POLAKÓW I POLONII, OŚWIĘCIM 14 i 15 sierpnia 2019r.

W ogłoszonej zbiórce zebrano kwotę – 145 218 zł 36 gr., i 100 Euro.

Wydatki:

1. Zabezpieczenie medyczne – 2 640 zł.

2. Ochrona imprezy – 18 099,45 zł. 

3. Drzewce do flag – 1 293, 97 zł.

4. Hotel dla uczestników, – 18 533 zł.

5. Znicz dla delegacji pod ścianą straceń – 60 zł.

6. Ubezpieczenie marszu - 734,30 zł.

7. Opłaty administracyjne – 123 zł.

8. Koszulki z nadrukiem Marsz Polonia – 1824 szt. – 40 600 zł.

9. Identyfikatory i smycze dla uczestników – 6 506,70 zł.

10. Plakaty – 688, 80 zł.

11. Autobus wożący uczestników na wystawę Klisze pamięci do Harmęż  – ok. 688 zł.

12. Oprawa plakatów – 628 zł.

13. Telebim – 4 500 zł.

14. Woda i napoje dla uczestników – 5 296 zł.

15. Moderator skrzynki mailowej – 1 300 zł.

16. Darowizna dla Towarzystwa Salezjańskiego w Oświęcimiu – 4 999 zł.

17. Artyści -11 osób, zwrot kosztów łącznie – 14 482 zł.

18. Scena i nagłośnienie – 15 990 zł.

19. Realizacja piosenki i montaż teledysku – 23 250 zł.

 

Łącznie wydano na organizację Marszu Polaków i Polonii kwotę – 160 412,22 zł.

Komentarz Tygodnia: Czas bicia w dzwony

O wyborach, które już za pasem, o możliwej zmianie pokoleniowej w polskiej dyplomacji, o wybraniu Janusza Wojciechowskiego na komisarza ds. rolnictwa, o pożegnaniu Kornela Morawieckiego, o Lechu Wałęsie, który popełnił sepuku własnego autorytetu, o programie „naprawy” ekwadorskiej gospodarki i ucieczce prezydenta Lenina Moreno, o opuszczeniu Kurdów przez D. Trumpa, który twierdzi, że… wcale ich nie zostawia na pastwę Turcji, a na koniec smutna wiadomość o śmierci prof. Jana Szyszko.

Komentarz Tygodnia: Stuhr jedzie na Capri

O debacie telewizyjnej przed wyborami parlamentarnymi, o tym, że żyjemy w bańkach własnych poglądów, o smutnym losie kóz z wyspy na Wiśle, o wojnie w Jemenie i sukcesie partyzantki w starciu z trzecim budżetem militarnym na świecie, o arktycznym porozumieniu Chin z Rosją i o końcu petrodolara, o stanie polskiej dyplomacji, o o MS w Lekkoatletyce w Doha, o tym jak w Krajowej Administracji Skarbowej roi się od podejrznaych osobistości, o dochodzeniu w sprawie finansowania kampanii we Francji, o odejściu Kornela Morawieckiego.

Komentarz Tygodnia: Wierzchołek góry kantów

O aferze wokół Mariana Banasia i jego kamienicy w Krakowie, o planach rozbudowy sieci kanalizacyjnej w Warszawie, o kantach przy przetargach na infrastrukturę hydrotechniczną, o emocjonalnym wystąpieniu Grety Thunberg na forum ONZ, o rezygnacji Sławomira Nowaka z pracy na Ukrainie, o występie Klaudii Jachiry z kontrowersyjnym hasłem, o akcji „nie świruj, idź na wybory”, o wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w USA, o porozumieniu Włoch, Niemiec, Francji i Malty w sprawie imigrantów.

Kościół Łagiewnicki – nowa odsłona

Komunizm upadł z powodu niewydolności systemu zarządzania, jednak niepoślednią rolę w tym procesie odegrał kościół katolicki i kształtowane przez niego rodziny. Dzisiejsi totalitaryści (kryjący się – jak zwykle – za maskami dobroczyńców ludzkości i zwolenników najpiękniejszych idei) dobrze zrozumieli tą lekcję. Wiedzą, że atak na tradycję i wartości nie może się zatem powieść bez rozbicia kościoła i zanegowania wartości tradycyjnej rodziny. 

Kler 

Ksiądz w sutannie był stałym obrazem w krajobrazie mojego dzieciństwa. Jego widok na ulicy był tak naturalny jak wiosna, lato, jesień czy zima. Księża – w latach mojego dzieciństwa, latach komunizmu – cieszyli się szacunkiem, zaufaniem i autorytetem. Na niż zdawały się działania m.in. ojca pani Magdaleny Środy i innych komunistycznych, osobistych nieprzyjaciół Pana Boga. Księża mieli wtedy starą formację i z godnością nosili swoje mundury, żadnemu z nich nie przyszłoby do głowy, aby – wzorem niektórych progresistów dziś – ukrywać koloratkę. Cóż, pamiętam jeszcze czasy ambon i kazań, które wcale nie były miłe, łatwe i przyjemne dla uszu słuchających. Nikomu z hierarchów nie przyszłoby wtedy do głowy, że to właśnie kościół ma się dostosowywać do zmieniających się czasów, ma modyfikować swoje nauczanie tak, aby kogokolwiek nie urazić. Były to czasy gdy dewiant był po prostu dewiantem, a komuch na kilometr zalatywał smrodem. 

Sierpień

Zawsze to samo uczucie, powrót w przeszłość odciśniętą głęboko w narodowych genach. Na zdjęciach pozostali młodzi, dziecięcy, roześmiani – na kilka chwil przed ciosem szrapnela, przed gwałtem dokonanym łapami brunatnych ludzi w mundurach feldgrau, lub przez pozbieraną na Wschodzie ukraińską swołocz. Jeszcze dumni, zawadiaccy, ich kobiety jasne, rozpłomienione…zanim przerwą im kręgosłup marzeń. 

Strony